15sierpień2018     ISSN 2392-1684

Nowy prom w barwach Polferries

00 DSC0306a

„Nova Star” – tak nazywa się nowy prom kołobrzeskiego przewoźnika Polferries. Już za kilka dni wejdzie on na linię Gdańsk - Nynäshamn. W pierwszy rejs wyruszy z Gdańska w poniedziałek 25 czerwca o godzinie 18:00 i powróci w środę w samo południe. Pływać będzie w cyklu co dwa dni, uzupełniając na tej linii samotny w tej chwili „Wawel”. Dzięki temu można będzie wyruszać do Szwecji codziennie!

Nowy prom? – spytacie. Czy to ten „nowy”, pierwszy z serii hucznie zapowiadanych dwóch, trzech, pięciu, ba - dziesięciu nawet nowych promów, które zbudowane miałyby być w polskiej stoczni dla polskiego armatora, oczywiście pod polską banderą? Ten prom, pod który na pochylni „Wulkan” w Szczecinie położono przed rokiem stępkę? Ten, który wówczas uroczyście poświęcono, na którego cześć laudatio wygłosił pan prezydent, pani premier (obecnie wicepremier) i pan wicepremier (obecnie premier) oraz cały szereg ważnych i ważniejszych gości, którą to uroczystość każdy prawdziwy Polak mógł z dumą obejrzeć w pierwszym programie Telewizji Polskiej?

Nie, to nie ten prom. Tego promu nie ma i być może nigdy nie będzie. Przedstawienie z położeniem stępki należy bowiem do gatunku politycznej farsy. Jedynym kryterium wyboru szczecińskiej stoczni „Gryfia” było bowiem to, że jest ona w całości zależna od dotacji państwowych, nie posiadając w rzeczywistości ani zdolności finansowych, ani potencjału technicznego i ludzkiego, ani doświadczenia, ani know-how do budowy statków. Od lat staje co rusz w obliczu upadłości, ostatni statek zbudowano w niej 9 lat temu, promu – szczególnie tej wielkości - jeszcze nigdy, załoga składa się prawie wyłącznie z pracowników biurowych, zwłaszcza nic w ogóle nie robiących związkowców. W ostatnich latach wykonuje się tu co najwyżej remonty. Stępkę więc jak położono na przypadkowym miejscu w odległym zakątku pochylni Wulkan, tak stoi ona tam do dziś. W międzyczasie zdążyła już przerdzewieć, a po jakiejkolwiek budowie nie ma nawet śladu. Ba, nie ma także żadnego projektu przyszłego promu ani tym bardziej podstaw do wyliczenia kosztów takiej budowy. Mimo wszystko podano je do wiadomości, ma to być suma ok. 100 mln euro. Eksperci mający doświadczenie w budowie statków oceniają ją jako absolutnie nierealną, wyssaną z palca mrzonkę. Według nich statek tej wielkości i tak wyśrubowanych standardach, jakie podano publicznie, kosztowałby co najmniej 200, a raczej 250 mln euro.

Nie jest to więc TEN obiecany prom. Lecz czy to istotne? Problem budowy promów należy już przecież do przeszłości, jest zapomniany, nawet TVP nie wspomina już o nim w ogóle, dzisiaj przerzuciliśmy się przecież, po równie zapomnianym projekcie przekopu mierzei, na budowę lotniska na iście galaktyczną skalę, które zaćmi wszystko, co istnieje, istniało i istnieć będzie.

Wracając do kwestii promów, nie jest to nawet prom, który - jak podała niedawno ta sama TVP - kupiliśmy, by zyskami z jego eksploatacji zarobić na budowę „nowych”. Naprawdę bowiem statku tego wcale nie kupiliśmy, tylko wzięliśmy w czarter na dwa zaledwie lata. Co będzie potem – nie wiadomo, być może będzie to już problem następnej ekipy rządzącej.

„Nova Star” kojarzy się jednak ładnie, więc z pewnością uda się telewizji dobrze go sprzedać – jako początek „…długoterminowej strategii odnowy floty, w której kluczowym elementem jest budowa nowych promów…” Tym bardziej, że w rzeczywistości jest to naprawdę dość nowa i komfortowa jednostka. Zbudowano ją w 2011 roku w stoczni Singapore Technologies Engineering Ltd „…dla francuskiej spółki LD Lines, która zamówiła statek w 2007 roku, podpisując kontrakt opiewający na łączną kwotę 179 milionów dolarów. Jednostka miała operować na kanale La Manche, jednak kontrakt na pozyskanie promu został anulowany w 2011 roku. Wobec zaistniałej sytuacji statek pozostawał własnością jej budowniczego - stoczni ST Marine, dopóki nie został przejęty przez Nova Star Cruises w 2014 roku i przemianowany na MV Nova Star…” (źródło: wikipedia). Ostatnim operatorem promu była marokańska kompania Inter Shipping, która eksploatowała go na trasie Algeciras (Hiszpania) -Tangier (Maroko).

To prom typu ro-pax o długości 161,00, szerokości 25,60, zanurzeniu 6,20 m i pojemności (tonażu) GT 27.744. Załadunek odbywać się będzie od dziobu i od rufy. Ścieżka ładunkowa wynosi łącznie 2.790 m - 1.575 m dla 70 samochodów ciężarowych i 1.215 m dla samochodów osobowych. Miejsc pasażerskich jest w sumie 1.215, w tym 648 miejsc noclegowych w 162 czteroosobowych kabinach oraz 248 foteli lotniczych (reszta pasażerów musi chyba stać lub koczować na pokładzie). Na pokładach są również sklepy, kafeterie, restauracje, sale konferencyjne, a także miejsca przeznaczone dla najmłodszych pasażerów.

Na koniec zainteresuje was też z pewnością wiadomość, że statek nie podniesie polskiej bandery. Na drzewcu łopotać będzie dumnie flaga Wysp Bahama, a portem macierzystym pozostanie Nassau.

Widać to zresztą wyraźnie na poniższych zdjęciach. Zrobiłem je kilka dni temu w Gdańsku – będąc przejazdem na Kanale Kaszubskim - przy nabrzeżu stoczni „Remontowa”, w której statek przygotowywany jest do przekazania go nowemu armatorowi.

© Antoni Dubowicz 2018

Udostępnij na:

Submit to FacebookSubmit to Google BookmarksSubmit to Twitter

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Przeczytaj również: