18listopad2019     ISSN 2392-1684

Stocznia w Jastarni?

00 DSC 0539 nb

Że statki budować można w zasadzie wszędzie, gdzie znajdzie się odpowiedni plac i kilku naprawdę dobrych fachowców, świadczy najlepiej przykład Jastarni.

W lipcu tego roku stał tam wyslipowany kuter JAS-99. Ale nie przeprowadzano na nim tylko zwyczajnych prac konserwacyjno-malarskich. Nie, w tym wypadku było to dużo więcej. Wokół kutra stały bowiem wózki z jakimiś częściami, na placu leżały mniej lub bardziej przycięte arkusze stali okrętowej i trochę rybackiego wyposażenia. Kilka osób, schowanych w cieniu kadłuba, najwyraźniej zażywało przerwy. Facet z aparatem, kręcący się wokół kutra zawsze wzbudza ciekawośc, więc nawiązała się między nami rozmowa. Zwykle każda rozmowa Polaków schodzi szybko na tematy polityki, więc nie dziw, że tak było i tym razem. Palące kwestie Polski, Europy i Świata nie przesłoniły jednak tematu, który interesował mnie najbardziej, czyli przebudowy kutra.

 JAS-99 otrzymywał właśnie nową, prosto ściętą, szeroką rufę. Na przedłużonym w związku z tym o prawie 1,5 metra pokładzie zainstalować będzie można wyciagarkę i bęben sieciowy. Umożliwi to, czy też bardzo ułatwi i usprawni wyciąganie sieci z rufy. Tak przebudowała się w ostatnich czasach większość kutrów burtowych, a do nich zalicza się właśnie JAS-99.

To jeden z serii 52 kutrów, oznaczanych jako typ K-15 lub K-15/R, które w latach 1957-1959 wychodziły ze Szczecińskiej Stoczni Remontowej. Powstawały one jednocześnie z bardzo długą, liczącą 72 jednostki serią prawie identycznych kutrów KS-17, budowanych od 1971 w Stoczni Szczecińskiej. W zasadzie oba typy różniły się między sobą tylko oznaczeniem i miejscem budowy. Przy czym skrót KS-17 wybrany jest może nieco szczęśliwiej, tłumaczy się logicznie jako „kuter stalowy 17-metrowy”, K-15 natomiast sugeruje jednostkę krótszą, co nie jest prawdą – charakterystyka kutrów KS- 17 i K-15 jest bowiem identyczna.

Kuter zwodowano w kwietniu 1959 roku jako KOŁ-77 dla PPiUR „Barka” w Kołobrzegu. W „Barce” KOŁ-77 łowił do 1980 roku, po czym trafił do Jastarni, gdzie został zarejestrowany jako JAS-99. Jego właścicielem jest pan Grzegorz Szomborg, rybak indywidualny, jak i wszyscy inni rybacy w Jastarni (z jakichś powodów w czasach PRLu nigdy nie powstało tu żadne państwowe przedsiębiorstwo rybackie).

Nie jest to pierwsza modernizacja tego kutra, już wcześniej bowiem, jesienią 2012 przedłużono go o metr (z 15,14 do 16,14 m między pionami). Teraz „urośnie” o następne 130 cm, jego długość całkowita osiągnie więc prawie 20 m, może nawet tę markęprzekroczy. Siłą rzeczy przybędzie mu również nieco tonażu (obecnie 35 GT), przejdzie więc (jeśli się nie mylę) do następnej grupy jednostek rybackich i „załapie się” na większe limity połowowe. Przypuszczam, że to właśnie jest celem obecnej przebudowy.

Typ K-15 zaprojektowano jako kuter stalowy, ze stalowym kadłubem i po części stalową nadbudówką. Po części, bowiem sterówka wykonana była z lekkiego hydronalium. Z kadłubem i tylną częścią nadbudówki połączona była ona za pomocą śrub, co w założeniu miało ułatwiać jej demontaż w razie potrzeby wyciągania z maszynowni silnika. Akcja taka musiała już kiedyś mieć miejsce, seryjny bowiem, stukonny silnik Puck zastąpiony został przez potężniejszy silnik Scania DI 12M o mocy 265 kW (360 KM). Byc może przy tej okazji, być może kiedy indziej wymieniono też oryginalną sterowkę na inną, z wychyloną do przodu ścianką, dobudowano dziobowe zadaszenie oraz podniesiono linię burt. Dzięki temu nie rozpoznałem od razu JAS-99 jako KS-17 / K-15, typując początkowo na znacznie nowszy kuter KB-21, szybko jednak rozpoznałem omyłkę.

Kiedyś na wyposażeniu statku znajdowało się ożaglowanie pomocnicze typu kecz o powierzchni ok. 33 m², dziś nie ma po nim oczywiście nawet śladu. Jest za to obrazek, wymalowany na białych ściankach dziobówki, przedstawiający flagę unijną z pokazujacą „figę” dłonią i napisem: Trumna dla rybaków!

Ups, znów zahaczamy o politykę.

Powróćmy lepiej na ziemię, a raczej na pokład, na który pozwolono mi sie wdrapać. Mogłem więc przypatrzeć się dokonywanym zmianom z bliska. Oczywiście wszędzie panuje nieopisany bałagan, ale - wierzcie mi - tak jest na każdej bez wyjątku budowie. Kto z Was widział kiedykolwiek budynek w stanie surowym – wie, o czym mówię! We właściwej chwili z tego rzekomego chaosu wyłoni się lśniący farbą i nowością statek.

Niebawem przeczytamy relacje o postawieniu na wodzie „odświeżonego” kutra JAS-99 i nikt nie będzie pamiętać, jak wyglądał on przedtem.

Podobnie jest w dużym mieście. Przechodzimy codziennie obok znanych nam doskonale domów. W pewnej chwili, nie wiedzieć kiedy i jak one znikają, a na ich miejscu pojawia się coś nowego. I niebawem nie możecie sobie przypomnieć, jak wyglądał stary budynek. Ba, zapomina się nawet, czy był w nim rzeźnik czy sklep z futrami!

Z kutrem powinno być łatwiej – zawsze był „rybakiem” i takim pozostanie. No, chyba że przerobi się na modne ostatnio wozidło dla „morskich wędkarzy” ze Śląska i innych krajowych głębin.

Ale to raczej JAS-99 nie grozi. W każdym razie nie w tej chwili.

Koniec przerwy, przy kutrze znów zaczyna się cięcie blach, a ja zbieram się w stronę dworca. Wydaje mi się, że w oddali słychać już gwizd nadjeżdżającego z Helu pociągu.

Żegnam się więc z JAS-99. Już się cieszę na następne z nim spotkanie. Najpóźniej w grudniu!

PS:

Już po opublikowaniu artykułu dowiedziałem się, że sterówki jednak nie wymieniono, tylko zmodernizowano i przebudowano w 2014 roku. Stąd ta widoczna zmiana i wychylone okna na przedniej ścianie. Dziękuję za informację!

© Antoni Dubowicz 2015

Udostępnij na:

Submit to FacebookSubmit to Twitter

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Przeczytaj również: