18październik2017     ISSN 2392-1684

Wymiana odbijacza na „Pilocie 5”

0 DSC0416a

Balon, czy też poprawnie mówiąc – odbijacz – jest to (cytując za wikipedią) „...przedmiot pochłaniający energię uderzenia jednostki pływającej o nabrzeże lub inną jednostkę w czasie manewrów lub podczas postoju oraz zabezpieczający burtę i nabrzeże przed uszkodzeniami na skutek tarcia. Odbijacze mogą być zamocowane na stałe na nabrzeżu lub powieszone na burcie statku na czas postoju. Jako odbijacze wykorzystywane są belki drewniane, stare opony lub krótkie kawałki grubych lin. Dawniej odbijacze wykonywano również z płótna żaglowego wypełnionego sprężystym materiałem. Współcześnie najczęściej produkowane są przemysłowo jako "balony" ze spienionej gumy (pływające) o objętości kilku metrów sześciennych (Yokohamy) oraz konstrukcje ze stali i gumy lub specjalnych tworzyw sztucznych mocowane do nabrzeża...”

Gdyński „Pilot 5“ chroniony jest podwójnie. Oprócz umieszczonego na nadburciu, biegnącego wokół całego kadłuba solidnego gumowego odbijacza, skutki „twardych” kontaktów z obsługiwanym statkiem dodatkowo łagodzą zawieszone na dziobie oraz na obu burtach opony oraz dwojakiego rodzaju „balony”, umieszczone w splecionych z lin siatkach - te większe, czerwone, oraz mniejsze, gumowe, cylindryczne, w kolorze niebieskim.

Jak to z balonami bywa, czasami ucieka z nich powietrze i trzeba je dopompować, załatać lub też wymienić na nowe. Właśnie przed taką decyzją stała załoga „Pilota” w niedzielny wieczór 13 sierpnia, gdy wpadłem do nich bez zapowiedzi, by się przywitać i zapytać o zdrowie (nie widzieliśmy się bowiem przez niespełna dwa miesiące). Jeden z niebieskich „balonów” lewej burty wyraźnie sflaczał i szyper postanowił coś z nim zrobić. Następny statek miał wejść dopiero za kilka godzin, było więc dośc czasu na doprowadzenie „Pilota” do pełnej gotowości.  Zdradzieckie syczenie podczas próby ucisku pokazało, że w balonie jest gdzieś jakaś niewielka dziurka. Jako że był on już wcześniej łatany, a syk trudno bylo dokładnie zlokalizować, zapadła decyzja o wymianie go na nowy. Nieoczekiwanie największym kłopotem okazał się być oporny splot przy oplatającej balon siatce, który rozplątać przychodziło z niejakim mozołem.

Nie chcąc tedy niepotrzebnie swoją obecnością psuć atmosfery w kabinie postanowiłem się taktycznie wycofać. Opuściłem więc pokład „Pilota” i przymocowywanie odbijacza obserwowałem już z nabrzeża, skąd zresztą i tak widok był dużo lepszy.

Nie podejrzewam, by czynność ta była częstym tematem prasowych fotorelacji, sam w każdym razie nigdy takiej nie widziałem. Myślę więc, że może Was zainteresować tych kilka (nie waham się powiedzieć – unikalnych) zdjęć, ustrzelonych na gorąco w wieczornym mroku gdyńskiego portu.

© Antoni Dubowicz, Gdynia, 13 sierpnia 2017

 

Udostępnij na:

Submit to FacebookSubmit to Google BookmarksSubmit to Twitter

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Przeczytaj również: