28marzec2020     ISSN 2392-1684

00 DSC 0437aa

Szybkie łodzie morskich ratowników – z pokładu „Kapitana Poinca”

W poprzednich Morskich Kadrach, goszcząc na pokładzie „Kapitana Poinca”, starałem się pokazać pracę Ratowników Morskich. Ta praktyczna część dwudniowych ćwiczeń odbyła się w sobotę, 12 października na wodach Zatoki Gdańskiej i uczestniczyły w niej, oprócz wspomnianego „Kapitana Poinca”, obsady Brzegowych Stacji Ratunkowych ze Świbna i Sztutowa. Relację tę znajdziecie tutaj: https://www.naszbaltyk.com/morskie-kadry-antka/4042-cwiczenia-ratownictwa-morskiego-z-pokladu-kapitana-poinca.html

Teraz przyszła kolej na dotrzymanie złożonej Wam obietnicy. Pamiętacie? :

„…Podczas, kiedy oni (ratują poszkodowanych), ja pozostaję na otwartym pokładzie i podziwiam dzikie harce szybkich łodzi na wodzie, nie zważając na ciemne chmury i coraz mocniejszy deszcz. Tylko z poczucia przyzwoitości nie zamieszczam tutaj tych zdjęć wiedząc, że nikt przy zdrowych zmysłach nie dalby rady przebrnąć za jednym zamachem przez taką masę materiału. Pokażę go Wam więc innym razem w osobnych Morskich Kadrach, obiecuję!...”

Oto obiecany Wam materiał, oto obiecane osobne Morskie Kadry.

  • Antoni Dubowicz
  • Odsłony: 646
Ćwiczenia ratownictwa morskiego z pokładu Kapitana Poinca

Ćwiczenia ratownictwa morskiego – z pokładu „Kapitana Poinca”

Jeśli zdarzy ci się coś takiego, o czym marzysz od lat, jeśli pewnego dnia zadzwoni rzecznik Morskiej Służby Poszukiwań i Ratownictwa SAR i zapyta, czy masz czas i ochotę wziąć udział w zaplanowanych za dwa dni ćwiczeniach służb ratowniczych na morzu, jeśli więc zdarzy ci się takie szczęście, odpowiadasz jasno i bez wahania:

- Oczywiście, panie Rafale, będę o wskazanym czasie we wskazanym miejscu! Jeśli trzeba, to i za pół godziny!

Mnie się trafiło. I byłem! A na przygotowanie się miałem dwa dni, a nie pół godziny!

  • Antoni Dubowicz
  • Odsłony: 864
00 DSC0652a

Uroczyste przekazanie Marynarce Wojennej RP okrętu „Ślązak”

W piątek, 8 listopada 2019, PGZ Stocznia Wojenna przekazała Marynarce Wojennej budowany od 18 lat okręt patrolowy „Ślązak”. Uroczystość rozpoczęła się o godz. 11.00 na pokładzie rufowym okrętu.

Media poinformowano o tym w przeddzień. Podobno Stocznia nie chciała w ogóle podawać tej wiadomości publicznie, w ostatniej chwili jednak zdecydowała inaczej. W każdym razie zakończyło to przypuszczenia prasowe, że na ukończenie okrętu przyjdzie nam czekać jeszcze kolejne lata.

Na pokładzie helikopterowym „Ślązaka” zgromadzili się przede wszystkim pracownicy stoczni, przedstawiciele Polskiej Grupy Zbrojeniowej, Marynarki Wojennej oraz niewielka w sumie grupka dziennikarzy i fotoreporterów.

Po podpisaniu protokołów zdawczo-odbiorczych jednostka zakończyła oficjalnie byt stoczniowy i rozpoczęła żywot Okrętu Rzeczypospolitej Polskiej. Pozostaje jeszcze tylko podnieść na nim banderę, co nastąpi (to już oficjalna data) w dniu 28 listopada, w 18 rocznicę budowy i w 101 rocznicę utworzenia MW.

  • Antoni Dubowicz
  • Odsłony: 699
00 DSC0267a

MULTRATUG, JAN i układanie podmorskich rur

Przez kilka dni przez okno kuchenne obserwowałem czarny holownik stojący przy Nabrzeżu  Gościnnym Stoczni Wojennej. Jakoś nie mogłem zebrać się w sobie i sprawdzić, co to konkretnie za statek. Kiedy jednak w poniedziałkowy poranek 28 października na stronie gdyńskich pilotów znalazłem informację o wyjściu zespołu MULTRATUG 20 + barka JAN (z udziałem dwóch pilotów i dwóch holowników), ciekawość wzięła górę. Zdecydowałem się wreszcie wybrać do portu. Tak doszło do mojego pierwszego spotkania zarówno z tym holownikiem, jak i z barką. Nigdy przedtem ich nie widziałem.

  • Antoni Dubowicz
  • Odsłony: 409
00 DSC 2911a

Kliper „Stad Amsterdam” w Gdyni (w sierpniu 2011)

Era kliprów herbacianych, smukłych, nadzwyczaj szybkich żaglowców, w połowie XIX wieku ścigających się o to, kto pierwszy dostarczy świeżą herbatę z Chin na rynek amerykański i angielski trwała zaledwie trzydzieści lat. Koniec jej zainicjowało otwarcie Kanału Sueskiego w 1869 roku, radykalnie skracające drogę na Daleki Wschód wolniejszym, cuchnącym i dymiącym statkom parowym. Klipry okazały sie nierentowne i zginęły z powierzchni mórz na zawsze.

Aż do roku 2000, kiedy to pojawił się STAD AMSTERDAM.

  • Antoni Dubowicz
  • Odsłony: 399

Przeczytaj również: