21kwiecień2021     ISSN 2392-1684

Spotkanie z „Ewą”

00-DSC 0563-nb

Wieczorne spotkanie z Białą Damą, bo za taką należy ją uważać, to nielada gratka i wyjątkowy zaszczyt. Nie ma i nie było bowiem drugiej takiej, jak ONA. Kłaniali jej się lokalni dygnitarze i wielcy tego świata. Flirtowanie z nimi było zresztą jej (nie zawsze) miłym obowiązkiem, specjalnie w tym celu została przecież stworzona.

A wszystko zaczęło sie tak. W 1961 roku gdańska Stocznia Rzeczna rozpoczęła budowę serii 10 statków pasażerskich typu Sz-600 dla potrzeb Żeglugi Szczecińskiej i Żeglugi Gdańskiej. Były to pierwsze statki pasażerskie żeglugi przybrzeżnej całkowicie zaprojektowane i zbudowane w Polsce (projektantem było Biuro Konstrukcji Taboru Morskiego w Gdańsku). Były piękne i nosiły równie piękne imiona bohaterek utworów literackich Juliusza Słowackiego: „Lilla Weneda”, „Roza Weneda”, „Balladyna”, „Alina”, „Aldona”, „Ellenai”, „Laura”, „Maryla”, „Judyta”, „Grażyna”.

W latach 1965/1967 zbudowano drugą serię 8 jednostek, będących modyfikacją projektu Sz 600. Oznaczono je jako typ Sz 390. Statki te nie rózniły się na oko od poprzednich, miały jednak słabszy, za to ekonomiczniejszy silnik (390 zamiast 600 KM, stąd oznaczenie typu) i przeznaczone były zasadniczo do pływania po Zalewie Szczecińskim. Nie pozostało to jednak żelazną regułą, bo równie dobrze sprawowały się w wycieczkach morskich i na wodach Zatoki. Także one nosiły żeńskie imiona, jak „Joanna”, „Natalia”, „Monika”, „Helena”, „Salomea”, „Anna”, „Dorota” i ... oraz właśnie „Ewa”, od początku wyjątkowa, bardziej elegancka, ze zmienioną architekturą nadbudówki i sterówki oraz z innym układem pomieszczeń pasazerskich. „Ewa” z założenia była statkiem prestiżowym. Jej życie toczyło się więc dwutorowo. Na codzień pracowała, jak i pozostałe statki „Białej Floty”, przewożąc pasażerów z punktu A do B ( i z powrotem), przy specjalnych okazjach zmieniała się w atrakcyjną damę, towarzyszącą przerożnym delegacjom krajowym i międzynarodowym w przejażdżkach po Polskim Morzu. Przez jej pokład przewinęła się cała plejada Sekretarzy, Towarzyszy oraz pomniejszych Ważnych i Bardziej Ważnych Znakomitości, wśród nich między innymi premier Józef Cyrankiewicz (wraz ze świtą). Nie bardzo wiem, do której z grup go zaliczyć, więc pewnie do wszystkich naraz.

Zmieniona architektura oznacza, że kosztem miejsc w salonie na „Ewie” zbudowano piękną werandę widokową wokół przedniej nadbudówki. Na głównym pokładzie nie zmieścił się natomiast bar, tak lubiany na innych statkach tego typu. Byc może ważni i możni wyruszali na morską wycieczkę z własnym, prywatnym zaprowiantowaniem – trochę innym niż standardowe turystyczne? A może , choć w to raczej nie wierzę, pili tylko wodę morską? Najprawdopodobniej jednak korzystali z jednego z dwóch salonów, umieszczonych pod pokładem głównym – dziobowego z bufetem i aneksem kuchennym lub rufowego o funkcji bardziej rozrywkowej. Tam byli niewidoczni i mogli pofolgować uciechom lub chorobie morskiej (pod pokładem bardziej bierze!)

Ale cóż, zmieniły się czasy, zmieniły się standardy. „Ewa” kursuje od lat w roli tramwaju wodnego z Gdańska do Helu i niegdysiejsze luksusy nie robią już na nikim żadnego wrażenia. A jak robią, to złe. Pewna pasażerka poskarżyła się kiedyś, że do spłukiwania śmierdzącej toalety i do mycia rąk służy wiaderko z wodą. Obsługa zaś zapytała ją w odpowiedzi, czy widziała już kiedyś toalety w TRAMWAJU? Ale to było dawno (w 2010), dziś coś takiego z pewnością się już nie zdarza. W ostatnich latach kultura społeczna, między innymi dzięki wytrwałej pracy naszych polityków, wzniosła się na niebotyczny wręcz poziom.

Od spraw ludzkich powróćmy jednak lepiej do samego statku. „Ewa” zbudowana została w 1965 roku na nieco zmodyfikowanym kadłubie statku typu Sz-390. Pozostała jedyną przedstawicielką reprezentacyjnej wersji Sz-390R.

Statek ma 34,14 m długości między pionami i 36,55 m długości całkowitej, 6,56 m szerokości i oraz 1,64 m zanurzenia. Dopuszczalna liczba pasażerów wynosi 205 osób. Dwa silniki CZMN Skoda o mocy ok. 140 kW każdy przenoszą obroty na dwie śruby, co zapewnia statkowi dobrą manewrowość i zapewnia prędkość ok. 11 węzłów.

Portem macierzystym „Ewy” od początku był Gdańsk. Kiedyś jednak ktoś uznał, ze polityczniej będzie zmienić go na Elbląg. Zasmarowano więc stary napis i niezgrabnymi literami wypisano nowy.

Słowo daję, każdy wątek, który się poruszy, od razu robi się polityczny. Do czego to doszło!

A myślalem, ze tematem rozmów o Białej Damie będzie piękno, czar, wdzięk i gracja. O tym bowiem myślałem, spotykając ją wieczorową porą w dwudziestym trzecim dniu czerwca 2011 roku w helskim porcie.

© Antoni Dubowicz 2011/2014

PS:

Po namyśle postanowiłem dorzucić do fotografii jeszcze planik „Ewy”, zamieszczony kiedyś w Modelarzu. Na nim zobaczyć możecie sylwetkę i rozplanowanie pokładu głównego. Salonów pod pokładem lepiej nie pokażę – po wycieczce z VIPami trzeba je dopiero posprzątać.

Udostępnij na:

Submit to FacebookSubmit to Twitter

Komentarze  

0 #3 SYLWIA 2015-07-09 19:33
JA LUBIE STATKI
Cytować
+3 #2 Andrzej 2014-07-23 11:39
Po Zalewie Wiślanym plywa siostra " Ewy " statek " Monika "
Cytować
+3 #1 Damroka 2014-04-03 21:13
Tak, standardy sie zmienily. Dzisiejsi dygnitarze maja inne zachcianki, jak juz to bujaja sie ladnym jachtem po morzu poludniowym. Moze by tak robic dygnitarskie wycieczki na Horn of Africa?
Cytować

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Przeczytaj również: