19październik2018     ISSN 2392-1684

Wodna Gala!

00 DSC0058a

Swoje wyjście „Stena Baltica” zasygnalizowała przeciągłym, donośnym barytonem syreny okrętowej. Ostatnio dźwięk ten słyszy się tak rzadko, że aż zatrzymałem samochód na poboczu i wysiadłem by popatrzeć, kto tak buczy. Wracałem właśnie z „dnia otwartego” w Bałtyckim Terminalu Kontenerowym (BCT) i zamiast wjechać na estakadę w stronę miasta, jechałem dołem, ulicą Janka Wiśniewskiego, prowadzącą tuż za ostatnim portowym basenem do stoczni, portu i centrum Gdyni.

Kiedyś, jeszcze całkiem niedawno, była tam dzika łączka, wspaniały punkt do obserwowania przystani promowej i terminala kontenerowego przy nabrzeżu Helskim. Można było zejść stromą skarpą nad samą wodę, stanąć na skrawku piaszczystej plaży tuż przy ujściu rzeki Chylonki i fotografować zza trzcin promy do Szwecji. Teraz jest tam już port z prawdziwego zdarzenia. Teren jest ogrodzony i nikt tam już bez przepustki nie wejdzie. Chylonkę ujarzmiono i skanalizowano, łączka zniknęła, basen portowy pogłębiono, przedłużono też nabrzeże Bułgarskie, przy którym leży m.in. prowadzący od 2005 roku działalność Gdynia Container Terminal, należący do grupy Hutchison Ports. Zbudowano również zamykające basen kontenerowy zupełnie nowe nabrzeże Puckie o długości 127,5 m. W ten sposób port został ostatecznie zamknięty, więcej już go być nie może.

Holownik „Fairplay-26”, stojący na wodzie, nie zdziwił mnie wcale. Sądziłem w pierwszej chwili, że odszedł od nabrzeża pewnie po to, by w drodze wyjątku pomóc przy wyjściu „Steny Baltiki”. W drodze wyjątku, ponieważ „Stena” nigdy nie korzysta z usług gdyńskich holowników. Promy mają tak doskonałą manewrowość, że niepotrzebna im asysta.

Poza tym „Fairplay-26” trwał na wodzie w bezruchu i wcale nie zamierzał zbliżyć się nawet trochę do manewrującego ro-rowca. Za to w pewnym momencie włączył armatki wodne! Aha, pomyślałem, będą pokazy, wielka wodna Gala! I rzeczywiście, holownik zajął się bardzo energicznie przepompowywaniem wody w basenie, wystrzeliwując ją z obrotowych działek, tworząc w powietrzu i na wodzie piękne wzorki i meandry, zasnuwając pół portu delikatnym wodnym tiulem. Być może był to finałowy akt „drzwi otwartych BCT”, lecz nie przypominam sobie, bym czytał o tym w programie. Wszystko jedno, wyglądało to imponująco i szczęśliwy byłem, ze zrządzeniem losu trafiłem właśnie na ten moment. Szkoda tylko, że zabrakło choć kilku promieni słońca, byłyby wówczas przepiękne tęcze!

Pokaz trwał długo, w każdym razie dłużej niż ja na swoim stanowisku. Poddałem się, zanim „Fairplay” wypompował całą wodę z portu. Odszedłem jednak zadowolony, z dorobkiem wielu ciekawych kadrów. Po dość w sumie rozczarowującym dniu otwartym (nieczynny, nie pracujący, pusty terminal kontenerowy, naprędce przerobiony na plac zabaw dla maluchów nie jest akurat tym, co chciałbym zobaczyć najbardziej) nastrój poprawił mi się zdecydowanie.  

No i proszę, co może zdziałać umiejętne lanie wody!!!

Gdynia, 15 lipca 2018

© Antoni Dubowicz 2018

Udostępnij na:

Submit to FacebookSubmit to Google BookmarksSubmit to Twitter

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Przeczytaj również: