18listopad2019     ISSN 2392-1684

00 DSC0498a

Rybacy z Oksywia / część 1, powrót z łowiska

Codziennie o drugiej w nocy wyruszają w morze, by wyciągnąć ryby z sieci. Powracają krótko po szóstej rano. Sześć dni w tygodniu. Tylko w niedzielę nie pracują, w niedzielę jest święto. Rybacy z niewielkiej żółtej łodzi ze znakiem burtowym OKS-5: dwa pokolenia Siewertów, Zbigniew i Adam, ojciec i syn, oraz pan Zenon Wnuk.

To rybacy z dziada pradziada. Ta tradycja jednak powoli zanika. Już dzisiaj ich synowie znajdują inną, łatwiejszą i lepiej płatną pracę. Ich wnukowie rybackie tradycje znać będą wyłącznie z rodzinnych fotografii, prawnukowie zaś - być może – już wcale.

Takie czasy. Coraz mniej jest rybaków łodziowych, podobnie jak ryb w Bałtyku.

  • Antoni Dubowicz
  • Odsłony: 907
00 DSC0774a

Nocne wyjście ASTORA

Z reguły wycieczkowce wychodzą z Gdyni po południu, między 15.00 a 18.00. Rzadko później, jeszcze rzadziej wcześniej – choć i tak czasem bywa. Wyjście w nocy jest absolutną rzadkością, zdarza się może raz w sezonie i przyciągnąć potrafi rzesze ciekawskich, którzy chcą obejrzeć wychodzący z portu jasno rozświetlony statek pasażerski. To bardzo efektowny widok, szczególnie gdy wycieczkowcem takim jest jeden z kilkunastopiętrowych, trzystumetrowych olbrzymów z kilkoma tysiącami pasażerów na pokładach.

W tym sezonie nocne wyjście padło na „Astora” (1 sierpnia 2018) i potoczyło się nietypowo. Statek odchodził od nabrzeża o 23.15 przy kompletnym braku zainteresowania. Nikt nie zdecydował się na wypad do portu i pomachanie mu, czy też zrobienie pamiątkowej fotki na pożegnanie. Z jednym wyjątkiem – mnie.

  • Antoni Dubowicz
  • Odsłony: 764
000 DSC0203

Kaszubskie Łodzie pod Żaglami 2018 – regaty z pokładu „Pucczanki”

Niedziela, 29 lipca 2018.

Wyimaginowana linia startowa przebiega gdzieś pomiędzy dwiema wetkniętymi w wodę chorągiewkami. Stawiamy żagle i krążymy w pobliżu, czekając na ostatni sygnał przed startem. Od tego momentu mamy minutę. Cyrkulujemy więc tak, by wejść w linię startu dokładnie w momencie rozpoczęcia regat. Odliczam ostatnie sekundy. Dziesięć, dziewięć, osiem. Jeszcze kawałeczek, jeszcze jeden zwrot. Siedem, sześć, pięć, cztery, trzy, dwa, jeden… Idealnie z sygnałem mijamy czerwoną chorągiewkę. Nie mamy jednak miejsca na manewry. Nasi konkurenci weszli bowiem w linię startu nie „z biegu”, jak my, tylko czekali na niej zwartą gromadą z opuszczonymi, zarytymi w dno mieczami. Woda jest tutaj bardzo płytka, więc nawet z postawionymi żaglami łodzie pozostawały w bezruchu. Teraz ruszają wszystkie równocześnie, zmuszając nas do pozostania w tyle.

  • Antoni Dubowicz
  • Odsłony: 776
00 DSC0203

Kaszubskie Łodzie pod Żaglami 2018 – pomiędzy jednym a drugim, czyli odcinek 2 ½

Niedziela, 29 lipca 2018.

Co zrobić, jeśli w wyemitowanym już, zakończonym czteroodcinkowym serialu, „zapomniano” o jednym odcinku? W którym pozostał on na starcie? Zapomnieć, uznać, że go wcale nie było? A może wyemitować jako coś całkiem odrębnego? Czy też wepchnąć go jeszcze na siłę gdzieś pomiędzy? Lecz jeśli tak, to z jakim numerem, by zachować jakąś chronologię akcji?

Z tym dylematem walczę od momentu opublikowania ostatniej, trzeciej części relacji (która miała być czwartą) z tegorocznych, czterdziestych regat „Kaszëbscziëch Bôtów Pòd Żôglamë” w Chałupach. Co zrobić? Po namyśle zdecydowałem się jednak na publikację. Skoro już te fotki są, niech się nie marnują! A co z numerem? Cóż, skoro między 2 i 3 nie mieści się nic całego, dajmy czegoś pół! I tak wyszło 2 ½.

  • Antoni Dubowicz
  • Odsłony: 650
00 DSC0203

Kaszubskie Łodzie pod Żaglami 2018 – w oczekiwaniu na start

Niedziela, 29 lipca 2018.

W Chałupach zbierają się uczestnicy tegorocznych, czterdziestych już regat „Kaszëbsczé Bôtë Pòd Żôglama”. Powoli robi się tłoczno przy pomoście w przystani żeglarskiej.

Kręcę się wśród żeglarzy, wsłuchując się w niezrozumiałą mi niestety mowę kaszubską, usiłując znaleźć miejsce dla siebie na którejś z łodzi. Nie jest to wcale łatwe, bo łodzi wprawdzie sporo, lecz chętnych jeszcze więcej, a ja, kręcący się i przeszkadzający w pracy fotograf, nie stanowię przecież żadnej wartości jako załogant. Mogę więc liczyć wyłącznie na przysłowiowy łut szczęścia, zjawiając się w dodatku w ostatniej chwili i niezapowiedziany. Tu i owdzie spotykam się więc z odmową - wszystkie miejsca już obsadzone – gdzie indziej nie ma nawet kogo spytać, bo łodzie chwilowo puste (na placu przed przystanią trwa impreza z muzyką, kiełbaskami z rusztu, wędzonymi rybami i wszystkimi innymi atrakcjami festynu ludowego).

  • Antoni Dubowicz
  • Odsłony: 895

Przeczytaj również: