24lipiec2021     ISSN 2392-1684

STOCZNIA CESARSKA - w poszukiwaniu ducha

00 aDSC 0520

Najstarsza część byłej Stoczni Gdańskiej (w latach największej świetności zwanej Stocznią Gdańską im. Lenina) to STOCZNIA CESARSKA, czyli Kaiserliche Werft Danzig. Jej początki sięgają 1844 roku, kiedy powstały tu Królewskie Zakłady Budowy Korwet, przejęte w 1871 przez państwo pruskie i przemianowane na Stocznię Cesarską. To właśnie ona, po pierwszej wojnie światowej działająca pod nazwą The International Shipbuilding and Engineering Co Ltd, stała się po wojnie (jako Stocznia Nr 1), wspólnie ze Stocznią Nr 2, czyli dawną Schichau-Werft Danzig zalążkiem Stoczni Gdańskiej.

To już historia. Twór, który dzisiaj nazywa się Stocznią Gdańską nie ma już z budową statków nic wspólnego. Lata temu na terenach postoczniowych zaczęła się - jak zwykle, jak wszędzie po zmianach ustrojowych – rozbiórka, demolka, niszczenie sprzętu, wyrzucanie archiwów, zacieranie śladów własnej historii. Nadeszło NOWE.   

Próby ratowania jakichś resztek przemysłowego dziedzictwa zaczęły się późno i wciąż trafiają na opór instytucji i systemu. Ostatecznie jednak udało się ocalić od wyburzenia i udostępnić fragmenty Stoczni Cesarskiej.

W tych dniach wpadł mi w ręce niewielki flyer, zachęcający do wizyty. NIEDOSTĘPNA PRZEZ PONAD 170 LAT. TERAZ MOŻESZ JĄ ZWIEDZIĆ! – obiecuje dużymi literami. Jestem ciekaw, otwieram, czytam dalej:

„… Przespaceruj się … i odkryj fascynującą historię miejsca, w którym narodził się duch Solidarności. Podążaj śladami stoczniowców i dowiedz się, jak zaczęła się polska droga do wolności…”

Wielkie słowa! Ruszam więc w drogę w poszukiwaniu DUCHA. Ścieżka jest ściśle wyznaczona, kilka dostępnych punktów zaznaczonych na mapce. Największa część stoczni już nie istnieje, została zrównana z ziemią, kilka innych budowli jest w stanie ruiny, grozi zawaleniem i najlepiej nie zbliżać się do nich. Lwia część tego, co pozostało znajduje się w rękach różnych prywatnych firm, w tym i stoczniowych, niedostępna i zamknięta dla zwiedzających.

Zdaję sobie sprawę, że miejsce to ma wielką historię. To właśnie tutaj, w halach i budynkach Stoczni Cesarskiej budowane na pochylniach statki były po zwodowaniu wyposażane. Umiejscowiony był tu Wydział Ślusarski (W-3) z Odlewnią (S-1), Kuźnią (S-2), Kotlarnią (S-3), Wydziałem Obróbki Maszyn (S-4) i Wydziałem Silników Okrętowych (S-5). Na ścianie frontowej tego ostatniego odczytać jeszcze można stary niemiecki napis MW MASCHINENBAUWERKSTATT. Do środka jednak zajrzeć nie można i nie warto, po maszynach i silnikach nie ma śladu.

Interesująca jest za to możliwość wdrapania się na stojący przy Nabrzeżu Wyposażeniowym wyprodukowany w NRD w 1962 roku żuraw M3. Z wysokości  ponad 30 metrów można spojrzeć na tereny stoczniowe z nowej, ciekawej perspektywy. Niestety, w ostatnich dniach kwietnia 2021 roku wejście na żuraw nie było możliwe. Czas pandemii. Muszę załatwić to innym razem.

Co zobaczyłem, co odkryłem podczas tego spaceru? Zerknijcie na fotografie, zobaczcie sami. Zdjęcia nie są opisane, bo nie zamierzałem napisać przewodnika. Szukałem śladów, nastrojów, wspomnianego w ulotce DUCHA. Ducha Stoczni, ducha Solidarności.

Na próżno. Właziłem w różne zakamarki, zaglądałem przez otwarte drzwi i wybite szyby. Nic. Nie było go. Najwidoczniej duch pożegnał się z tym miejscem na dobre. Pozostała tylko pusta skorupa. Przyszedłem tu za późno.

(kliknijcie w kadr, by go powiększyć. Funkcja F11 włącza dodatkowo tryb całoekranowy)

(kliknijcie w kadr, by go powiększyć. Funkcja F11 włącza dodatkowo tryb całoekranowy)

(kliknijcie w kadr, by go powiększyć. Funkcja F11 włącza dodatkowo tryb całoekranowy)

© Antoni Dubowicz 2021

Udostępnij na:

Submit to FacebookSubmit to Twitter

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Przeczytaj również: