04kwiecień2020     ISSN 2392-1684

Szybkie łodzie morskich ratowników – z pokładu „Kapitana Poinca”

00 DSC 0437aa

W poprzednich Morskich Kadrach, goszcząc na pokładzie „Kapitana Poinca”, starałem się pokazać pracę Ratowników Morskich. Ta praktyczna część dwudniowych ćwiczeń odbyła się w sobotę, 12 października na wodach Zatoki Gdańskiej i uczestniczyły w niej, oprócz wspomnianego „Kapitana Poinca”, obsady Brzegowych Stacji Ratunkowych ze Świbna i Sztutowa. Relację tę znajdziecie tutaj: https://www.naszbaltyk.com/morskie-kadry-antka/4042-cwiczenia-ratownictwa-morskiego-z-pokladu-kapitana-poinca.html

Teraz przyszła kolej na dotrzymanie złożonej Wam obietnicy. Pamiętacie? :

„…Podczas, kiedy oni (ratują poszkodowanych), ja pozostaję na otwartym pokładzie i podziwiam dzikie harce szybkich łodzi na wodzie, nie zważając na ciemne chmury i coraz mocniejszy deszcz. Tylko z poczucia przyzwoitości nie zamieszczam tutaj tych zdjęć wiedząc, że nikt przy zdrowych zmysłach nie dalby rady przebrnąć za jednym zamachem przez taką masę materiału. Pokażę go Wam więc innym razem w osobnych Morskich Kadrach, obiecuję!...”

Oto obiecany Wam materiał, oto obiecane osobne Morskie Kadry.

Zacznijmy je od przedstawienia uczestniczących w ćwiczeniach szybkich łodzi:

Skuter ratowniczy typu Rescue Runner R33 to jeden z najnowszych nabytków Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa SAR. Ma on 3,6 m długości, 1,5 m szerokości i niewielkie zanurzenie 0,3 m. Jego ciężar to 400 kg, nośność – 3 osoby. Napęd stanowi silnik Yamaha 85 kW, co pozwala osiągać prędkość maksymalną 35 węzłów. Jego zasięg wynosi 70 mm. Prototypowy skuter, zbudowany wg projektu firmy Fredrik Falkman SSRS ze Szwecji testowano w Łebie od 2016 roku. Sprawdził się dobrze, w wyniku czego podpisano umowę z firmą JP Marine z Gdańska na dostawę siedmiu kolejnych skuterów. Dostarczono je między 14 sierpnia i 21 września 2018.

Stacjonujący w BSR Świbno skuter R33 „ujeżdżają” na zmianę panowie Artur Jankowiak, Piotr Stępień i Tomasz Jankowiak.

Żółta łódź ratownicza R22 stacjonuje w BSR Świbno, jej zdjęciowa załoga to Artur Jankowiak, Tomasz Jankowiak z BSR Świbno i Michał Wietrzyński z BSR Sztutowo. Jest to jednostka typu RIB GEMINI Waverider 600. Osiem takich łodzi Morska Służba Poszukiwania i Ratownictwa otrzymała w 2006 roku od duńskiej firmy DESMI Ro-Clean A/S w ramach umowy zawartej między rządem Królestwa Danii i rządem Rzeczypospolitej Polskiej o bezzwrotnej pomocy finansowej i technicznej. Podstawowe parametry łodzi to: długość 6,0 m, szerokość 2,5 m, zanurzenie 40 cm. Napędzają ją dwa silniki przyczepne Yamaha o łącznej mocy 74 kW. Waverider 600 osiąga prędkość maksymalną 38 węzłów, podjąć może 9 rozbitków.

Dwie pozostałe łodzie to jednostki krajowej produkcji. Buduje je w Bojanie w gminie Koleczkowo k/Gdyni firma SPORTIS S.A., czołowy polski producent łodzi hybrydowych typu RIB. Firma rozpoczęła swoją działalność w 1983 roku, zaś od 1999 roku funkcjonuje jako Spółka Akcyjna.

Osiem łodzi typu S-6500 MSPiR odebrała w grudniu 2017. Na zdjęciach dwie z nich, R13 i R31.

R13 stacjonuje w Świbnie, jej widoczna na zdjęciach załoga to Bogusław Capała, kierownik BSR Świbno i podlegli mu Ratownicy Jacek Speth, Klaudia Kozak, Piotr Stępień i Bogdan Wietrzyński.

R31 bazuje w BSR w Sztutowie, prezentuje ją załoga w (zmiennym) składzie: Roch Pakuła, Filip Pająk, Andrzej Łopiński oraz Maciej Rutkowski.

Charakterystyka obu łodzi jest następująca: długość 6,50 m, szerokość 2,55 m, zanurzenie 0,38 m, moc 2x66,2 kW, prędkość maksymalna 37 w. Stała załoga składa się z 2 do 3 osób. Rejon działania wynosi 6 mil morskich od linii brzegowej, autonomiczność obliczona jest na 3-4 godziny. Łodzie mają możliwość podjęcia 9 rozbitków.

Na niektórych fotografiach obsadę łodzi R31 wzmacnia pan Rafał Goeck, Ratownik, Rzecznik Prasowy Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa w Gdyni. Mam nadzieję, że nikogo nie pominąłem, nikogo nie zapomniałem.

Teraz zostało powiedziane już wszystko, czas na część fotograficzną. Jest ona – mimo dokonanych przeze mnie cięć – nadal bardzo obszerna. Morze jest żywiołem tak zmiennym, że każda chwila jest równie ulotna co wyjątkowa. Nic dwa razy się nie zdarza, siłą rzeczy każdy kadr żyje więc własnym życiem.Starałem się wybierać je tak, by motywy się nie powtarzały, lecz jest to trudne i pewnie nie zawsze mi się udało. Zresztą najlepiej oceńcie to sami:

© Antoni Dubowicz 2019

Udostępnij na:

Submit to FacebookSubmit to Twitter

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Przeczytaj również: