24listopad2020     ISSN 2392-1684

CORTE-REAL (F332) w Gdyni

00 DSC0330a

Na CONTE-REAL przyszło trochę poczekać. Kanadyjska fregata miała wejść do Gdyni o 11 rano i stanąć na Francuskim. Nie znalazłem jej jednak nigdzie na mapie. Niemiecki okręt szpiegowski, który właśnie opuścił Gdynię, był, wszystko inne też, a po CONTE-REAL ani śladu. Szukałem, czekałem, lecz kiedy o godzinie 10:00 nie było informacji pilotowej (pilota wzywa się zawsze godzinę wcześniej) wiedziałem, ze okręt się planowo nie pojawi. Być może nawet w ogóle do Gdyni nie trafi, takie sytuacje zdarzały się już nieraz. Prawdę mówiąc wybawiło mnie to z kłopotu, bo na 11:00 umówiony byłem z pieskiem u weterynarza. Szczęśliwie wizyta nie trwała długo i przed 12 byłem już w domu, by przeczytać info, ze CONTE-REAL jednak się zjawi. Tym razem o 13:00. W porządku, przygotowałem sprzęt i w zasadzie byłem gotów. A tu masz, kolejne przesunięcie – na 13:30. Dość czasu, by zaparzyć herbatę. O 13:10 zacząłem się powolutku zbierać. Z przyzwyczajenia jeszcze kontrolny rzut oka na ekran telefonu – i zamarłem. Z 13:30 zrobiła się nagle 13:20! Czyli już, zaraz, za chwilę! No to teraz biegusiem do samochodu – i w te pędy do portu!

Po drodze rozważam, gdzie mógłbym zaparkować. Przed Dworcem Morskim, dziś Muzeum Emigracji, szanse raczej nikłe. Budowa terminalu promowego wkracza w decydującą fazę, wszystko ogrodzone, parkingi niedostępne. Na dodatek przed Kapitanatem druga budowa, układane są właśnie tory kolejowe. Plac Gombrowicza, gdzie stoi pomnik Ludziom Morza, zapchany samochodami do cna, nawet jedyna dostępna strona ulicy Polskiej też zaparkowana na całej długości.

W tej sytuacji nie zatrzymam się nigdzie w pobliżu, a czas goni. Odpada więc Ostroga Pilotowa, najlepszy punkt ship spotterski w porcie, odpada też taras widokowy na piętrze Muzeum Emigracji. Nawet nie wiem, czy teraz, w tym katastroficznym, pandemicznym czasie Muzeum jest w ogóle otwarte. Postanawiam wjechać do portu i poczekać na okręt na nabrzeżu Francuskim. Za magazynem, gdzie kiedyś, w czasach PRL składowano przywiezione z daleka banany, jest kilka miejsc do parkowania, z reguły wolnych. Tam się zatrzymam, a po Francuskim będę ganiał na piechotę. Tak będzie najlepiej!

Tak też zrobiłem. Spojrzałem na zegarek, okręt powinien już być w główkach wejściowych. Ale nie był. Otwieram więc aplikację Vessel Finder i co widzę? Wyznaczone do obsługi fregaty holowniki, między nimi puste pole. Właśnie tam musiał być kanadyjski okręt. Najwyraźniej nie miał włączonych nadajników, stąd ta jego czapka niewidka! Okręty wojenne często są niewidoczne, jako że – wiadomo – wojenne, czyli w jakiejś tajnej misji, która nas, normalnych śmiertelników, nie ma nic obchodzić.

Tuż po 14:00 przestało być ważne, co ma włączone a co nie, bo dostrzec go dało się już gołym okiem. Towarzyszyły mu dwa holowniki gdyńskiego Fairplaya. Dziób „trzymał” FAIRPLAY VII, rufę URAN. CONTE-REAL stanąć miał przy Francuskim w samym narożniku awanportu, tuż przy Kapitanacie Portu. Patrząc od strony miasta jest to początek nabrzeża, tu się ono przecież zaczyna, stąd wyrasta, według numeracji polerów jest to jednak jego koniec – numery idą pod prąd! Niech im będzie, najważniejsze, że wiedziałem, gdzie stanie, mogłem więc wybrać miejsce, z którego najlepiej da się ująć cumowników. Lubię ten moment, kiedy statek, w tym wypadku okręt, łączy się z lądem stałym, gdy kończy się jego morska podróż. W tym wypadku pierwsze cumy podano o 14:15, choć jeszcze dobrą chwilę trwało, nim zacumował na dobre i przerzucono na niego czekający na nabrzeżu trap. Przyznam się, że nie czekałem tak długo, opuściłem port jakieś 20 minut później.

Portugalska fregata CORTE-REAL (F332), zbudowana w 1991 roku w stoczni Howaldtswerke-Deutsche Werft w Kilonii według projektu opartego na niemieckiej koncepcji MEKO 200, to jeden z trzech okrętów klasy Vasco da Gama. Wraz z dwoma korwetami klasy Bartolomeu-Dias i dość wysłużoną korwetą (r.bud. 1975) klasy Baptista de Andrade stanowi główny trzon bojowy Marinha Portuguesa.

W jej skład wchodzą też dwa okręty podwodne klasy Tridente, cały szereg różnych okrętów patrolowych, cztery specjalistyczne jednostki zwiadu podwodnego oraz cztery żaglowce szkolne, w tym przecudny bark Sagres i równie piękny szkuner Creoula.

To całkiem sporo jak na kraj o powierzchni 92 391 km², czyli mniej niż 1/3 powierzchni Polski (312 696 km²). Linia brzegowa Portugalii (1793 km) jest jednak 2,5 razy dłuższa niż całkowita linia brzegowa Polski (770 km, choć granica morska liczy tylko 440 km), stąd nie dziwi, że i okrętów jest tam trochę więcej niż u nas. Ba, są one z reguły nowoczesne i dobrze uzbrojone! Ale o tym nie będę nic pisać. Po pierwsze nie znam się na tym, a po drugie nie chcę nikogo wpędzać w kompleksy. Jako naród mamy ich i tak już za dużo, na co zresztą pracujemy usilnie od wieków.

W Gdyni CORTE-REAL długo nie postała, następnego dnia nie było już po niej śladu.

© Antoni Dubowicz 2020

Udostępnij na:

Submit to FacebookSubmit to Twitter

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Przeczytaj również: