27czerwiec2019     ISSN 2392-1684

FRANUŚ w pracy – holowanie ALIKONA

00 nDSC 0438a

Zanim FRANUŚ mógł tego dnia przystąpić do pracy, ALIKON musiał zejść na wodę. Chwilowo jednak stał jeszcze na jednym ze stanowisk w rybackiej Stoczni Szkuner we Władysławowie, gdzie go właśnie odświeżono. Lśnił więc w południowym słońcu i jeszcze pachniał świeżutką farbą.

ALIKON jest z Władysławowa, ale jakoś nigdy przedtem mu się specjalnie nie przyglądałem. Po raz pierwszy w ogóle zobaczyłem go chyba w styczniu 2015 roku – właśnie tu, w rybackim porcie. Stal przy jednym z trzech pirsów, odchodzących od Nabrzeża Duńskiego, wciśnięty między inne kutry. Z powodu sztormu na Bałtyku w porcie był wtedy straszny tlok, więc jednostki stały upchnięte ciasno burta w burtę, czekając na zmianę pogody. Już wtedy ALIKON należał do całkiem sporej floty jednostek, wychodzących w morze z wędkarzami-amatorami w pogoni za beloną czy dorszem.

Zapamiętałem jednak kilka drobiazgów, które wówczas wpadły mi w oko. Otóż do bocznej szyby wyniesionej nad pokład sterówki ALIKONA przyczepione było coś, co jako żywo przypominało klapę od sedesa (!), a za nią dwie kartki z istotnymi informacjami.

- „Limit dorsza na jednego weędkarza: 7 sztuk. Wymiar ochronny dorsza: 38 cm. Wędkarz odpowiada za ilość i wymiar ryb ” – to była jedna z nich. Druga mówiła o tym, że ścieki biologiczne można usunąć w odległości 12 Mm w linii prostej od lądu. Prawdopodobnie jest to wiedza, którą każdy wędkarz posiadać powinien, ale dla mnie było to czymś nowym. Dlatego tylko zapamiętałem tę łódź. Nie miałem przedtem pojęcia, że do podstawowego ekwipunku wędkarza-amatora należeć musi calówka i dobre oko do określania odległości od lądu oraz że łowi on na własne ryzyko! Tego dowiedziałem się właśnie z tych kartek, które zresztą nadal wiszą, w każdym razie jedna z nich.

ALIKON zarejestrowany jest jako jacht pod numerem PZ/POL 10931 i posiada numer MMSI 261022740. Co to jest MMSI, chcielibyście wiedzieć? To morski numer identyfikacyjny (ang. Maritime Mobile Service Identity), składający się z 9 cyfr. Trzy pierwsze to tzw. nr MID – Maritime Identification Digits (morskie cyfry identyfikujące) przypisany krajowi, z którego pochodzi statek. Polska ma numer MID 261. Ciekawe jest, że numer MMSI nadawany jest nie tylko jednostkom pływającym - lecz istnieje też możliwość nadania go osobie, która używa ręcznego radia morskiego. Pamiętajcie o tym, gdybyście chcieli sprawić sobie takie radio!

ALIKON posiada również znak wywoławczy SPG3732 (to taki morski numer rejestracyjny, w Polsce nadawany statkom przez Urząd Komunikacji Elektronicznej).

Wodowanie tak niewielkiej łodzi to dla szkunerowskiej stoczni pestka, wszystko poszło więc jak z płatka, można powiedziec - rutynowo. Kwadrans przed jedenastą zrobiłem mu kilka zdjęć. Był wtedy jeszcze u góry na slipie. Kilka minut po 11 kolysał się już na wodzie w stoczniowym basenie.

Podczas gdy ALIKON siadał na wodzie, ja siedziałem już na „FRANUSIU”, zajęty rozmową z szyprem (którym jest niezmiennie pan Stefan Rietz) oraz panem Andrzejem Budziszem, „opiekunem” stoczniowym FRANUSIA.

Pan Andrzej, oprócz tego, że przepracował w Szkunerze całe życie (i nadal jeszcze z doskoku tam pracuje), jest też świetnym modelarzem. Z drewna wykonuje wierne kopie władysławowskich kutrów. Od tej strony poznałem go kilka lat temu. On sam i jego modele są bohaterami jednego z artykułów na Naszym Bałtyku: http://www.naszbaltyk.com/morskie-kadry-antka/235-modele-pana-andrzeja.html.

Artykuł ten ukazał się już przed 4 laty, od tego czasu pan Andrzej wyprodukował z pewnością całą flotę dalszych kutrów. Jeden z modeli stoi na honorowym miejscu w gabinecie Dyrektora Stoczni. To model szczególny, również i dla nas, ponieważ nie jest to model kutra, tylko - w drodze wyjątku -model holownika. Jakiego? Właśnie FRANUSIA, rzecz jasna! Wiem, byłem, widziałem na własne oczy!

Gdy wyruszyliśmy z ALIKONEM przy boku, by wyprowadzić go z basenu stoczniowego i doholować go do kei, byłem akurat z panem Andrzejem w maszynowni FRANUSIA. Zna on tutaj każdy zawór i kazżdą uszczelkę i z dumą pozwala mi wsłuchać się w niepowtarzalny sound maszyny FRANUSIA. Ale tego nie da się opowiedzieć, bo jak tu pisać o muzyce? Zabieram się wieęc za materiał filmowy, na którym będziecie mogli nie tylko zobaczyć, ale i usłyszeć dźwięk legendarnego, jednego z ostatnich w Polsce silnika PZM Puck B-120W (nr 114/606), zamontowanego na FRANUSIU w 1963 roku („Sound of Franuś” ukaże się w przyszłości na kolejnym wideo Naszego Baltyku – już go opracowujemy - AD)

Wsłuchując się w śpiew silnika nawet nie zauważyłem, że od jakiejś chwili znajdujemy się w ruchu. Manewry pana Stefana są delikatne, wręcz pieszczotliwe. Czuje się, że kocha on „swój” holownik. FRANUŚ odwdzięcza mu się, reagując na każdy ruch manetki precyzyjnie i z wdziękiem. Niełychanie zgrana z nich para!

Kiedy wyszedłem na poklad, holowanie ALIKONA było już w toku. Właśnie wychodziliśmy z Basenu Stoczniowego. Za chwilę przeszliśmy przed pirsem kutrowym (który w rzeczywistości nazywa się Molem Pasażerskim!) i odeszliśmy nieco głębiej do Mola Duńskiego. Tam zostawiliśmy ALIKONA, a sami wróciliśmy na stałe miejsce FRANUSIA przy Nabrzeżu Wyposażeniowym na terenie Stoczni. Zatrzymaliśmy sie dokładnie pod umieszczoną na pirsie tablicą z napisem ZAKAZ CUMOWANIA!

Co widzieliśmy po drodze? Nie będę opisywać, bo byłoby bezsensem pisać o tym, co mośecie sami na własne oczy zobaczyć! Uwieczniłem to bowiem na filmie. Jest on dość długi, ma prawie 8 minut, ale po intensywnych naradach z Dominikiem, który jest tu nie tylko wydawcą, ale też najlepszym (i jedynym) specjalistą od montażu i produkcji , postanowiliśmy puścić materiał bez większych cięć.

A więc - zapraszamy do kina!


Władysławowo, 18 sierpnia 2016            

© Antoni Dubowicz 2016

PS

Na odwrocie tablicy ZAKAZ CUMOWANIA ktoś wysmarował flamastrem od ręki: Franuś.

Znaczy, jakiś porządek jednak jest!

„Franusiem” po porcie” wyruszyłem w sierpniu 2013 roku: http://www.naszbaltyk.com/morskie-kadry-antka/910-franusiem-po-porcie.html

Tytul „Franuś” w pracy po raz pierwszy pojawił się w relacji z kwietnia 2014 roku: http://www.naszbaltyk.com/morskie-kadry-antka/1684-franus-w-pracy.html

O „Franusiu na slipie” pisałem z kolei w roku 2015: http://www.naszbaltyk.com/morskie-kadry-antka/2334-franus-na-slipie.html

Udostępnij na:

Submit to FacebookSubmit to Google BookmarksSubmit to Twitter

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Przeczytaj również: