27listopad2021     ISSN 2392-1684

Hel w połowie sierpnia

00 140320 nb

Latem Hel przeobraża się z sennej rybackiej wsi (tutaj przepraszam wszystkich Helan, którzy pogniewają się, że jestem niekumaty i nie wiem, ze już w 1963 wieś odzyskała status miasta) w tętniący życiem, barwny, hałaśliwy ośrodek letniskowy. W porcie, jak i na ulicach, terenach leśnych oraz przecudnych plażach z najpiękniejszym piaskiem na świecie, prym wiodą turyści i wszystko jest przygotowane wyłącznie z myślą o nich. Nie brakuje więc ogródków, budek, szopek i innych lokali z piwem oraz „świeżą rybką” prosto z kutra. Najpopularniejsze są flądry, śledzie – no i oczywiście dorsze!

Przy kei zobaczyć można nawet dorszowe kutry, stoją długim rządkiem i lśnią błękitem czy też czerwienią świeżo malowanych burt. Rzadko komu podpada, że kutry te w ogóle nie wychodzą w morze, wiec też się nie zastanawia, skąd właściwie biorą się te codziennie świeżuteńkie dorszyki. Skąd bowiem przeciętny wczasowicz ma wiedzieć, że latem dorsza łowić nie wolno? Najświeższy więc dorszyk w każdej bez wyjątku budce leży już w lodowce trzeci miesiąc - od maja. Okres ochronny obowiązuje bowiem od 1 czerwca do 30 sierpnia – każdego roku!  

Szukając w porcie w tłumie wczasowiczów jakichś prawdziwych helskich rybaków znalazłem ich w końcu, ale dopiero po dobrej godzinie szwendania się tu i tam – w liczbie DWÓCH! Panowie stali na kei na samym końcu basenu kutrowego, lub też, patrząc okiem turysty, na samym jego początku - tam, gdzie wchodzi się na falochron, zmierzając w stronę turystycznych jednostek, przekrzykujących się w fantastycznych ofertach morskich wycieczek co godzinę. Właśnie w tym narożniku cumują helskie „drobnoutroje”, małe łodzie rybackie, łowiące w wodach przybrzeżnych w zasadzie bez żadnych ograniczeń. Tu widać więc leżące na brzegu sieci, sprzęt, tyczki, korkowe pływaki, kotwice i różne różności, zapakowane w duże białe, szare i niebieskie worki. Jak to w modelowym rybackim porcie być powinno! Dwóch wspomnianych panów rybaków stało przy jednym z takich worków, rozsupłując wyciąganą z niego splątaną sieć (na flądry, nota bene, nie na dorsze!).  

Postałem i ja przy nich przez krótką chwilę, łapiąc przy tej okazji poniższe, klasyczne, prawdziwie „rybackie” kadry, którymi chętnie się z Wami podzielę:

© Antoni Dubowicz 2016

Udostępnij na:

Submit to FacebookSubmit to Twitter

Komentarze  

0 #3 Michał 2016-09-08 22:32
Zapomniał pan dodać ze małe kutry moga łowic dorsza przez cały rok i własnie z nich jest sporo tej ryby w ofercie restauracji
Cytować
0 #2 Robert 2016-08-29 16:17
Bary to atrakcja ?
Cytować
0 #1 Marek 2016-08-28 08:30
Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że Hel jest senny po wakacjach. Mamy zimą otwartych 16 restauracji, pubów i barów. Mamy 3 muzea. 25 km ścieżek rowerowych, szlaki militarne www.szlaki.gohel.pl, 2 pomosty spacerowe, 22 km plaż, cypel helski, wystawę pojazdów militarnych, bateria Laskowskiego ...
Cytować

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Przeczytaj również: