19styczeń2021     ISSN 2392-1684

FINNMERCHANT w trzecim rejsie 2021

00 aDSC0263

Czasy, w których wchodziły i wychodziły z Gdyni wielkie, nowoczesne promy pasażersko-samochodowe Finnlines do Helsinek i Rostocku są już dawno za nami. Rejsy przestały się armatorowi opłacać i zawieszono je w styczniu 2013 roku – jak mówiono, na jakiś czas, co okazało się niestety na całą wieczność.

Dzisiaj fińską linię (przy czym Finnlines od 2006 należy do włoskiej Grupy Grimaldi) obsługuje samotnie prom towarowy FINNMERCHANT.

Pokazywałem go w Morskich kadrach prawie dwa lata temu. Opisałem go wówczas dość szczegółowo, nie będę więc powtarzać tych informacji. Kogo to naprawdę interesuje, może zerknąć i poczytać tutaj: https://www.naszbaltyk.com/morskie-kadry-antka/3770-hanko-gdynia-tylko-finnmerchant

Prom kursuje w ruchu wahadłowym pomiędzy Gdynią i Hanko, nie zawijając po drodze do żadnego innego portu. Zobaczyć go więc można albo na morzu, przypadkiem, albo w jednym z dwóch portów docelowych. Do Hanko jednak daleko, zdecydowanie łatwiej trafić na niego w Gdyni. Tym bardziej, że bywa tu często i kursuje z regularnością zegarka. Jest u nas trzy razy w tygodniu – we wtorki (wchodzi o 14:00, wychodzi o 20:00), w czwartki (wchodzi o 18:00, wychodzi w piątek o 4:00) i w niedziele (przychodzi o 8:00, wychodzi o 14:00).

Na pokładzie zmieścić się może 2.606 metrów bieżących pojazdów i przyczep – tak długa bowiem jest na nim tzw. „ścieżka parkingowa”. Kierowcy (max 12 osób) mają w cenie biletu zapewnione miejsce w kojach w dzielonych kabinach oraz wyżywienie. I tyle. Więcej atrakcji na statku nie ma.

Ceny przejazdu zależą od długości pojazdu i ilości osób. Najtańszy przelot dla busa i naczepy do 6 m + 1 kierowcy kosztuje około 450€, najdroższy dla busa z naczepą do 13 m długości i jednego kierowcy około 670€. Druga osoba w pojeździe (i kolejna, maksymalnie jednak 4 osoby) płaci w każdym przypadku dodatkowo 130 €. Należy wziąć przy tym pod uwagę, ze liczba pasażerów jest ograniczona do 12! Na statku nie ma więcej koi. Kto się nie zmieści, nie jedzie.

Obserwuję FINNMERCHANTA od długiego czasu (widzę go przez okno w kuchni) i zawsze ma co wozić, nawet w czasie pandemii nie wypadł chyba żaden kurs. Najwyraźniej jest więc potrzeba takiego stałego połączenia!

Dziś jest wtorek, wchodzący do Gdyni statek złapałem w główkach wejściowych do portu kwadrans po pierwszej, czyli planowo. Jak zawsze wszedł bez pilota (kapitan zdążył już dawno zrobić uprawnienia pilotowe na Gdynię), jak zawsze zacumował przy nabrzeżu Stanów Zjednoczonych w Terminalu Ro-Ro. Miałem szczęście, że się nie spóźnił, bo zaraz po nim nadciągnęła nad miasto potężna ulewa. I trzyma nadal, a jest już bez mała 20:00.

© Antoni Dubowicz 2021

Udostępnij na:

Submit to FacebookSubmit to Twitter

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Przeczytaj również: