Opowieści helskich murów / 1

00 aDSC 0584

19 listopada 2025, środa, wietrzna i chłodna. Lubię Hel po sezonie, jest wtedy najpiękniejszy. Pogoda mi nie przeszkadza. Szukam miejsca do zaparkowania. Przy Kuracyjnej, na placu za portem rybackim (parking Cypel) stoi kilka samochodów. Też się ustawiam. Podchodzi chłopak z informacją, że parking płatny. Ile? 30 zeta! Ile? – pytam raz jeszcze z niedowierzaniem. Trzydzieści, ale bez limitu czasowego – odpowiada. Nieee, ja nie zamierzam tego placu kupić, wpadłem tu tylko się na godzinkę, może dwie.

Opuszczam więc to miejsce, jadę dalej. Zatrzymuję się na rogu Kaszubskiej i Wiejskiej, w samym centrum miasta, tuż przy historycznym budynku kościelnym, który przeszedł z sacrum na profanum i już od wielu od lat funkcjonuje w roli Muzeum Rybołówstwa. Wytyczone miejsca parkingowe są w sezonie płatne. Teraz, kiedy już turyści tu nie zaglądają, można zatrzymać się za darmo. Lepiej się nie da! Zaoszczędzone 30 złotych wystarczy mi na obiad. Oferta, z której skorzystam już niebawem, ponieważ – zgodnie z przewidywaniami – zmarznę potężnie.

W porcie rybackim dużo wzburzonej wody. Kiwa się na niej kilka kutrów. Trzeszczą napięte cumy, pluska woda, świszcze w uszach wiatr. Piękna muzyka. Ale nie tego chcę dziś słuchać, nie to zobaczyć. Dziś zobaczyć chcę mury. Ściany, które mówią. Ściany, które mają historię i chcą ją opowiedzieć. Mówią obrazami, mówią kolorami, mówią cieniem i światłem, mówią patyną, łuszczącą się farbą, odpadającym tynkiem, wyblakłymi resztkami haseł i paroli nie tylko lat minionych, ale i także nową mową kolorowych, jaskrawych sprayów z puszki, ulubionego sprzętu ulicznych artystów mniejszego i większego kalibru. Dziś każdy może być twórcą, choć czasami tworzyć można tylko pod ochroną nocy i w pośpiechu, by nie być złapanym na gorącym uczynku. Jest więc i w naszych czasach jakiś duch wywrotowej konspiracji, co napawa nadzieją na lepsze jutro.

Kto szuka, ten znajdzie. Ścian jest w Helu jeszcze sporo, historii również. Kilka z nich zebrałem dziś dla Was w tych Morskich Kadrach. Być może Was zainteresują. Być może je w nich odnajdziecie, odczytacie, być może nie. Zresztą, szukanie historii wcale nie jest konieczne. Równie dobrze można po prostu obejrzeć je jak obrazy w ulicznej galerii. Taka uliczna galeria funkcjonuje w każdym mieście, każdej wsi, w każdym zakątku świata. To najwspanialsze miejsce do prezentacji obrazów, publiczne, ogólnie dostępne, żywe i – za darmo! Wystarczy otworzyć oczy i rozejrzeć się wokół siebie.

© Antoni Dubowicz 2025  

PS:

/ 1 w tytule sugeruje, że może pojawić się jakieś / 2. Prawdę mówiąc mam taki zamiar, lecz czy się on ziści, obiecać nie mogę. Pod tym względem znam siebie niestety za dobrze.

Udostępnij na:

Submit to FacebookSubmit to Twitter

Przeczytaj również: