17czerwiec2019     ISSN 2392-1684

„Atair J” wchodzi do Gdańska

00 DSC 0844 nb

W grudniu dni są krótkie i ściemnia się bardzo szybko. Tak też było w przedsylwestrowe popołudnie 2012 roku. O wpół do trzeciej, tuż więc przed zachodem, stojąc przy pomostach Straży Portowej i Zarządu Portu Gdańsk, usytuowanych naprzeciwko leżącego po drugiej stronie Martwej Wisły, sąsiadującego bezpośrednio z twierdzą Wisłoujście nabrzeża siarkowego, nazwanego z niezrozumiałych mi względów nabrzeżem Obrońców Poczty Polskiej, złapałem wchodzący do portu kontenerowiec „Atair J”. (Ufff, to było zdanie wielokrotnie złożone).

Statek to nieduży (nieco ponad 133 metry) i najwidoczniej dobrze obeznany z tą wodną drogą, gdyż wchodził o własnych siłach, nie korzystając z pomocy holowników.

Zbudowała go w 2004 roku niemiecka stocznia Detlef Hegemann Rolandwerft GmbH & Co. KG w Berne pod numerem stoczniowym 213. Jak już wspomniałem, kontenerowiec ma 133,60 m długości, 19,40 m szerokości i maksymalne zanurzenie 7,36 m. Jego pojemność brutto GT wynosi 6.454 (to jednostki niewymiarowe), mierzona zaś w TEU (kontenerach 20-stopowych) - 707 sztuk. Jak widać na zdjęciach, do Gdańska wchodził jednak nie w pełni załadowany. Nośność tego statku (DWT) to 8.505 ton, napęd stanowi jeden 8-cylindrowy silnik MaK 8M43 o mocy 7.195 kW,, wyprodukowany w zakładach Caterpillar Motoren w Kiel (po naszemu – w Kilonii). To zapewnia mu prędkość podróżną 17,5 węzła.

Na kominie widnieje logo ówczesnego armatora, którym był Jüngerhans Maritime Services GmbH & Co. KG, na rufie zaś nazwa portu macierzystego: St. John’s. Wynika z tego, że statek zarejestrowany był na wyspach Antigui i Barbudy, czyli w jednym z krajów, oferujących tzw. „tanią” banderę.

Znakomita większość światowego tonażu pływa dzisiaj pod którąś z nich. W przypadku „Ataira J” to się jednak zmieniło. Dziś nosi on dumnie banderę kraju, do którego należy. Od 2 lipca 2014 roku nazywa się bowiem „Fesco Navarin”, po zmianie właściciela nosząc nie tylko tę nową nazwę, ale i nowy port macierzysty, którym jest Władywostok oraz nową flagę. Jest nią oczywiście flaga Rosji.

Nie widziałem go w tym wcieleniu w naszych portach (prawdę mówiąc nie zobaczyłem go już nigdy więcej), ale absolutnie nie wykluczam, że nadal można na niego natrafić, może nawet w tym samym miejscu, w którym złapałem go w grudniu 2012.

Miejsce to zmieniło się w ostatnich latach. Dzisiaj przy przystani strażaków i zarządu portu cumują między innymi zupełnie nowe jednostki. Niektóre tak nowe, że praktycznie nie ma o nich jeszcze żadnej informacji, a w sieci krążą pierwsze fotki, opisane wielkim znakiem zapytania. Czy ktoś widział? Czy ktoś coś wie? Zajmiemy się nimi przy innej okazji, teraz skoncentrujmy się jednak na „Atairze”, niech to on pozostanie głównym tematem dnia.

© Antoni Dubowicz 2012/2016

Udostępnij na:

Submit to FacebookSubmit to Google BookmarksSubmit to Twitter

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Przeczytaj również: