05kwiecień2020     ISSN 2392-1684

00 DSC0196a

SAMARYTANKI dalsze dzieje…

 „…W 2008 roku upadła również i Stocznia Gdynia S.A., co postawiło pod znakiem zapytania dalszy byt „Samarytanki”. Szczęśliwie sprawą zajął się prezydent Gdyni Wojciech Szczurek, podpisując w sierpniu 2012 roku z likwidatorem majątku stoczni umowę o nieodpłatne przekazanie stateczku Muzeum Emigracji, mającemu powstać w historycznym gmachu Dworca Morskiego.

„Samarytanka” stanąć ma przed nim w roli eksponatu w 2014 roku, do tego czasu pozostając na swoim (chwilowo z racji wykonywanych robót budowlanych bardzo niewyjściowym) starym miejscu na placyku przed zmodernizowanym budynkiem byłej Dyrekcji Stoczni Gdynia, mającego w przyszłości pomieścić biura powstającego Bałtyckiego Portu Nowych Technologii.

Tam też złapałem ją w pierwszych dniach kwietnia tego roku. Miejmy nadzieję, że się jej poszczęści!...”

Tak kończą się Morskie Kadry Antka z kwietnia 2013, w których pisałem o „niedokończonej historii SAMARYTANKI”. Kto chce ją sobie przypomnieć, niech zerknie do tekstu pod linkiem: https://www.naszbaltyk.com/morskie-kadry-antka/317-niedokonczona-historia-samarytanki.html

  • Antoni Dubowicz
  • Odsłony: 367
00 DSC0284aa

Ostatnia podróż „Daru Pomorza” – po raz wtóry, dziesięć lat później

W poniedziałek, 18 listopada 2019 „Dar Pomorza” wyszedł w morze. Od roku 1982, w którym zacumował na stałe przy nabrzeżu Pomorskim w charakterze statku-muzeum, każde poruszenie „białej fregaty” to wielka atrakcja. Bardzo rzadko bowiem żaglowiec przeholowywany jest z basenu Prezydenta do którejś z miejscowych, gdyńskich stoczni. Wyjście zaś „Daru” w morze to coś absolutnie nadzwyczajnego! O ile wiem, stało się to tylko raz jeden, w lipcu 2009 roku podczas zlotu żaglowców The Tall Ships’ Races. „Dar Pomorza”, świętujący wówczas swoje 100 urodziny, stanął zakotwiczony na wodach Zatoki Gdańskiej w roli trybuny honorowej, odbierając salut od uczestniczących w regatach jednostek.

  • Antoni Dubowicz
  • Odsłony: 305
00 DSC0691aa

ORP „Generał Tadeusz Kościuszko” w doku Marynarki Wojennej

W dniu 8 listopada 2019 PGZ Stocznia Wojenna przekazała Marynarce Wojennej okręt patrolowy „Ślązak”. Miałem szczęście być na pokładzie „Ślązaka”, relacjonowałem uroczystość w Morskich Kadrach Antka tutaj: https://www.naszbaltyk.com/morskie-kadry-antka/4028-uroczyste-przekazanie-marynarce-wojennej-rp-okretu-slazak.html

Ale nie o „Ślązaku” chcę pisać. Jak to się często zdarza, jedno zdarzenie pociąga za sobą drugie, jedna okazja rodzi następną. Tak było i tym razem. Tuż obok Ślązaka stał bowiem w doku jeden z naszych dwóch „Amerykanów”, otrzymana z demobilu w 2002 roku fregata rakietowa typu Oliver Hazard Perry – ORP „Generał Tadeusz Kościuszko” (273), niegdyś USS „Wadsworth” (FFG-9). Jako taki odegrał już kiedyś swoją wielką bojową rolę – w kinie. W 1990 roku wystąpił w filmie „Polowanie na Czerwony Październik” w roli amerykańskiego okrętu USS „Reuben James”.

  • Antoni Dubowicz
  • Odsłony: 483
Ciche pożegnanie z HERJÓLFUREM

Ciche pożegnanie z HERJÓLFUREM

O budowie w gdyńskiej stoczni Crist S.A. supernowoczesnego, zaawansowanego technologicznie promu hybrydowego „Herjólfur” (*) dla Islandii mówiło się dużo. Prasa fachowa rozpisywała się miesiącami o postępach prac, sam również, przyznaję się bez bicia, pilnie śledziłem rozwój sytuacji, robiąc przy każdej okazji zdjęcia promu.

Przekazanie jednostki islandzkiemu armatorowi Vegagerðin opóźniało się. Do końca trwały pertraktacje cenowe, związane z przeróbkami i modyfikacjami uzgodnionego wcześniej projektu, ostatecznie jednak doszło do skutku na początku czerwca 2019. W wyniku tych negocjacji stocznia Crist otrzymała dodatkowe 200 milionów koron islandzkich (równowartość 1.4 miliona euro). Islandzkie źródła podają, iż całkowity koszt statku wyniósł 31 milionów euro.

  • Antoni Dubowicz
  • Odsłony: 425
00 DSC 0161a

XI Zlot jachtów z duszą „Próchno i Rdza” 2019

Wszystko zaczęło się od telefonu. Pewnego dnia zadzwonił Grześ. Jak co roku, wybierał się z przyjaciółmi na Próchno i Rdzę. Problem w tym, że do Helu dotrzeć mieli w czwartek, 10 października, a wyruszyć mogliby dopiero po pracy i nie zdążyliby na ostatni pociąg z Gdyni. Czy mógłbym jakoś pomóc? Rozejrzeliśmy się po rozkładach – i  nic! Faktycznie, nie ma żadnego połączenia. Ale od czego są koledzy? Jak nie zdążycie, zawiozę Was, nie ma sprawy - zadeklarowałem się. No i tak jakoś wyszło, że nie zdążyli.

A jeszcze zanim nie zdążyli, moja Ewunia wpadła na pomysł.

- Skoro już masz podrzucić Grzesia do Helu, wykorzystaj okazję i popłyń razem z nim!

Ha, to była myśl! Wystarczyła jedna rozmowa i już miałem miejsce na „Bryzie H”. To jest coś! Do tej pory nigdy się nie złożyło, bym był w Gdyni w czasie zlotu. Oprócz ubiegłego roku, wtedy spotkaliśmy się krótko w gdyńskiej marinie. Słowem, teraz mógłby być mój pierwszy raz!

  • Antoni Dubowicz
  • Odsłony: 1102

Przeczytaj również: