25listopad2020     ISSN 2392-1684

Aktualności

USS ROSS przelotem w Gdyni

USS ROSS 160307a

Dziś rano do Gdyni wpadł na chwilę amerykański niszczyciel rakietowy USS Ross (DDG 71). Do portu wprowadziły go holowniki Fairplay IV i Fairplay VII i ustawiły przy nabrzeżu Francuskim, zamkniętym i obstawionym kontenerami, jak to się zwykle dzieje przy wizytach okrętów amerykańskich. USG Ross to jeden z pierwszej serii niszczycieli klasy Arleigh Burke, skonstruowanych w latach 80tych z myślą o zwalczaniu radzieckich samolotów, pocisków manewrujących oraz okrętów podwodnych.

Klasę nazwano na cześć admirała Arleigha Burke, dowódcy niszczyciela w okresie drugiej wojny światowej, późniejszego CNA (Chief of Naval Operations) marynarki wojennej USA. Wejście do służby pierwszego okrętu w 1991 roku admirał miał jeszcze okazję zobaczyć na własne oczy, zmarł dopiero w roku 1996 w wieku 95 lat.

Niszczyciele tej klasy to najdłuższa seria okrętów jednego typu, budowanych w Stanach Zjednoczonych. W służbie znajduje się 68 jednostek, w budowie sześć, trzy kolejne są już zamówione. Docelowo okrętów tych ma być 89. Koszt jednostkowy (na podstawie danych ostatnio zbudowanych) to 1,8 miliarda dolarów. Przez długi czas jednostki klasy Arleigh Burke były podstawowym i jedynym typem niszczyciela w amerykańskiej flocie, aż do 2016 roku, kiedy do służby wszedł pierwszy z zaplanowanych 32 futurystycznych okrętów klasy Zumwalt. Miały one docelowo zastąpić klasę Arleigh Burke, okazały się jednak wcale nie lepsze, za to absurdalnie drogie (7,5 miliarda dolarów za okręt – stan 2016) i już w 2009 roku Kongres postanowił zredukować zamówienie do trzech sztuk oraz wznowić już zakończoną  produkcję Arleigh Burke.

Stępkę pod USS Ross (DDG 71) położono w kwietniu 1995, wodowano go w marcu 1996, do służby wszedł w czerwcu 1997 roku. Okręt ma 154 m długości, 20 m szerokości, 9,4 m zanurzenia i 6.900 (light) do 9.000 ton (full) wyporności. Napędzają go 4 turbiny gazowe o łącznej mocy 100.000 KM, pozwalające na osiągnięcie prędkości 31 węzłów. Uzbrojony jest mniej więcej w to samo, co inne podobne maszyny wojenne na świecie (z wyjątkiem może naszego Ślązaka). Ciekawostką jest, że Ross wyposażony jest wprawdzie w lądowisko, lecz nie ma hangaru dla helikopterów. To nietypowe na okrętach tego typu.

Od lutego 2012 USS Ross stał się częścią obronnego systemu rakietowego w Europie. Wraz z trzema innymi jednostkami tej samej klasy (USS Donald Cook - DDG 75, USS Porter – DDG 78 i USS Carney – DDG 64) przeniesiony został do Hiszpanii. Stąd też jego aktualnym portem macierzystym jest baza marynarki wojennej Rota. Stamtąd wyrusza na pokojowe misje, jak np. strzelanie rakietami na cele w Syrii (w kwietniu 2017) czy też zapewnianie bezpieczeństwa na Morzu Czarnym, gdzie okręt znajduje się dość często. Ostatnio w ukraińskiej Odessie w grudniu 2019.

Cel krótkiej wizyty Rossa w Gdyni (wychodzi już jutro z rana) nie jest znany, zakładamy więc, że jest po prostu ogniwem kolejnej pokojowej misji NATO tuż przy rosyjskiej granicy.

Okręt obejrzeć można z daleka z pirsu pilotowego przy kapitanacie portu. Rano mogą być dobre zdjęcia, o 7:30 niebo może być ładnie różowe.

Info: NB/AD

Foto: © Antoni Dubowicz 2020

Udostępnij na:

Submit to FacebookSubmit to Twitter

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież