Diamonds Are a Girl's Best Friend
- Post 15 listopad 2025
- Odsłony: 230
MARILYN MONROE, really?
Nie, nie, nie, tak dalece jeszcze nie jesteśmy, wbrew pozorom nie chodzi tu wcale o kamienie szlachetne ani o równie drogocenne kształty czy też o kunszt wokalny tej blond gwiazdy. Tutaj chodzi po prostu o okręt wojenny. Te prozaiczne kadry poświęcone są brytyjskiemu (brzydkiemu notabene) niszczycielowi rakietowemu o nazwie HMS DIAMOND– i to i tylko to wiąże go z boską Marilyn, a raczej z tym, co nosi ona na szyi. Dziś o godzinie 13:00 okręt ten wszedł do Gdyni. (Dla ciekawskich informacja – dziś to piąty dzień września 2018 roku).
HMS DIAMOND (D34) to jeden z sześciu niszczycieli rakietowych typu 45 (od prototypowej jednostki zwanych też typem DARING), przeznaczonych głównie do obrony powietrznej obszaru działań floty. Okręt zbudowany został przez koncern zbrojeniowy BAE Systems w Yarrows. Stępkę położono 25 lutego 2005, wodowanie odbyło się 27 listopada 2007, do służby wszedł 5 maja 2011.
Wróćmy jednak na własne podwórko. Wejściu jego do Gdyni towarzyszyły holowniki FAIRPLAY VII i FAIRPLAY 26. Pogoda była piękna, jednak na Ostrodze Pilotowej czekało na niego zaledwie kilku fotografów oraz grupka przypadkowych turystów.
Nie obyło się też bez cienia emocji. Na ostatniej bowiem prostej HMS DIAMOND zszedł z toru wodnego i wyglądało na to, że zamierza udać się raczej do Kuźnicy. Czyżby dotarły do Wielkiej Brytanii zdjęcia wybudowanej tam niedawno gigantycznej nowej przystani z falochronami wyższymi od gdyńskich? Dowódca (może wskutek podpowiedzi naszego pilota na mostku) zreflektował się jednak na czas i zawrócił ku Gdyni, wysyłając wprzódy szybką łódź z marynarzami brytyjskimi na rekonesans. Łódź przemknęła z niedozwoloną prędkością przez port, pomyszkowała, zobaczyła co chciała – i widocznie uznała, że trzy lufy aparatów nie są na tyle groźne, by zrezygnować z wizyty. Zaraz więc też okręt wszedł do portu. Marynarze na stanowiskach bojowych przy działkach szybkostrzelnych pomachali nam nawet łaskawie na powitanie. I tyle go widzieliśmy!
Okręt zacumował przy nabrzeżu Amerykańskim, w miejscu doskonale zasłoniętym dla postronnych, w którym zwykły śmiertelnik nie może go zobaczyć. Musicie więc wierzyć na słowo, że HMS DIAMOND ma 152 metry długości i 7.300 ton wyporności. Uzbrojony jest w 16 wyrzutni pocisków przeciwlotniczych Aster 30, 32 wyrzutnie pocisków przeciwlotniczych Aster 15, 1 działo 114mm mk 8 mod. 1, 2 zestawy obrony bezpośredniej Vulcan Phalanx i 2 działka 30 mm. Wyposażenie lotnicze to śmigłowiec Lynx lub Merlintak. Dzięki zastosowaniu najnowszych rozwiązań w zakresie technologii stealth znacznie ograniczono echo radiolokacyjne okrętu i jego emisję w podczerwieni.
Dlaczego jest przy tym taki brzydki i wygląda, szczególnie z przodu, jakby połknął latarnię morską i miał się lada chwila przewrócić, nie wiadomo. Cóż, wracając myślą do boskiej Marilyn, „Nobody is perfect”, że zacytuję tu kultowe słowa z końcówki filmu „Some Like It Hot”. Kto wie, jak wielkie wrażenie zrobiły one na konstruktorach okrętu.
Jaki charakter ma wizyta DIAMONDA w Gdyni i jak długo potrwa – też nie wiadomo. Marynarka Wojenna w ogóle nie poinformowała o tej wizycie.
(kliknijcie w kadr, by go powiększyć. Funkcja F11 włącza dodatkowo tryb całoekranowy)
(kliknijcie w kadr, by go powiększyć. Funkcja F11 włącza dodatkowo tryb całoekranowy)
(kliknijcie w kadr, by go powiększyć. Funkcja F11 włącza dodatkowo tryb całoekranowy)
Foto: © Antoni Dubowicz 2018/2025








