19styczeń2022     ISSN 2392-1684

Z Kłajpedy do Gdyni w 7 godzin i 48 minut – MSC PEGASUS

01 bDSC 0447

Flota MSC jest liczna, na długiej, alfabetycznie ułożonej liście są nazwy 644 statków. MSC PEGASUS to jeden z nich -  duży kontenerowiec, długi - do 300 metrów brakuje mu zaledwie 5 centymetrów, szeroki na 40 i wysoki na 24 m (od stępki do pokładu głównego) 80-tysięcznik (dokładnie 80.348 t DWT) o zdolności przewozowej 6.586 TEU.

Jak na Gdynię to kolos, w porównaniu jednak z naprawdę wielkimi kontenerowcami, jakie zawijają do Gdańska (400 m, ponad 20.000 TEU) to raczej średniak. No ale Gdańsk to absolutny wyjątek, jedyny port na Bałtyku, który takie giganty jest w stanie przyjąć. Reszta zadowala się statkami grubo mniejszymi, kontenerowcami dowozowymi (z angielskiego zwanymi feederami), dostarczającymi towar do tzw. hubów, czyli kilku zaledwie większych portów Europy, skąd po przeładowaniu rusza on dalej, najczęściej na Daleki Wschód. Klasyczne feedery na Bałtyku jeszcze do niedawna miały z reguły pojemność od 250 do 1500 TEU. To w zupełności wystarcza. Większe statki pojawiły się tutaj w związku z ogólnoświatowym kryzysem żeglugowym. Dla wielu operatorów korzystniej jest eksploatować zbyt duży statek z minimalnym zyskiem, a nawet i „po kosztach” niż postawić go na sznurku, zwolnić załogę, nie zarabiać nic i czekać, aż problem się cudownie sam rozwiąże.

I z tych właśnie przyczyn MSC PEGASUS trafił dziś do Gdyni (dziś oznacza tu 10 stycznia 2022).

Kontenerowiec ten zbudowała w 2003 roku japońska stocznia Koyo Dockyard Co. Ltd. – Mihara. Jego właścicielem był Shoei Kisen z siedzibą w Imabari, armatorem NYK LINE (Nippon Yusen Kaisha) z Singapuru (w marcu 2021 obsługiwał 684 statki o łącznym tonażu 58.480.000 DWT). Statek nazywał się NYK PEGASUS, czego ślady widoczne są do dziś. Do armatora MSC (Mediterranean Shipping Company, założona w 1970 szwajcarska prywatna firma, należąca do rodziny Aponte z Genf) trafił w roku 2018. Najwyraźniej jednak nie jest on najważniejszą jednostką we flocie MSC, bo przez kilka lat nie udało się go przyzwoicie pomalować. Na burtach wciąż widoczne są ślady wielkiego napisu NYK LINES, nazwa na dziobie przemalowana jest wyjątkowo wręcz niechlujnie, w dodatku inaczej na lewej i na prawej burcie. Może załoga statku jest sprawna i wykwalifikowana, malarz był jednak wyjątkowym partaczem. A naprawdę można było zrobić to porządniej!

Do Gdyni MSC PEGASUS wszedł przy pomocy zaledwie dwóch holowników, co mnie trochę zdziwiło, zwykle bowiem do takiej operacji potrzebne  są trzy a nawet cztery holowniki. Trzeba bowiem wiedzieć, ze zmierzające do terminalu kontenerowego statki muszą obrócić się o 180°, by podejść do nabrzeża „na wstecznym”, by zacumować dziobem w kierunku wyjścia. Taka jest praktyka. W Gdyni statki obrócić się mogą na jednej z trzech obrotnic. Jedna, największa, jest w awanporcie, dwie nieco mniejsze w porcie wewnętrznym. Obrotnica numer 2, powiększona w ostatnich latach, rozbudowana została właśnie z myślą o tak dużych statkach, jak PEGASUS – i większych, do 400 m długości! Ma ona średnicę 400 m, a w przyszłości, po przeniesieniu doku stoczni wojennej, nawet 480 m.

Właśnie tutaj, na obrotnicy, chcę złapać PEGASUSA.

Stanowisko do zdjęć wybrałem na przebudowywanym od kilku miesięcy Nabrzeżu Norweskim, skąd mam do statku bardzo blisko! To nietypowe miejsce, zwykle fotografuję z drugiej strony, z Ostrogi Pilotów. To najlepsze miejsce w całym porcie, widok stamtąd jest zjawiskowy. Teraz jednak jest to niemożliwe, Ostroga też jest w przebudowie i nieupoważnionym „wstęp bron”. Nie jestem do końca pewien, czy ta zmiana wyjdzie mi na dobre, jakie będzie światło, ale cóż, spróbować nie zaszkodzi!

Widzę ich już za falochronem. Czarny kadłub, nad nim góra kontenerów, jeszcze wyżej dymek z komina. O, już weszli do portu, mijają Ostrogę Pilotów i zaraz będą przy obrotnicy. Idą szybko. Zbyt szybko? Mam obawy, ze przelecą przede mną nie zatrzymując się wcale i staną po raz pierwszy w historii rufa do wyjścia. Czyżby naprawdę? Ale nie, już napinają się liny, idzie dym z kominów, bełta się woda od wytężonej pracy śrub. Zatrzymują się! Całe szczęście. Jaka jest konfiguracja z dwoma tylko holownikami? Pracują nasze najsilniejsze. Hol dziobowy ciągnie URAN, „hamulcem” zaś i sterem jest na rufie FAIRPLAY 26. Jak dobrze, że nie ma dziś wiatru!

Zerkam na informacje w telefonie, podwójna jest też na PEGASUSIE obsada pilotów, co mnie jednak nie dziwi. Widzę to częściej, przy tak dużych statkach stało się to w Gdyni normą. Na mostku pracują wiec wspólnie kpt Grzegorz Mazur i kpt Jarosław Kondraciuk. Myślę, że obaj maja co robić!

Szczęśliwie pogoda dopisuje, akurat rozeszła się przedpołudniowa mgiełka i wyszło słońce. Mam więc nadzieję na udane zdjęcia. Jest ich, jak zwykle, za dużo.

Spośród ponad 150 wybrałem dla Was dwadzieścia kilka, począwszy od pierwszego (w główkach wejściowych) do ostatniego (przy terminalu kontenerowym), z naciskiem oczywiście na kadry na obrotnicy.

Czy eksperyment się udał, czy warto go powtórzyć? Oceńcie sami!

(kliknijcie w kadr, by go powiększyć. Funkcja F11 włącza dodatkowo tryb pełnoekranowy)

(kliknijcie w kadr, by go powiększyć. Funkcja F11 włącza dodatkowo tryb pełnoekranowy)

(kliknijcie w kadr, by go powiększyć. Funkcja F11 włącza dodatkowo tryb pełnoekranowy)

© Antoni Dubowicz 2022

PS:) dzisiejsza akcja trwała niecałą godzinę. PEGASUSA, jeszcze w morzu, zacząłem fotografować o 12:52, a skończyłem o 13:47, co daje średnio 3 kadry na minutę. Czy dzięki temu należę do kategorii fotografów szybkostrzelnych?

Udostępnij na:

Submit to FacebookSubmit to Twitter

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Przeczytaj również: