25marzec2019     ISSN 2392-1684

Cztery godziny, cztery holowniki, czyli dwa razy po trzy. Historia pierwsza – MSC ANTONIA

00 DSC0211a

Długo zastanawiałem się, czy nie połączyć tych dwóch historii w jeden artykuł. Po namyśle jednak doszedłem do wniosku, że byłby on za długi i nawał zdjęć by Was zanudził. Postanowiłem więc opowiedzieć każdą historię osobno.

Ta zaczyna się w ostatni piątek 2018 roku, 28 grudnia o wpół do dwunastej. Oczywiście wcześniej były przygotowania, rozmowy i uzgodnienia z kierownictwem i dyspozytorem gdyńskiego oddziału Fairplaya, lecz na „Fairplaya VII” wszedłem właśnie o wpół do dwunastej. Holownik stał w drugim rzędzie, przycumowany do burty Odysa – jego to więc pokład był pierwszym, na którym postawiłem stopę. Wybieraliśmy się na redę po ponad 300 metrowy kontenerowiec MSC ANTONIA, który wchodził do BCT (Baltic Container Terminal). Tak duże statki wciąż są rzadkością w Gdyni, która nie należy do największych portów w skali globalnej. Zawijają tu z reguły „feedery”, dowozowce, zbierające ładunek w obrębie Morza Bałtyckiego i przewożące go do jednego z wielkich hubów, jak Hamburg czy Rotterdam. Tam kontenery przeładowywane są na morskie giganty i udają się w dalszą podróż do portów leżących na innych kontynentach. W skali niewielkiego Morza Bałtyckiego „feedery” to z reguły statki o zdolności przewozowej od 300 do 500 TEU (TEU to standardowa wielkość kontenera 20 stopowego, czyli 6 metrowego). W skali globalnej są to kontenerowce dowozowe poniżej 3.000 TEU.

MSC ANTONIA ma pojemność ładunkową 6.969 TEU, jest to więc naprawdę duża sztuka. Jednostka tej wielkości nigdy nie pojawiłaby się na Bałtyku, gdyby nie światowy kryzys przewozowy i nadmiar pływającego sprzętu. Wielu armatorów woli więc zatrudnić statek jakkolwiek niż pozwolić mu stać na sznurku i przynosić (jeszcze większe) straty. Zbudowana została w 2009 roku w stoczni Hyundai Heavy Industries w Ulsan w Korei Południowej. Przy długości 304, szerokości 40 i wysokości bocznej niespełna 25 m (mierzonej od stępki do pokładu) statek ten ma pojemność brutto (GT) 75.582 i nośność (DWT) 85.760 ton. Mimo stosunkowo młodego wieku przeszedł już przez wiele rąk. Z początku nazywał się APL WASHINGTON, po czym kolejno WN, WASHINGTON, MZ01, SG, SG ANTONIA, MSC A, by w końcu dojść do formy MSC ANTONIA (całkiem niedawno, w 2018 roku).

Pozostawmy jednak sprawy nazewnictwa, zajmijmy się wejściem ANTONII do Gdyni. Przy tej wielkości statku kapitanat wyznacza zwykle trzy holowniki do jego obsługi – jeden przy dziobie, drugi przy rufie i trzeci w charakterze asysty i „dopychacza” w razie potrzeby. W tym wypadku rufę przejąć miał FAIRPLAY XVI (właśnie wychodził na redę, gdy przybyłem pod burtę FAIRPLAYA VII), a dziób gdański VIRTUS. Niespotykana, acz ciekawa kombinacja. Rad byłem, że będę mógł ja uwiecznić. My byliśmy tym „trzecim”, dostaliśmy polecenie udania się pod falochron i czekania w awanporcie. Do akcji włączyć się mieliśmy aktywnie wewnątrz portowego akwenu.

Stanęliśmy więc niedaleko główek wejściowych i czekaliśmy, aż statki wejdą do portu. Dało mi to okazję, by wdrapać się na zewnętrzny falochron i ustrzelić kilka kadrów z tego niecodziennego, niedostępnego dla zwykłych śmiertelników miejsca. Po kilku minutach kapitan wezwał mnie jednak z powrotem. Na mostku czekała na mnie smutna niespodzianka – okazało się, że MSC ANTONIA jest zwolniona z obowiązku trzeciego holownika! Ergo jesteśmy niepotrzebni, możemy odejść do bazy.

Że się tak nie stało, zawdzięczam dobrej woli wielu osób, którym pozostanę dozgonnie wdzięczny! Tylko ze względu na moją obecność na pokładzie FAIRPLAY VII pozostawać miał w pobliżu akcji tak, by nie przeszkadzać w manewrach holującej grupie , a jednocześnie umożliwić mi swobodne fotografowanie holowników przy pracy. Tyle szczęścia, tyle zaufania! Mam nadzieję, że „odpracowałem“ je choć trochę poniższymi kadrami. Jeśli nie, gotów jestem próbować do skutku, choćbym nawet i codziennie musiał pływać na holowniku!

Wchodząc na pokład pochwaliłem się przed załogą, że przyniosłem im w prezencie piękną, słoneczną pogodę. Trochę na wyrost, bo niebo opanowywały coraz bardziej chmury, a po wejściu statków do portu słońce pojawiło się tylko na króciutką chwilę. Zresztą po minięciu ostrogi pilotowej słońce i tak nie miałoby szans, MSC ANTONIA postanowiła bowiem włączyć maszyny! Z komina buchnął czarny jak smoła, gęsty dym i zasnuł w mgnieniu oka pół nieba! Kilka następnych minut było naocznym i przerażającym pokazem intensywnego trucia środowiska. Siłą rzeczy przypomniała mi się wypowiedź pana prezydenta na niedawnym szczycie klimatycznym, że Polska węglem stoi i tak pozostać ma przez następne 200 lat – i pomyślałem sobie, co pomyślałem. Pokażę Wam to za 200 lat w kolejnych Morskich Kardach, jeśli jeszcze w ogóle będzie co pokazywać.

Szczęśliwie ktoś na statku nakazał wyłączyć maszyny i czarne chmury zaczęły się powoli rozwiewać. VRTUS i FAIRPLAY XVI rozpoczęły obracać statek wokół osi tak, by ustawić go dziobem w kierunku wyjścia. Zawsze zaskakuje mnie pozorna łatwość, z jaką mała łupinka holownika radzi sobie z potężną masą bezwładnego kolosa.

Mniej więcej kwadrans po pierwszej z pokładu kontenerowca podano rzutki do czekających na nabrzeżu cumowników. Ostatni metr dopychania go do kei wydawał się długi. To złudzenie, lecz ruch poprzeczny wydaje się bez porównania wolniejszy niż wzdłużny. Że tak nie jest, sprawdziłem na zegarku. Dwie minuty później holowniki odebrały bowiem ze statku hol i zaczęły od niego odchodzić.

Robota skończona, można wracać! VIRTUS do Gdańska, pozostałe dwa FAIRPLAYE do miejsca postoju przy Ostrodze Pilotowej, przy Polskim lub Indyjskim. Holowniki, podobnie jak pilotówki, nie mają w Gdyni „swojego” stałego nabrzeża, cumują okresowo raz bardziej tu, raz bardziej tam.

Wyglądało na to, że również i moja praca skończona, za chwilę zejdę z gościnnego pokładu i ruszę do domu. Nic bardziej mylnego! Tuż przed dojściem do Ostrogi Pilotowej dosięgnął nas komunikat, że ruszamy od razu do następnego statku! Duży masowiec stoi blisko wejścia i czeka na holowniki!

Czy trudno więc sobie wyobrazić co odparłem kapitanowi na pytanie, czy ma wyrzucić mnie po drodze pod Kapitanatem?

cdn

Gdynia, 28 grudnia 2018

© Antoni Dubowicz

Udostępnij na:

Submit to FacebookSubmit to Google BookmarksSubmit to Twitter

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Przeczytaj również: