24wrzesień2018     ISSN 2392-1684

Prom „Vikingland” w trzeciej podróży do Szwecji

00 DSC0284a

Stena ma się w Gdyni wyśmienicie. Popularna linia do Karlskrony, działająca od 1995 roku, obsługiwana jest dziś przez trzy promy pasażersko - frachtowe („Stena Spirit”, „Stena Vision” i „Stena Baltica”). Ruch czysto towarowy zapewniał do niedawna niewielki ro-rowiec „Gute”. Jego okres czarteru upłynął z końcem czerwca, we wrześniu zastąpi go jednak duży, w miarę nowoczesny prom pasażersko-frachtowy „Stena Nordica”. Statek ten znany jest gdynianom, pływał już bowiem na tej trasie do 2008 roku (a także okazjonalnie zimą tego roku). Liczba kursów na do Karlskrony wzrośnie więc do 46 tygodniowo (w obie strony).

W październiku ubiegłego roku uruchomiono nowe, drugie połączenie promowe Gdyni ze Szwecją. Trasę do położonego 70 km od Sztokholmu portu w Nynäshamn zainaugurował prom towarowy „Elisabeth Russ”, w kwietniu 2018 ustępując na kilka miesięcy miejsca statkowi „Bore Bay”, który jednak okazał się za mały.

Dosłownie kilka dni temu zastąpiono go więc większą jednostką typu ro-ro o nazwie „Vikingland”. Ma on 155 metrów długości, a jego „linia ładunkowa” ma aż 2170 m. Oznacza to – w porównaniu do „Bore Bay” – zwiększenie zdolności przewozowej o 30%.

„Vikingland” to statek już leciwy, zbudowany w 1982 roku w fińskiej stoczni STX Rauma-Repola Oy dla Finska Angfartygs Ab jako „Arcturus”. W 1991 przejęła go firma Hafslund Bulk, która eksploatowała prom pod nazwą „Aurora”. „Vikingland” nazywa się od roku 2012, odkąd jego właścicielem została firma Imperial Shipping Ltd z Londynu. Jeszcze kilka dni temu prom eksploatował armator Svenska Orient Lines AB.

Stena wzięła prom w czarter niejako z biegu, z dnia na dzień, wprowadzając go natychmiast na nową linię. Nie zdążono nawet zamalować znaków armatorskich na kominie i nadbudówce. Przypadkowemu widzowi nie przyjdzie więc nawet na myśl, że patrzy na nową jednostkę Steny! Tak zresztą było również w przypadku jej poprzedniczek. Przemalowanie zarówno „Elisabeth Russ” jak i „Bore Bay” ciągnęło się tygodniami i wykonywano je systemem chałupniczym. Dziś kawałeczek, jutro troszkę, pojutrze kilka maźnięć pędzla. Nie muszę chyba dodawać, że malowano wyłącznie komin, kolorem kadłuba się w ogóle nie przejmując.

Ciekawe, jak długo potrwa to tym razem?   

Gdynia, 20 sierpnia 2018

© Antoni Dubowicz 

PS: Zdjęcia były trudne, bo z jakiegoś powodu harmonogram wyjść wziął w łeb. W rezultacie „Vikingland” wyszła z Gdyni nie o 20:00, tylko 0 20:30. W drugiej połowie sierpnia ma to już ogromne znaczenie. Z minuty na minutę robi się coraz ciemniej i fotografowanie obiektu w ruchu (wbrew pozorom statki poruszają się bardzo szybko) to nie lada wyzwanie!

Udostępnij na:

Submit to FacebookSubmit to Google BookmarksSubmit to Twitter

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Przeczytaj również: