18grudzień2017     ISSN 2392-1684

„Eddystone”, tajemniczy Ro-Rowiec

0-DSC 3247-nb

W sierpniu 2012, obserwując w gdańskiej „Remontowej” nowoczesną łódź ratunkową pewnego chińskiego olbrzyma, natknąłem się niespodziewanie na angielski Ro-Rowiec „Eddystone”, wchodzący akurat do pływającego doku.

„Eddystone” przewozić może zarówno kontenery, jak i pojazdy. Armatorem jest Foreland Shipping Ltd., portem macierzystym Londyn, a oficerami na nim są wyłącznie Brytyjczycy. To mnie zaintrygowało. Dlaczego drogi Londyn, a nie któryś z portów tzw. „tanich bander” i dlaczego brytyjska załoga? Coś w tym musi być!

Postanowiłem to zbadać i oto, czego się dowiedziałem. Posłuchajcie:

„Eddystone” to jeden z sześciu statków tzw „Point Class”, zaprojektowanych i zbudowanych specjalnie dla potrzeb brytyjskich sil zbrojnych. Inicjatorem budowy było Ministry of Defence, które, po złych doświadczeniach z zaopatrzeniem swojej armii podczas wojen w Zatoce Perskiej i w Bośni zadecydowało w 1988 roku o utworzeniu własnej floty szybkich strategicznych transportowców.
Budowę postanowiono sfinansować z pieniędzy prywatnych w ramach Private Finance Initiative, Ministerstwo Wojny zaś wyczarterowało statki na okres 22 lat licząc od 2002 roku. Właścicielem jednostek jest powstała specjalnie na tę okazję w 1998 roku firma armatorska Foreland Shipping Ltd., obsługująca wyłącznie te sześć statków.

Pływają one na codzień w cywilu, zarabiając na siebie jak wszystkie inne statki we flocie handlowej, z tą różnicą, iż w każdej chwili mogą być zmobilizowane i wcielone w skład Sił Szybkiej Reakcji (Joint Rapid Reaction Forces) w charakterze pomocniczych okrętów wojennych. W ten sposób Ministry of Defence minimalizuje koszty związane z ich utrzymaniem i eksploatacją. To tłumaczy również, dlaczego załoga oficerska składa się wyłącznie z brytyjskich oficerów rezerwy.

Statki zamówiono w październiku 2000 roku. Miały one być gotowe dopiero w 2004 roku, ale budowę udało się przyśpieszyć o 18 miesięcy. Dzięki temu jednostki „Point Class“ wzięły aktywnie udział w inwazji w Iraku.

Cztery statki zbudowano w niemieckiej stoczni Flensburger Schiffsbau. Są to: „Hurst Point”, (zwodowany w kwietniu 2002, oddany do użytku 12 sierpnia 2002), „Eddystone” (sierpień 2002, 07 listopad 2002), „Longstone” (listopad 2002, 23 styczeń 2003) i „Beachy Head” (luty 2003, 24 kwiecień 2003). Dwa pozostałe zbudowała stocznia Harland and Wolff w Belfaście: „Hartland Point” gotów był w grudniu 2002, a „Anvil Point” w marcu 2003.

Jednostki te o długości 193, szerokości 26 i zanurzeniu 6,6 m mają 23.335 t pojemności brutto (BRT) i 13.274 t nośności (DWT)
Na pokładach mogą przewieźć 668 kontenerów 20-stopowych (TEU). Alternatywnie, w przypadku przewozu pojazdów, do dyspozycji stoi „ścieżka parkingowa” o długości 2,6 km. Na pokładzie dolnym mieści się 36 ciągników, na głównym 70 i na górnym 83 ciągniki z naczepami o długości całkowitej 16,6 + 0,4 m każdy.

Każdy ze statków „Point Class” może załadować ponad 8ooo ton ciężkiego sprzętu bojowego. Typowy ładunek to ok 220 pojazdów, w tym 25 czołgi Challenger 2, samobieżne haubice kalibru 155 mm AS90, 24 wozy bojowe piechoty (IFV) Warrior, wozy ratownicze i naprawcze FV 432, Sabre, Spartan i inne uzbrojone i nieuzbrojone pojazdy bojowe. Istnieje też możliwość przewozu helikopterów.

Dopuszczalne obciążenie pokładu dolnego wynosi 5,5 tony/ m2, głównego 5 t/m2, a górnego 2 t/m2.

Statki wyposażone są w dwie rampy, szeroką rufową o rozmiarach 17 x 13,7 m oraz boczną 5,70 x 12,5 m. Podnoszone rampy wewnętrzne łączą między sobą trzy ciągłe pokłady, przy czym rampa między pokładem głównym i dolnym (położonym poniżej linii wody) w stanie zamkniętym jest wodoszczelna.

Statek przystosowany jest też do transportu trailerów z ładunkami ponadgabarytowymi (o długości 20 – 62 stóp) oraz super ciężkimi do 98 ton (tzw. MAFI-trailer).

Potężny dźwig na prawej burcie pozwala ładować na statek ważący do 40 t ciężki sprzęt wojskowy prosto z nabrzeża.


W początku maja tego roku Stocznia Remontowa w Gdańsku wygrała przetarg na remont czterech statków typu „Point Class”: „Hartland Point”, „Hurst Point”, Anvil Point” i „Eddystone”.
„Anvil Point” zawinął do Gdańska już w czerwcu, „Hurst Point” wpadł dosłownie na momencik w lipcu, a „Hartland Point” opuścił „Remontową” zaledwie kilka dni temu.

W sierpniu zaś, w prawdziwie morską pogodę (było chłodno, wietrznie i uparcie zacinał deszcz), miałem okazję złapać właśnie „Eddystone” przy pływającym doku. Asystowały mu aż cztery holowniki. Ciągnął „Virtus”, rufę asekurował „Taurus”, a lewą burtę „Ares”, wszystkie trzy należące do WUŻ Port and Maritime Services Ltd. Sp. z o.o. w Gdańsku. Przy prawej burcie pracowała „Panda”, holownik na usługach Gdańskiej Stoczni Remontowej im. J. Piłsudskiego.

Wizyta „Eddystone” w „Remontowej” trwała niecałe cztery tygodnie. Wszedł do Gdańska rankiem 2 sierpnia, a już 29 cumował znów w Marchwood, maleńkiej wiosce leżącej dosłownie tuż, tuż przy Southampton. Stację kolejową we wsi zamknięto w 1966 roku, a autobus do Southampton kursuje raz dziennie. Wieczorem zaś, w niedziele i święta komunikacji publicznej tam nie ma. Jest natomiast zbudowany podczas II wojny światowej port wojenny z doskonałą infrastrukturą, odgrywający kluczową rolę przy przygotowaniach do lądowania w Normandii.

Tam właśnie, a nie w Londynie spotkać można regularnie wszystkie statki „Point Class” w ich charakterystycznej zielono-białej szacie.

Tekst i zdjęcia: © Antoni Dubowicz 2012

Udostępnij na:

Submit to FacebookSubmit to Google BookmarksSubmit to Twitter

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Przeczytaj również: