19kwiecień2019     ISSN 2392-1684

Morskie zagadki, czyli co widzę, gdy widzę, co widzę?

00 DSC0141a

Powiększa się nam flota pasażerska. Szacunkowo o jakieś dobre dwa metry! O tyle dłuższy będzie przebudowywany właśnie w Jastarni (lub już gotowy, bo oglądałem go w końcu grudnia 2016) statek „Magdalena”.

- Ale to przecież rybak, a nie żaden pasażer! – zakrzykniecie zgodnym chórem.

No, poniekąd będziecie mieli rację, to rzeczywiście rybak, w każdym razie statek z jednoznacznie rybacką przeszłością. Zbudowała go w 1965 roku Szczecińska Stocznia Remontowa jako 17-metrowy kuter typu Storem 4B (z numerem stoczniowym St-58) dla SPRM „Bałtyk” w Kołobrzegu. Nosił wówczas oznaczenie KOŁ-24.

W aktualnym Rejestrze Statków Morskich PRS 2016 nadal figuruje on jako kuter rybacki (z klasą *mKM II) z nadanym mu numerem PRS  420314, sygnałem rozpoznawczym SPG 2599 i aktualnym znakiem rybackim JAS-57.  W równie aktualnym Rejestrze Statków Śródlądowych PRS znajduje się jednak dokładnie ten sam statek, lecz nie rybacki, tylko pasażerski (z klasą *sKM 1 D pas). Jako taki nie posiada znaku rybackiego, lecz nazywa się „Magdalena”! No więc jak? Zawsze myślałem, że takie cuda zdarzyć się mogą co najwyżej w filmach z Jamesem Bondem, ale, jak widać, myliłem się. Również i w życiu wszystko jest możliwe!

(kliknij w kadr, by go powiększyć)

Jakby jednak nie było, statek powiększa się o nowy, dłuższy pokład z wysokim nadburciem i szeroką, prosto ściętą rufą. Dość miejsca na windę trałową albo dodatkowe rzędy ławek. Nie wygląda jednak na to, by w ładowni instalowano kabiny pasażerskie – co sugerowałoby raczej windę trałową. Z drugiej strony – od kilku już lat w maszynowni pracuje nowy silnik o niepotykanie wielkiej mocy. Na kutrach wymienia się wprawdzie silniki, by dostać unijne dofinansowanie, ale z reguły na słabsze – więc może dodatkowe stado koni (mechanicznych) faktycznie służyć ma bezpieczeństwu i wygodzie pasażerów?

Kim w końcu jest ten typ naprawdę? Aktualnie, powiedziałbym, pasażerem. Świadczy o tym choćby wymalowane na dziobie imię - „Magdalena”, a nie JAS-57. Czy to jednak wystarczający dowód? Szczerze mówiąc - mam wątpliwości. Przeglądam fotki z ostatnich lat i widzę, że ten statek to istny kameleon, zmieniający nazwę co rusz w zależności od - no właśnie, od czego? Od koniunktury, od potrzeby, od widzimisię? Od pory roku?

Nie wiem, poddaję się, mogę tylko zgadywać. W zgadywankach nie jestem jednak zbyt dobry. Szczęście w grze, co potwierdził po raz któryś już kupon totolotka bez ani jednego trafienia, jakoś uparcie mnie omija.

Ale skoro już o trafieniach mowa, następnym razem, kiedy trafię do Jastarni, nie omieszkam jeszcze raz rzucić okiem na tylny pokład „Magdaleny”.

Jak myślicie, co na nim zobaczę? Wygodne leżaki, saunę, odkryty basen z jacuzzi i zapachem wielkiej przygody, czy też bęben sieciowy i wyciągarki, przesączone charakterystycznym smrodkiem ryb i zużytego oleju napędowego?

(kliknij w kadr, by go powiększyć)

© Antoni Dubowicz 2017

 

Udostępnij na:

Submit to FacebookSubmit to Google BookmarksSubmit to Twitter

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Przeczytaj również: