16wrzesień2021     ISSN 2392-1684

Zima, Charlotta i zagubiony pilot

00 aDSC0038

Marzec 2018, powrót zimy. Późny, krótki, za to ostry. Na Bałtyku sztorm. Lodowaty wschodni wiatr wdziera się wprost do portu, burząc spokojną zazwyczaj taflę wody w awanporcie. Silne fale roztrzaskują się o odbijacze na zewnętrznej stronie Ostrogi Pilotowej, przelewają się przez nią, zostawiając po sobie coraz grubszą warstwę marznącej natychmiast wody. Wejście na nabrzeże jest niewskazane, wręcz niebezpieczne, jego powierzchnia to jedna wielka, gładka tafla lodu.  

Z portu wychodzi CHARLOTTA B, niewielki niemiecki kontenerowiec (168 m, 1.421 TEU) pod tanią banderą Liberii. To jeden z tzw. „feederów”, statków dowozowych, przewożących towary z mniejszych portów Bałtyku do wielkich „hubów”, mających bezpośrednie połączenie z portami Wschodniej Azji i innych dalekich kontynentów. Za Charlottą bieży FAIRPLAY XVI, jeden z najsilniejszych w Gdyni holowników. Trzyma się jednak z dala od niej, nie uczestnicząc aktywnie w jej wyjściu z portu.

Tuż obok CHARLOTTY, przylepiony prawie do jej burty przedziera się przez wzburzoną toń PILOT-3. To pilotówka „zimowa”. Solidna, masywna, wypornościowa. W przeciwieństwie do lekkiego jak piórko PILOTA-5 nie ślizga się nad powierzchnią wody, lecz siedzi w niej głęboko i statecznie, nieśpiesznie torując sobie drogę. Z adekwatnej do swej wagi powagą ciężko wspina się dziobem na nachodzącą falę, by zaraz potem z niej spaść, gimnastykując się w uciążliwym wzdłużnym rozkołysie, starając się utrzymać tę samą prędkość co wielokroć od niej większy statek. Wspólnie przechodzą tak przez cały awanport. Dopiero kiedy CHARLOTTA jest już w wejściu głównym, PILOT-3 zwalnia, robi zwrot i odchodzi, pozostając po wewnętrznej stronie portowego falochronu. Nie zdejmując ze statku pilota!

Nie od razu zwróciłem uwagę na ten fakt, usiłując utrzymać scenę w kadrze, podczas gdy wiatr usiłował mi to uniemożliwić, wyrywając aparat z rąk. Dopiero później zacząłem się zastanawiać, co stało się z pilotem, gdzie on mógł się zgubić? Czyżby popłynął do następnego portu, nie chcąc ryzykować zejścia na pilotówkę w tak niebezpiecznych warunkach? Niby możliwe, lecz wydało mi się dość nieprawdopodobne. W każdym razie ja nigdy nie słyszałem o takim przypadku. Inna możliwość była, że pilot zszedł z CHARLOTTY już w basenie wewnętrznym, znacznie spokojniejszym od sztormowego awanportu, a ja tego po prostu nie widziałem, przychodząc do portu zbyt późno. Ale, skoro go już na pokładzie statku nie było, po co pilotówka miałaby pozostawać przy nim tak długo? Jaki miałoby to sens?

Męczyło mnie to przez jakiś czas, lecz w końcu zapomniałem o tym. Dopiero teraz, po trzech prawie latach, przygotowując te Morskie Kadry, problem powrócił. By nie wdawać się w domysły i przypuszczenia, postanowiłem rozwiązać go, pytając osobę kompetentną, czyli dyrektora gdyńskiego Unipilu. Pan Jurek Kaczmarek ma wprawdzie swoje dyrektorskie biurko w siedzibie firmy, ale nie potrafi (i nie chce) pożegnać się ze swoim umiłowanym zawodem. Pozostał więc czynnym, doświadczonym i aktywnym pilotem, wspomagając kolegów, kiedy tylko może. A może często, będąc żywym dowodem słuszności powiedzenia „chcieć to móc”!

On też udzielił mi rzeczowych odpowiedzi na oba nurtujące mnie pytania. Owszem, może się zdarzyć, że przy złym stanie morza nie da się zdjąć pilota ze statku, sytuacji takiej jednak w Gdyni w ostatnich latach nie było. Najpewniej więc pilot, po uzgodnieniu z kapitanem, zszedł na PILOTA-3 zanim CHARLOTTA weszła do awanportu, gdzie nie byłoby to już możliwe. Stamtąd pilotował ją, pozostając przy jej burcie aż do wyjścia. I tyle, to cała historia „zagubionego” pilota!

Nasza historia jednak tu się nie kończy, śledzimy bowiem jeszcze powrót FAIRPLAYA XVI. Piękna to jednostka, warto więc zawiesić na niej oko i nacieszyć się jej widokiem. Tym bardziej, że był to nie tylko wietrzny i mroźny, ale i słoneczny dzień. Zarówno holownik więc, jak i lodowe rzeźby na polerach, płotkach, barierkach, murkach i odbijaczach na pirsie lśniły pięknie jak brylanty w uszach i na szyi wytwornej damy. Z tego punktu widzenia także i zima ma swoje uroki!

(kliknijcie w kadr, by go powiększyć. Funkcja F11 włącza dodatkowo tryb pełnoekranowy)

(kliknijcie w kadr, by go powiększyć. Funkcja F11 włącza dodatkowo tryb pełnoekranowy)

(kliknijcie w kadr, by go powiększyć. Funkcja F11 włącza dodatkowo tryb pełnoekranowy)

© Antoni Dubowicz 2018/2021

Udostępnij na:

Submit to FacebookSubmit to Twitter

Komentarze  

0 #1 Przemek 2021-02-08 23:59
Rewelacyjne fotografie.
Cytować

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Przeczytaj również: