18październik2017     ISSN 2392-1684

Babie Doły przed sezonem

00 DSC 0321 nb

Mieszkańcy Gdyni wiedzą o tym od zawsze, przyjezdni potrzebują podpowiedzi. Jedna z najpiękniejszych i najspokojniejszych plaż w pobliżu Gdyni znajduje się w Babich Dołach. Ściśle rzecz biorąc nie jest to miejsce w pobliżu, lecz w samej Gdyni, na samym jej północnym krańcu, jednak tak od niej odizolowane, że nie czuje się tam już związku z miastem.

Do Babich Dołów prowadzi jedna jedyna droga, ulica Zielona, którą dojeżdża autobus. Osiedle składa się w zasadzie z dwóch ulic, Ikara i Dedala, przy których stoją postawione dla rodzin żołnierzy jednostki wojskowej lotnictwa bloki mieszkalne oraz leżącej nieco bardziej na południe Kolonii Rybackiej, niewielkiego skupiska domków jednorodzinnych przy ulicy Rybaków. Kolonia i Osiedle zlepione zostały w jedną dzielnicę sztucznie, prawdopodobnie z powodów administracyjnych, jako że nie ma między nimi ani historycznych, ani terytorialnych związków. Nie łączy ich nawet żadna ulica. W sumie mieszka tu niewiele ponad 2000 mieszkańców.

Turystycznej infrastruktury w Babich Dołach szukać na próżno. Nie ma ani żadnych barów, restauracji, straganów, budek z czapeczkami marynarskimi i pluszowymi foczkami, ani nawet toalety publicznej nie ma. Słowem - nic. Całe zaplecze to jedna jedyna, złożona z kontenerów, buda przy pętli autobusowej, w której mieści się sklep spożywczyo-monopolowy „od i do”. Od i do można się więc co najwyżej napić! Nie są to (mam nadzieję) powaby, mogące przyciągać tu tłumy wczasowiczów i plażowiczów.

I to jest właśnie największą atrakcją tego miejsca – kompletny brak atrakcji. A oprócz tego nieskazitelna plaża oraz stojący w morzu w odległości 300 metrów od brzegu ponury, betonowy kloc nieczynnej od dawna, zbudowanej w czasie wojny przez Niemców torpedowni. Po powadzącym do niej drewnianym molo i przystani zostały tylko ledwo wystające nad powierzchnię morza drewniane kikuty, stale jednak dobrze czytelne. 

Najpiękniej jest dojść do Babich Dołów od południa, od Kolonii Rybackiej. Polna, piaszczysta wiejska dróżka, ciągnąca się pośród czegoś w rodzaju ogródków, prowadzi w stronę morza – na wysoki, porośnięty lasem klif. Co rusz otwierają się z niego fantastyczne, niezapomniane  widoki na Zatokę, które zmuszają nas do postoju. Dlatego też te kilkaset metrów pokonuje się raczej nieśpiesznie.

Na plażę w Babich Dołach wchodzi się, co warto odnotować, wejściem "GDY 1" (tablica widoczna na fotce nr 15).

Co oczekuje nas tam, zwłaszcza przed sezonem? Natura w swojej najczystszej, nieskalanej formie i pocztówkowe wręcz widoki, przy których zapomnieć można natychmiast o wakacjach w Egipcie, Tunezji, Turcji czy Portugalii. Chyba że komuś zależy tylko na gwarantowanej spiekocie i obiadokolacjach w hotelowych stołówkach. W takim wypadku nie wybierajcie się do Babich Dołów. Nie tylko ja będę Wam za to wdzięczny!

© Antoni Dubowicz, Babie Doły, piątek, 3 kwietnia 2015 (w samo południe)

 

Udostępnij na:

Submit to FacebookSubmit to Google BookmarksSubmit to Twitter

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież