12grudzień2019     ISSN 2392-1684

MULTRATUG, JAN i układanie podmorskich rur

00 DSC0267a

Przez kilka dni przez okno kuchenne obserwowałem czarny holownik stojący przy Nabrzeżu  Gościnnym Stoczni Wojennej. Jakoś nie mogłem zebrać się w sobie i sprawdzić, co to konkretnie za statek. Kiedy jednak w poniedziałkowy poranek 28 października na stronie gdyńskich pilotów znalazłem informację o wyjściu zespołu MULTRATUG 20 + barka JAN (z udziałem dwóch pilotów i dwóch holowników), ciekawość wzięła górę. Zdecydowałem się wreszcie wybrać do portu. Tak doszło do mojego pierwszego spotkania zarówno z tym holownikiem, jak i z barką. Nigdy przedtem ich nie widziałem.

MULTRATUG 20 to wielofunkcyjny holownik, służący również do gaszenia pożarów, ratownictwa i zwalczania zanieczyszczeń olejowych na morzu, eksploatowany przez holenderską firmę Multraship Towage & Salvage z Terneuzen. To dość nowa, zbudowana w 2010 roku w Turcji, i silna jednostka o uciągu na palu 72 t, wyporności 463 GT, długości 32,5 m i mocy maszyn 4.200 kW, napędzana przez dwa pędniki azymutalne Schottel SRP 1515a. Dla porównania, najsilniejszy aktualnie gdyński holownik, Fairplay-26, ma 65 ton uciągu na palu i moc maszyn 4.050 kW.

Barka, czy też, jak kto woli, ponton JAN należy do działającej także w Polsce belgijskiej Grupy SARENS, światowego lidera w dziedzinie usług dźwigowych oraz inżynieryjnego transportu ładunków. JAN ma długość 100 i szerokość 35 m i nośność 16.031 ton. Nie ma własnego napędu, jego portem macierzystym jest Ghent.

Kilka minut po godzinie 10:00 w głębi kanału portowego pokazał się odchodzący od Nabrzeża Gościnnego MULTRATUG z JANEM na holu. Dopiero, gdy jednostki zbliżyły się do mnie, rozpoznać zdołałem asystujące im, idące z tylu dwa nasze, gdyńskie holowniki. Były to: przyczepiony do rufy barki FAIRPLAY-23 i idący przy jej lewej burcie FAIRPLAY IV.

Najbardziej niezwykły był jednak widok tego, co znajdowało się na pokładzie JANA. Z biegiem lat przyzwyczaiłem się już do wielkogabarytowych elementów, kursujących wte i wewte między najrozmaitszymi stoczniami Gdańska i Gdyni. Ale zazwyczaj ładunki te to małe i większe segmenty lub nawet całe kadłuby produkowanych u nas we współpracy z zagranicznymi stoczniami statków. Rzadziej zdarza się widzieć elementy dźwigów czy innych konstrukcji, jak mosty itp. Tym razem jednak byłem zupełnie zaskoczony. Nie potrafiłem dopasować tego, co widzę do żadnej ze znanych mi konstrukcji. Nie od razu też dotarłem do informacji., którą podaję poniżej (za stroną gospodarkamorska.pl):

„…Energomontaż Północ Gdynia S.A wyprodukował innowacyjną stalową konstrukcję dla Royal IHC składającą się z czterech części, która wypłynęła … na specjalnie przygotowanej barce do portu w Rotterdamie. Wszystkie elementy konstrukcji zostaną tam połączone w całość i zainstalowane na statku.

„W dniu 24 października odbył się załadunek konstrukcji (…) Konstrukcje te stanowią część systemu, który zostanie zainstalowany na specjalnym statku służącym do układania rur na dnie morza do głębokości 3000 metrów” - mówi Adam Bubacz, kierownik projektu Energomontaż S.A” (…) Konstrukcje wyprodukowane w ramach projektu przez Energomontaż to: rama spoczywająca  na dwóch technologicznych podporach,  stalowe koło o średnicy 21 metrów, stojak do koła oraz konstrukcja zwana „pivot frame” (…)”. Łączna masa wszystkich elementów to ponad 850 ton…”

Statek, o którym mowa, to „Seven Vega”, budowany właśnie przez Royal IHC w holenderskiej stoczni Krimpen aan den IJssel dla armatora Subsea 7.

Zapamiętajmy wiec dobrze nazwę „Energomontaż-Północ Gdynia SA”. Jest się bowiem czym chlubić. Dumą napawa, że uczestniczymy i odnosimy sukcesy w tak wielkich, zaawansowanych technologicznie i ciekawych projektach!

Ja zaś cieszę się, że szczęśliwym zrządzeniem losu znalazłem się we właściwej chwili we właściwym miejscu i zdołałem to wydarzenie uwiecznić.

© Antoni Dubowicz 2019

Udostępnij na:

Submit to FacebookSubmit to Twitter

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Przeczytaj również: