19październik2018     ISSN 2392-1684

Galeria jednego kadru

GALERIA JEDNEGO KADRU / 155

155 DSC 1028a

Władysławowo, 3 stycznia 2011

W stoczni władysławowskiego „Szkunera” na slipie stoi holownik „Franuś”.

Wyłatano mu wówczas nadwerężony tu i ówdzie kadłub (jeszcze nitowany!), dokonano przeglądu i koniecznych napraw, na koniec pomalowano na nowo. Odnowiono mu po tym świadectwo klasy PRSu do stycznia 2014. Następna, obecna „klasa” upływa 24 czerwca tego roku.

Dokonany niedawno przegląd wykazał jednak, że kolejny atest wiązalby się z dużym i prawdopodobnie kosztownym remontem stoczniowym. Mnożą się niepokojące głosy, że „Szkuner” nie zdecyduje się na tę inwestycję. Oznaczałoby to ostateczny koniec „Franusia”.

Przypomnijmy, „Franuś” to najstarszy wciąż aktywny statek polski. Zbudowała go w 1905 roku (!) hamburska firma Maschinenfabrik und Kesselschmiede J.H.N. Wichhorst jako parowiec „Max Sötje”. W 1928 roku trafił do Polski, zakupiony przez Polsko-Skandynawskie Towarzystwo Transportowe „Polskarob” w Gdyni. Holownik nazwano „Nida”. Od tego czasu, z przerwą na czas wojny, pod różnymi nazwami pracował w Gdyni, od 1972 roku już jako „Franuś” we władysławowskim „Szkunerze”. Trudno to sobie wyobrazić, ale to 113 lat ciężkiej służby!

Jeszcze trudniej mi sobie wyobrazić, że mógłby teraz w sumie z błahego powodu powędrować do stoczni złomowej. Statku z takim stażem i zasługami nie będziemy mieli już nigdy! Za wszelką cenę trzeba ocalić „Franusia” od pójśca „na żyletki”! Tylko - jak to zrobić?

© Antoni Dubowicz 2011/2018

Udostępnij na:

Submit to FacebookSubmit to Google BookmarksSubmit to Twitter

Więcej GALERII JEDNEGO KADRU