18grudzień2017     ISSN 2392-1684

Wspomnienie pięknej ARIELLE

00 34a

„Arielle” wpadła do Gdyni w czerwcu 2006 roku i miałem wówczas szczęście zrobić jej parę fotek starym, okropnie ciężkim „analogowym” Canonem. Kilka nienajlepszych, przyznaję, home-made skanów zamieszczam poniżej – na wieczną rzeczy pamiątkę. Pięknej „Arielle” bowiem już nigdy nie spotkam. Ani ja ani nikt inny. Jej żywot dokonał się na cmentarzysku statków w Alang w lutym 2015 roku.

Warto więc przypomnieć „Arielle” i jej nadzwyczaj bogatą historię.

Statek ten zbudowała w 1971 roku fińska stocznia Wärtsilä Helsinki Shipyard na zamówienie Royal Caribbean Cruise Lines. Na wodę zszedł 9 lipca, do służby wszedł 31 lipca 1971 pod nazwą „Nordic Prince”. Wraz ze swoją starszą siostrą „Song of Norway” wyruszał z Miami na wycieczki w rejon Wysp Karaibskich.

W czerwcu 1980 przedłużono go o 26 metrów w tej samej stoczni, w której go zwodowano.

Z chwilą wejścia do służby nowych statków Royal Caribbean Cruise Lines „Nordic Prince” został wysłany w dalekie i długie rejsy dookoła świata.

W marcu 1995 sprzedano go firmie Sun Cruises. Przed wprowadzeniem na linię nowy armator poddał statek przebudowie, która polegała między innymi na zlikwidowaniu charakterystycznej „The Sky Lounge” wokół komina. W dniu 6 maja 1995 rozpoczęły się dla niego kolejne lata służby. W okresie letnim wycieczkowiec, który nazywał się teraz „Carousel”, krążył po Morzu Śródziemnym, zimą powracał na Karaiby. W lutym 2000 wszedł na mieliznę w pobliżu Cancún w Meksyku. W związku z konieczną naprawą trzeba było odwołać aż pięć rejsów. W następnych latach Sun Cruises zaczął stopniowo wycofywać się z rynku wycieczkowców. W lipcu 2004 przyszła pora i na MV „Carousel”. Sprzedano go cypryjskiej firmie Louis Cruise Lines, biorąc go jednak do maja 2005 roku w czarter. Dzięki temu stał się on ostatnim eksploatowanym przez Sun Cruises wycieczkowcem.  

Louis Cruise Lines przemianował statek na MV „Aquamarine“ i w czerwcu 2005 zaczął wysyłać go z Genui w 7-dniowe wycieczki po Morzu Śródziemnym.

W kwietniu 2006 statek przeszedł na pięć lat w czarter firmy Transocean Tours – wówczas to otrzymał imię „ARIELLE”.

Dwa miesiące później „Arielle” odwiedziła Gdynię! Była to, jeśli się nie mylę, pierwsza z dwóch zaledwie wizyt tego pięknego wycieczkowca w Polsce (obie w sezonie letnim 2006).

„Arielle” nie zobaczyliśmy już nigdy więcej. Jej czarter zakończył się bowiem przed czasem i na początku 2008 powróciła do floty Loius Cruise oraz do poprzedniej nazwy „Aquamarine“.

W maju 2008 doszło do otarcia o pirs podczas wychodzenia statku z portu Iraklio na Krecie w drodze na wyspę Santorini. Odkryta dopiero w morzu 1,5 metrowa, głęboka rysa na kadłubie poniżej linii wodnej zmusiła wycieczkowiec do awaryjnego zawinięcia do Milos, jednej z wysp Morza Egejskiego. 872 pasażerom i 407 członkom załogi nic się szczęśliwie nie stało.

W grudniu 2010 Louis Cruises zdecydował odmłodzić swoją flotę, sprzedał więc już dość wysłużoną „Aquamarine” meksykańskiemu operatorowi Ocean Star Cruises. Jak zwykle przy takiej okazji bywa, nie obyło się bez zmiany nazwy, tym razem na „Ocean Star Pacific”. Statek przeholowano w marcu do Caracas Bay, gdzie w Curaçao dokonano przeglądu i pobieżnie naprawiono usterki, by już 10 kwietnia wprowadzić go do służby. Była ona jednak bardzo krótka, zaledwie po pięciu dniach w meksykańskim Huatulco doszło w maszynowni do groźnego pożaru, który unieruchomił wycieczkowiec. Po kolejnym, tym razem bardzo poważnym i kosztownym remoncie w Salina Cruz „Ocean Star Pacific” wyruszył wreszcie w rejsy wycieczkowe do portów meksykańskiej riviery, gdy w lipcu 2011 kolejna usterka systemów wentylacji i chłodzenia znów go uziemniła. Postanowiono zakończyć eksploatację pechowca w kwietniu 2012.

W maju 2012 jednak zakupiła go firma PV Enterprises International. W lipcu 2012 udało jej się jakimś cudem zdobyć atest, potwierdzający zdolność pływania i w listopadzie 2012 statek zarejestrowano pod skróconą nazwa „Pacific”. W grudniu 2014 wysłano go na zlom do Indii, dokąd udał się jako „Pacific Victory” i pod flagą Federacji Saint Kitts and Nevis. Czuł, co go czeka, nie chciał pójść w tę ostatnią podróż. Walczył, jak mógł, wszedł nawet po drodze na mieliznę w Sarangani Bay koło Manil, ale nic mu już nie mogło pomóc. Do plaży w Alang dotarł w końcu w lutym 2015. Tam przestało bić jego serce, a dusza uleciała na zawsze do raju statków.

W mojej pamięci jednak pozostanie on jako piękna „Arielle”. Dobry los bowiem sprawił, że pewnego czerwcowego dnia 2005 roku skrzyżowały się nasze drogi. W Gdyni, najpiękniejszym miejscu na właśnie takie spotkania.

© Antoni Dubowicz

Udostępnij na:

Submit to FacebookSubmit to Google BookmarksSubmit to Twitter

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Przeczytaj również: