25listopad2020     ISSN 2392-1684

Dwa razy „BIANCA RAMBOW”

00 DSC 1699a

Rzadko trafia się okazja, by zobaczyć jeden i ten sam statek jednego dnia w dwóch różnych portach.

Mnie jednak zdarzyło się coś takiego. Było to w sobotę, 10 sierpnia 2013 roku.

Tego dnia z Gdyni wyjść miały goszczące tam z wizytą japońskie okręty wojenne. Poszedłem więc do portu, by obserwować to wydarzenie. Po wyjściu okrętów, które w sumie było nudne i szare, tak samo jak i pogoda (kompletnie zasnute niebo i niemiły deszcz), pozostałem jednak jeszcze przez jakiś czas w porcie. Niejako „przy okazji” „załapałem się” na poranne wyjście promu „Stena Vision” do Karlskrony. Dosłownie chwilę później wchodził do portu Ro-Rowiec „Stena Alegra”, statek pechowy, często ulegający awariom i wkrótce wycofany na dobre z obsługi gdyńskiej linii. Ale to nie wszystko, ruch statków bowiem był tego dnia wyjątkowo duży. Na dopiero co zwolnionym przez „Japsy” miejscu przy Nabrzeżu Francuskim właśnie rzucał cumy wycieczkowiec „Birka”, a główki wejściowe mijał samochodowiec „Asian Breeze”. Zaraz potem Gdynię żegnał kontenerowiec „Bianca Rambow”. I to właśnie „Bianca” jest główną bohaterką dzisiejszych „morskich kadrów”. Między główkami falochronu zewnętrznego znalazła się dokładnie o 11:20 i popłynęła w siną dal. Ja zaś udałem się do Gdańska, gdzie odbywał się kolejny, trzeci już chyba „Fischmarkt”.

Miast jednak pojechać bezpośrednio na „Fischmarkt”, zjechałem trochę z drogi by zerknąć, co dzieje się w Nowym Porcie. Wyobraźcie sobie moje zdumienie, gdy, znalazłszy się na Nabrzeżu Ziółkowskiego, zobaczyłem zbliżającą się do portu - właśnie „Biankę Rambow”! W morze wychodził jednocześnie niewielki kabotażowiec „Wilson Tees”, a wraz z nim wyskakiwał na redę „Pilot 22” z pilotem, który „Biankę” miał wprowadzić do Gdańska.

Akcja ta trwała tylko kilka minut i nie byłoby w niej nic szczególnego, gdyby nie narzucające się samo pytanie, PO CO właściwie „Bianca Rambow” udawała się do Gdańska? Jaki jest sens zawinięcia do portu, leżącego zaledwie 20 km od Gdyni? Załadunek tutaj kolejnych kontenerów jest przecież sprzeczny z logiką. Podróż statku, długie i skomplikowane przejście przez meandry Martwej Wisły, powtórne wzięcie pilota, opłaty portowe, stracony czas – te wszystkie rzeczy uczyniłyby rejs absolutnie nieopłacalnym. Również i na morzu rządzą żelazne zasady ekonomiki. A one nierentownych przejazdów nie przewidują, chyba że z absolutnej konieczości. A takiej tu nie widać. Poza tym – „Bianca” nie wchodziła nawet do gdańskiego portu kontenerowego, zewnętrzenego, tylko do wewnętrznego. A przecież wozi wyłącznie kontenery! Do stoczni też nie poszła by na pewno z ładunkiem! Więc po co?

Ot, zagadka. Przyznam od razu - nierozwiązana. Nigdy nie zrozumałem powodu ani sensu tej podróży. Zapisałem ją w pamięci jako ciekawy ewenement. Dzięki temu jednak mogę Wam dzisiaj tę „podwójną” historię zaprezentować. Z czego skwapliwie korzystam.

„BIANCA RAMBOW” opuszcza Gdynię:

„BIANCA RAMBOW” wchodzi do Gdańska:

A skoro już ten statek pokazujemy, powiedzmy też o nim kilka słów:

Należący do kategorii otwartopokładowców (Open-Top-Containership) kontenerowiec dowozowy (tzw. „feeder”) M/S „BIANCA RAMBOW” to zbudowany w 2004 roku w hamburskiej stoczni Sietas-Werft statek typu 168, jeden z długej, liczącej 52 jednostki serii. Była to najpopularniejsza seria, jaka kiedykolwiek w tej stoczni powstała.

Armatorem oddanej w dniu 24 września 2004 do użytku jednostki (numer stoczniowy 1167) jest Reederei Rambow z Drochtersen / Assel. Statek pływa pod banderą Niemiec, jego portem macierzystym jest Hamburg.

Podstawowe wymiary kontenerowca to: długość 134,41 m, szerokość 22,5 i zanurzenie 8,71 m. Pojemność brutto (GT) wynosi 9.981, netto (NT) 6.006, nośność, czyli tonaż (DWT) 11.286 t. Pojemność mierzona w kontenerach to 868 TEU (20-stopowych). Są to wartości dość typowe dla bałtyckich „feederów”.

W maszynowni pracuje czterocylindrowy silnik wysokoprężny MaK 9 M 43 o mocy 7.900 kW (10.741 KM), napędzający jedną śrubę z nastawnymi piórami. Manewry portowe wspomagane są przez dwa stery strumieniowe - dziobowy o mocy 750 kW i rufowy 450 kW. Statek osiąga prędkość 18,5 węzła, czyli ponad 34 km/h.

Cóż jeszcze jest tak ciekawego w „Biance Rambow”, by warto było poświęcić jej artykuł? Otóż jest to jeden z niewielu statków handlowych, który oferuje jeszcze miejsca dla pasażerów! Dla wszystkich więc tych, którzy wcale nie marzą o podróży luksusowym wycieczkowcem, a zamiast tego weszliby chętnie, jak ja, na pokład „zwykłego”, prawdziwego kontenerowca, jest to wspaniała alternatywa. Pośrednictwem zajmuje się firma „Frachtschiffreisen Pfeiffer GmbH”. Wystarczy wybrać z jej bogatej oferty interesujący was rejs i wysłać maila. Odpowiedź nadejść może nawet tego samego dnia. Bon voyage!

© Antoni Dubowicz 2013 (publikacja: 09.11.2015)

Udostępnij na:

Submit to FacebookSubmit to Twitter

Komentarze  

0 #1 vmf 2015-11-12 17:49
a nie zawijała przypadkiem na GTK?
Cytować

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Przeczytaj również: