25listopad2020     ISSN 2392-1684

Baltic Max Feeder „Heinrich Ehler”

00 DSC 0489 nb

Gdynia, piątek, 3 kwietnia 2015, godzína 17:12

W głębi portu jakieś poruszenie. Trudno zobaczyć pod światło, co takiego się dzieje, ale samo spojrzenie na niebo już się opłaca. Do widoku dominującej zwykle wielkiej suwnicy i widocznych ostatnio trzech nóg platformy „Petrobaltiku” dokomponowała się oto wspaniała chmurka. Jak się jej dobrze przyjrzeć i wytężyć nieco wyobraźnię, dostrzec w niej można krokodyla z wyłupiastymi oczami! O, a spod jego ogona wypływa właśnie jakiś statek! Na razie widać tylko, że ma zielony kadłub. Gdy jest już troszkę bliżej, rozpoznać można namalowane na dziobie długie białe wąsy. Całkiem mu z nimi do twarzy! Za nimi jest jakiś napis, ale odczytuję go dopiero, kiedy statek jest już całkiem blisko Ostrogi Pilotów: „Heinrich Ehler”. Aha, znaczy - Niemiec! Już mija nabrzeże, na którym stoję i wychodzi do awanportu, kierując się w stronę głównego wyjścia. Ale co to? Na rufie „Niemca” widnieje port macierzysty: London! To jak jest, Niemiec czy Anglik? Pardon, bądźmy w zgodzie z oficjalną terminologią - nie Anglik, tylko Brytyjczyk.

Nie widać jednak nigdzie charakterystycznej bandery z Krzyżem Świętego Jerzego. Więcej nawet, w ogóle nie widać żadnej bandery! Trochę dziwne, ale cóż, co kraj, to obyczaj. Może nie mógł się po prostu zdecydować, jaką banderę wywiesić? Chociaż nie, wytężając wzrok widzę jakąś sflaczałą, brudną tkaninę na drzewcu, ale rozpoznać jej nie sposób. Za to na maszcie podniesione są aż dwie flagi. Pod prawym salingiem biało czerwona, znak, że statek znajduje się na terytorium Polski, po lewym zaś czerwona. Nie jest to jednak polityczna prowokacja. Czerwona flaga (z trójkątnym wycięciem na końcu) to litera B, która w Międzynarodowym Kodzie Sygnałowym oznajmia po prostu, że statek ma na pokładzie ładunki niebezpieczne! Na dobrą sprawę oczekiwałem, że niesiony będzie sygnał H (biało czerwony, ale w pionie), oznaczający „mam pilota na pokładzie”, ale najwyraźniej w sprawach etykiety morskiej nie jestem specjalistą!

Przy falochronie na statek czeka już „Pilot 5”, zresztą w doborowym towarzystwie „Herosa”. Holownik ma jednak inne zadania, przy wyjściu „Heinricha Ehlera” nie będzie potrzebny. Zza falochronu wystają przypominające nieco wyciąg w kopalni żółte urządzenia na pokładzie bagrującej tam pogłębiarki „Inż. T. Wenda”. Czerwona pilotówka podchodzi zgrabnie do burty kontenerowca i zdejmuje z jego pokładu pilota. Jest godzina 17:24, cała akcja wyjścia trwała zaledwie 12 minut.

„Heinrich Ehler” udał się w drogę do Rotterdamu, a ja postanowiłem przy okazji sprawdzić, jak się mają sprawy z tym niemieckim brytyjczykiem. 

Oczywiście zupełnie o tym zapomniałem i dopiero dziś, zabierając się za ten tekst , zacząłem szperać w wykazach statkow. I co się stało? Sama jednostka okazała się na tyle interesująca, że sprawy „banderowe” przestały być dla mnie ważne.

Kontenerowiec „Heinrich Ehler” zbudowała renomowana hamburska stocznia Sietas Schiffswerft w roku 2008 (numer stoczniowy 1261). Jest to prototypowy statek typu 178. Typ ten, będący rozwinięciem popularnego typu 168, to tzw. „Baltic Max Feeder”, największy i najekonomiczniejszy w eksploatacji dowozowiec („feeder”), specjalnie skonstruowany do warunków Morza Bałtyckiego.

Jest to kontenerowiec otwartopokładowy (Open-Top). Cóż to znaczy? Otóż, jak już z samej nazwy wynika, ładownie są od góry otwarte, nie ma nad nimi żadnych klap, żadnego pokładu. Kontenery ustawiane są bezpośrednio na podwójnym dnie statku, maksymalnie 10 sztuk jeden na drugim - przy czym mogą one mieć różne rozmiary, nawet i ponadgabarytowe, zarówno pod względem długości, jak i szerokości. Mocowanie tak sztaplowanych kontenerów pozwala na oszczędność pracy rzędu 75%. Otwartopokładowe są trzy spośród czterech ładowni kontenerowca, tylko przednia ładownia jest tradycyjna. „Otwarty” pokład pozostaje suchy dzięki pracy wydajnych pomp. Logistyczne zalety systemu przy załadunku i rozładunku są właśnie podstawą sukcesu kontenerowców typu 178.

Ponadto wszystkie ładownie przystosowane są do transportu kontenerów z materiałami niebezpiecznymi, a wzmocniona konstrukcja pokładu nad przedziałem maszynowym (przed nadbudówką) umożliwia również przewóz ładunków ciężkich.

Zanurzenie jednostki „Baltic Max Feeder” wyznaczają wymogi Kanału Kilońskiego, ograniczające je do 9,30 m. Statek napędzany jest przez wysokoprężny silnik okrętowy MAN B&W-8L58/64, obracający jedną śrubę z nastawnymi piórami. Manewry statku wspomagają dodatkowo dwa stery strumieniowe, dziobowy o mocy 900 kW i rufowy o mocy 750 kW. Budowany w sekcjach kadłub jest wzmocniony i posiada klasę lodową.

Jak już powiedzieliśmy, „Heinrich Ehler” jest pierwszym statkiem serii. Zamówiono ich dużo więcej, ale wskutek panującego w ostatnich latach kryzysu gospodarczego do tej pory zbudowano tylko sześć jednostek. Zatrudnione są one przede wszystkim w żegludze dowozowej na Bałtyku.

Co się tyczy armatora – w Otterndorf jest kilka osób o nazwisku Ehler. Kilka jest też statków z tym nazwiskiem, lecz z różnymi imionami. W sensie prawnym kaźdy z nich jest osobną firmą, skladającą się z ktoregoś z Ehlerów i od kilku do kilkunastu udziałowców, którzy w statek włożyli swoje pieniądze. Taki model inwestycji jest w Niemczech dość popularny. „Heinrich Ehler” zamówiony był przez Heinricha, zaś jego ojcem chrzestnym został Alexander Ehler. W dniu chrztu, 15 sierpnia 2008, statek oddano też armatorowi. Drugim w serii jest „Vera Rambow” (sierpień 2008), trzecim „Thetis” (obecnie „Thetis B”, marzec 2009), czwartym „Navi Baltic” (lipiec 2009), piątym zaś „Charlotta” (teraz „Charlotta B”, wrzesień 2009). Ostatni, szósty statek serii, nazwany „Elysee”, oddano w listopadzie 2009 holenderskiemu armatorowi JR Shipping Group. Obecnie nazywa się on „OOCL Rauma”. Regularnie widuję go w Gdyni, podobnie zresztą jak i większość pozostałych. Nie spotkałem chyba tylko „Thetis B”, ale jestem pewien, że kiedyś trafię i na niego.

Ale, jako się rzekło – protoplastą serii jest właśnie „Heinrich Ehler”!

© Antoni Dubowicz 2015

PS:

W załączeniu kilka podstawowych danych statku:

„Heinrich Ehler”, kontenerowiec otwartopokładowy, IMO 9372200, znak wywoławczy 2BGW5, zbudowany w 1008 roku w stoczni Sietas Werft w Hamburgu –Neuenfelde (obecnie The Pella Sietas Gmbh, firma powstała z połączenia stoczni Sietas w Hamburgu i Open JSC Pella w St. Petersburgu). Długość całkowita 168,11 m, długość między pionami 155,40 m, szerokość 26,80 m, wysokość boczna 14,00 m, zanurzenie maksymalne 9,61 m, pojemność brutto BRT 17.448, netto NRT 8.125, załoga (azjatycko ukraińska) 15 osób, 4 – 6 pasażerów (tak, statek bierze również pasażerów!), silnik MAN B&W-8L58/64 o mocy 11.200 kW (15.228 KM), prędkość max. 19,0 węzłów (35 km/h), 1 śruba nastawna, nośność DWT 17.850 t, pojemność 1.425 TEU.

Port macierzysty London, flaga Wielkiej Brytanii. Dlaczego jednak taka, a nie inna? Tego się raczej nie dowiemy.

Udostępnij na:

Submit to FacebookSubmit to Twitter

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Przeczytaj również: