08marzec2021     ISSN 2392-1684

Spotkanie w awanporcie

00 DSC 0896 nb

Gdynia, 3 stycznia 2016

W sztafecie powiedzielibyśmy - przekazanie pałeczki. Lecz nie jest to spotkanie na bieżni, tylko w gdyńskim awanporcie. „Fairplay 26” już spod statku wraca, „Pilot-3” dopiero do niego wychodzi.

„Fairplay 26” jest w Gdyni nowy, przybył tu całkiem niedawno wraz z „Eurosem”, w zamian za oddelegowane do obsługi Gazoportu w Świnoujściu holowniki „Heros” i „Centaur II”. Powodem tej roszady była podobno nadzieja firmy „Fairplay Polska”, że zmodernizowane przed kilku laty, doskonale przystosowane do zadań gaśniczych „Heros” i „Centaur” obejmą w Gazoporcie dodatkowo funkcję „strażaków”. To wiązałoby się z dużym zyskiem dla armatora.

Plany te jednak niespodziewanie pokrzyżowane zostały przez Zarząd Morskich Portów Szczecin i Świnoujście, który w trybie pilnym nabył w nieco dziwnym przetargu nową, specjalistyczną jednostkę strażacką. Dziwny przetarg? No, trudno to inaczej określić. Warunki przetargowe ogłoszono dopiero w sierpniu 2015, oferty składać można było tylko do 8 września, zwycięzcę wyłoniono 31 października, a termin dostawy miał być już w połowie grudnia, niecałe dwa miesiące po podpisaniu kontraktu!!! Polskie stocznie nie miały w takim przetargu najmniejszych szans, wygrał go turecki broker Boğaziçi Denizcilik Sanayi Ve Ticaret A.Ş, który już kilka miesięcy wcześniej rozpoczął w ciemno budowę „spekulacyjną”, licząc chyba tylko i wyłącznie na szczęście (które mu, jak się okazało, dopisało). Plan „Fairplaya” spalił więc na panewce.

W Gdyni nikt oficjalnie nie narzeka, ale wydaje mi się, że wielkiej radości z powodu wymiany taboru pływającego nie ma. Odeszły bowiem najnowocześniejsze i najsprawniejsze holowniki, w zamian przyszły dwa inne, niespecjalnie nadające się do pracy w tym właśnie porcie. „Euros” jest przestarzały i mało zwrotny, „Fairplay 26” zaś, stworzony do holowań morskich, w porcie czuje się niedobrze, jest po prostu za wielki i nieprzydatny.

Nadzwyczaj jednak przydatny, jeśli już o tym mówimy, jest wciąż i nadal „Pilot-3”, stateczek zamówiony swego czasu przez gdyński UNIPIL w Finlandii idealnie „na miarę” własnych potrzeb. Zbudowany w 1998 w stoczni Uudenkaupungin Tyovene Oy Uusikaupunki (musiałem to napisać, po prostu musiałem), przeznaczony jest przede wszystkim do pracy w warunkach zimowych. Dzisiaj jest wprawdzie mróz, ale nie ma lodu, nie jest to więc akurat niezbędne, nie ma również żadnej takiej adnotacji w dokumentach „Pilota”, ale jest tajemnicą poliszynela, że w razie czego „trójka” może pełnić rolę lodolamacza, potrafi poradzić sobie nawet z 40-centymetrową warstwą lodu!

Pozostając przy sprawach, o których nikt nic nie wie i nigdy nic nie powiedział, a o których nawet mewy na falochronie mówią tylko szeptem (jeśli te wrzaskiwe ptaszyska w ogóle szeptać potrafią), podobno w świecie pilotówek zanosi się na coś nowego. Być może więc za dwa, trzy lata pożegnamy wyeksploatowanego już mocno „Pilota-5” i powitamy jego następcę? Może nawet zbuduje go jakaś polska stocznia?

Może. może, może. A co tam, pomorzyć nie można?

© Antoni Dubowicz 2016            

Udostępnij na:

Submit to FacebookSubmit to Twitter

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Przeczytaj również: