18listopad2019     ISSN 2392-1684

Kliper „Stad Amsterdam” w Gdyni (w sierpniu 2011)

00 DSC 2911a

Era kliprów herbacianych, smukłych, nadzwyczaj szybkich żaglowców, w połowie XIX wieku ścigających się o to, kto pierwszy dostarczy świeżą herbatę z Chin na rynek amerykański i angielski trwała zaledwie trzydzieści lat. Koniec jej zainicjowało otwarcie Kanału Sueskiego w 1869 roku, radykalnie skracające drogę na Daleki Wschód wolniejszym, cuchnącym i dymiącym statkom parowym. Klipry okazały sie nierentowne i zginęły z powierzchni mórz na zawsze.

Aż do roku 2000, kiedy to pojawił się STAD AMSTERDAM.

Piękny ten żaglowiec, jedyny współczesny kliper, nie przewozi jednak herbaty, to statek PASAŻERSKI. W luksusowych kabinach z łazienkami, klimatyzacją i telefonem satelitarnym zamieszkać może 28 pasażerów. Stylowa jadalnia ma fotele dla 55 głodomorów.

W czarterach biznesowych recepcja da radę obsłużyć 200, a pokładowy bufet 150 gości (w porcie). W jednodniowe rejsy zabrać się może do 115 chętnych.

Przy żaglach pracuje 30-osobowa załoga, a jak zabraknie wiatru statek idzie pod silnikiem. Maszyna o mocy 749 kW pozwala mu płynąć z prędkością 17 węzłów.

STAD AMSTERDAM odwiedził Gdynię w ubiegły piątek (tzn. 19 sierpnia 2011). Wieczorem, mimo nadciagającej burzy, tłumy zwiedzających przewalały się po drewnianym pokładzie żaglowca. Goły cycek galionowej figury nie wywoływał jakoś szczególnego zgorszenia. 

Jeśli znajdziecie się kiedyś na pokładzie żaglowca i spojrzycie w górę, licząc na to, że nad głową macie tylko niebo – muszę Was rozczarowac. Między Wami a niebem zobaczycie niesłychaną plątaninę lin. Większość z nich to takielunek ruchomy, co oznacza, ze każda lina ma jakąś konkretną funkcję i że ktoś w odpowiednim momencie za odpowiednią linę musi ciągnąć. Wydaje się nieprawdopodobne, aby móc pojąć arkana tej sztuki, a jednak tak jest. Każdy spośród 30 żeglarzy załogi stałej na kliprze STAD AMSTERDAM ma to w małym palcu.

Na maszcie powiewa baner z napisem RANDSTAD. To taki holenderski urząd pracy, organizacja, której zadaniem jest stymulowanie wzrostu zatrudnienia. Właśnie ona, wspólnie z władzami miejskimi Amsterdamu, wyasygnowała środki na budowę żaglowca, zbudowanego w dużej mierze przez młodych bezrobotnych.

Nie macie przypadkiem jakichś dojść do naszych trójmiejskich decydentów? Może udałoby się zainteresować kogoś tym pomysłem? Bo młodych bezrobotnych na zbudowanie co najmniej kilku kliprów znalazłoby się u nas dosyć.

© Antoni Dubowicz 2011/2019

Udostępnij na:

Submit to FacebookSubmit to Twitter

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Przeczytaj również: