25wrzesień2021     ISSN 2392-1684

00 DSC0330a

CORTE-REAL (F332) w Gdyni

Na CONTE-REAL przyszło trochę poczekać. Kanadyjska fregata miała wejść do Gdyni o 11 rano i stanąć na Francuskim. Nie znalazłem jej jednak nigdzie na mapie. Niemiecki okręt szpiegowski, który właśnie opuścił Gdynię, był, wszystko inne też, a po CONTE-REAL ani śladu. Szukałem, czekałem, lecz kiedy o godzinie 10:00 nie było informacji pilotowej (pilota wzywa się zawsze godzinę wcześniej) wiedziałem, ze okręt się planowo nie pojawi. Być może nawet w ogóle do Gdyni nie trafi, takie sytuacje zdarzały się już nieraz. Prawdę mówiąc wybawiło mnie to z kłopotu, bo na 11:00 umówiony byłem z pieskiem u weterynarza. Szczęśliwie wizyta nie trwała długo i przed 12 byłem już w domu, by przeczytać info, ze CONTE-REAL jednak się zjawi. Tym razem o 13:00. W porządku, przygotowałem sprzęt i w zasadzie byłem gotów. A tu masz, kolejne przesunięcie – na 13:30. Dość czasu, by zaparzyć herbatę. O 13:10 zacząłem się powolutku zbierać. Z przyzwyczajenia jeszcze kontrolny rzut oka na ekran telefonu – i zamarłem. Z 13:30 zrobiła się nagle 13:20! Czyli już, zaraz, za chwilę! No to teraz biegusiem do samochodu – i w te pędy do portu!

  • Antoni Dubowicz
  • Odsłony: 386
00 DSC0828a

MSC DYMPHNA - tuż po zachodzie słońca

…Tuż po zachodzie słońca, Wieczorem, gdy już ciemno… śpiewały Czerwone Gitary na swojej debiutanckiej płycie w 1966 roku. Autor tekstu, pan Marek Gaszyński, jest jednak w błędzie.

Prawda jest bowiem taka, że tuż po zachodzie słońca wcale nie jest ciemno! W naszych szerokościach geograficznych zachodnie niebo jest jasne, nierzadko wręcz jaskrawe oraz kolorowe - czerwone, pomarańczowe lub żółte. Na wschodzie zaś ciemniejsze, niebieskie z fioletowym akcentem, zmieniające się w przedwieczorną szarość. Mamy więc do czynienia z podziałem nieba na dwie różne strefy – jasnej i ciemnej, rozświetlonej i zgaszonej. Naprawdę ciemno robi się zwykle dopiero kilkadziesiąt minut później!

  • Antoni Dubowicz
  • Odsłony: 271
00 DSC0329a

Przetasowania wśród holowników / FAIRPLAY VI przyszedł do Gdyni!

Zacznijmy od historii!

W 1879 roku wieku robotnik portowy Carl Tiedemann zakłada w Hamburgu firmę, która oferować ma świadczenia wszelkiego rodzaju usług portowych „z jednej ręki”. W 1891 roku kupuje używany, dwuletni holownik ASSISTENT (28 BRT), rok później odbiera ze stoczni swój pierwszy nowy holownik AUGUSTE (44,2 BRT), kolejny nowy odbiera w 1895 roku i nazywa go FAIRPLAY (66 BRT). Takie były początki dzisiejszej FAIRPLAY TOWAGE GROUP, której flota, składająca się dziś z ponad 100 holowników, działa w 29 portach Europy. Siedziba główna znajduje się w Hamburgu, biura w Rotterdamie, Antwerpii i Bremerhaven. Do grupy należą niemieckie firmy holownicze FAIRPLAY TOWAGE i BUGSIER, hamburska stocznia THEODOR BUSCHMANN i 50% holenderskiej firmy MULTRASHIP TOWAGE & SALVAGE.

Do Polski FAIPLAY wszedł w 2006 roku, przejmując najpierw szczecińską firmę holowniczą Project Żegluga oraz świnoujską spółkę Port – Hol, a nieco później gdyński WUZ. Z połączenia gdyńskiego WUŻ-u oraz działającej w Świnoujściu i Szczecinie spółki Fairplay Polska Sp. z o.o. & Co. Sp. k. powstała w końcu w 2015 roku spółka Fairplay Towage Polska Sp. z o.o. Sp. k.  Jej siedziba znajduje się w Gdyni przy ulicy Celnej.

  • Antoni Dubowicz
  • Odsłony: 540
00 DSC0654a

Czynności statutowe KONTROLERA-22

Nowa jednostka inspekcyjna Urzędu Morskiego pojawiła się w Gdyni tuż przed północą 5 grudnia 2018. Przyszła z Finlandii, ze stoczni Uudenkaupungin Työvene Oy, by zastąpić wysłużonego KONTROLERA-6. „Nowy” nazywa się KONTROLER-22 i – w przeciwieństwie do poprzednika – przypomina bardziej statek pasażersko-rekreacyjny niż konia roboczego. Przewozić może nawet 12 osób i złośliwi twierdzą, że wśród pracowników Urzędu Morskiego wycieczki po porcie staną się teraz bardzo modne, lecz kto by tam wierzył w plotki! Budowę sfinansowano z dużą pomocą funduszy unijnych, wyszło więc całkiem tanio.

  • Antoni Dubowicz
  • Odsłony: 383
00 DSC0009a

Wodowanie kutra „Vilhelm Þorsteinsson” – część 2

88 metrowy trawler pelagiczny „Vilhelm Þorsteinsson” to chyba największa do tej pory jednostka, zbudowana w stoczni Karstensen Shipyard Poland. Wodowanie odbywało się na raty i nie było przedsięwzięciem prostym. Już w czwartek, 11 czerwca, wyciągnięty z hali produkcyjnej kadłub trawlera został na placu stoczniowym obrócony o 90 stopni i wtoczony na podstawioną do nabrzeża Indyjskiego, samozanurzającą się barkę „Tronds Barge 30”. Tego samego dnia po południu dwa gdańskie „Nosorożce” (G-01 i G-02) przeholowały barkę do nabrzeża Holenderskiego, przy którym jest wystarczająco głęboko, by statek zwodować.

Tę ostatnią fazę (przeholowanie) opisałem i pokazałem w pierwszej części relacji tutaj: https://www.naszbaltyk.com/morskie-kadry-antka/4182-wodowanie-kutra-vilhelm-thorsteinsson-czesc-1

Dziś pora zajęć się drugim etapem wodowania – w kolejny dzień, piątek, 12 czerwca 2020. 

W skrócie - wielogodzinna akcja zanurzania barki rozpoczęła się już o 6 rano, a zwodowany kadłub trawlera odholowany został z powrotem do stoczni około wpół do szóstej po południu. Trudno jednak przesiedzieć 12 godzin na nabrzeżu, fotografując kolejne centymetry zanurzania się barki, to byłoby dla fotografa zbyt żmudne, a dla oglądającego zbyt nudne. Postanowiłem więc wpadać do portu kilkakrotnie w takich odstępach czasowych, by wyraźny był postęp prac. Stąd też relacja poniższa podzielona jest na trzy części.

  • Antoni Dubowicz
  • Odsłony: 367

Przeczytaj również: