30październik2020     ISSN 2392-1684

W trzewiach „Bryzy”

00 DSC 4919-nb

Ratowniczą „Bryzę” fotografuję za każdym razem, kiedy jestem we Władysławowie. Zazwyczaj robię jej kilka zdjęć, kiedy idę w jedną i kilka, gdy idę w drugą stronę. Mam już takich fotek co najmniej kilkadziesiąt. Różna jest na nich pora roku, zmienia się pogoda, czasem świeci słońce, czasem go nie ma, ale w gruncie rzeczy jest to stale jedno i to samo ujęcie. Podobnie jest z „Błyskawicą” w Gdyni czy też „Sołdkiem” na gdańskiej Motławie. Z reguły nie wychodzi się poza jedno, najwyżej kilka standardowych ujęć. Znacie ten ból? Tez macie takie fotografie? No, właśnie!

W przypadku „Bryzy” to nawet zrozumiałe. O inne fotografie po prostu trudno. Pokład statku jest dla zwykłych śmiertelników z reguły niedostępny, kuter znajduje się w stanie nieustannej gotowości do natychmiastowego wyjścia w morze. Tym razem jednak miałem wyjątkowe szczęście. W ostatnich dniach grudnia 2013 zwróciło moją uwagę, że otwarte są wszystkie luki i po statku kręcą się jacyś ludzie z narzędziami w ręce.

Budynek SARu (Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa – SAR) mieści się dosłownie kilkanaście metrów dalej, pomaszerowalem więc prosto do rozlokowanych na piętrze pomieszczeń ratowników. Po krótkiej rozmowie z kapitanem otrzymałem pozwolenie na wejście na poklad i robienie na nim zdjęć. Dziękuję Ci, Kapitanie!

Trawiła mnie ogromna ciekawość, jak ratownik wygląda od środka, co jest w trzewiach „Bryzy”? Z pewnościa chcielibyście i Wy się tego dowiedzieć!

Dostać się pod pokład można przez jeden z pięciu włazów. Jeden z nich, na przednim pokładzie, prowadzi do skrajnika dziobowego, zwanego tez komorą zderzeniową, dwa kolejne na dachu nadbudówki do przedziału mechanizmów pomocniczych oraz przedziału napędu strugowodnego, zaś dwie klapy w podlłodze sterówki do siłowni, podzielonej grodzią wzdłużną na przedział silnika prawoburtowego i lewoburtowego.

Mówiąc krótko - w trzewiach „Bryzy” jest ciasno! Ciasno i bardzo czysto. Lśniąca, goła, aluminiowa konstrukcja kadłuba wypełniona jest masą przeróżnych urządzeń, które jednak laikowi w niczym nie przypominają konwencjonalnej siłowni. Nie zobaczycie więc czegoś takiego, jak motor, który przecież tam być musi. I jest! Dokładnie rzecz ujmując, są tam nawet dwa silniki o łącznej mocy 1000 kW, zasilające dwa obrotowe pędniki strugowodne. Dzięki nim „Bryza” osiągać może prędkość do 32 węzłów, czyli prawie 60 km/h! Sterowanie za pomocą pędników strugowodnych pozwolilo na wyeliminowanie śrub napędowych i sterów, podatnych na uszkodzenia w czasie żeglugi na płytkich wodach. Zbiornik paliwa o pojemności 1,46 m³ limituje czas pływania do 8,5 godzin przy prędkości 20 węzłów oraz 6 godzin przy pełnym obciążeniu silnika. Przenośne pojemniki wody słodkiej (integralnych nie ma) mają pojemność 0,04 m³ (ok. 400 l). Kuter prowadzić też może samodzielnie mniejsze akcje gaśnicze – do ich wykonywania służy zasilana przez silnik główny pompa wody morskiej, posiadająca w przedniej ścianie nadbudówki podłączenia do węży pożarowych. Wyposażenie jednostki obejmuje ponadto przenośny generator prądotwórczy o mocy 3,4 kVA.

W ciasnym przedziale maszynowym pod pokładem dostrzegłem dwóch pracowników, wprasowanych pomiędzy aluminiowe blachy, majstrujących przy jakichś śrubach. „Wyjście awaryjne” – głosiły napisy po wewnętrzenej stronie otwartych włazów w podłodze sterówki. Nie wciskałem się tam więc, zresztą wydawało mi się to i tak zupełnie niemożlliwe. Wpuściłem tylko pod pokład aparat trzymany w wyciągniętych rękach – i o dziwo, na zdjęciach okazało się, że w "maszynie" nie jest wcale aż tak ciasno!

Słów kilka o samej kabinie. Są w niej siedziska typu motocyklowego dla czteroosobowej załogi. W środkowym rządku siedzi dwóch ratowników jeden za drugim, przy czym kierowca siedzi niżej i ma najmniej wygodne siodełko. Jeszcze mniej wygodne jest dodatkowe, otwarte stanowisko manewrowe na świeżym powietrzu, wpasowane w tylną część dachu. Wnętrze sterówki wypełnione jest różnorakim sprzętem ratowniczym i medycznym. Jest tam pakiet pierwszej pomocy, są dwie pary morskich noszy, 2 koła ratunkowe, 4 kamizelki ratunkowe, zestaw sygnalizacji wzrokowej (rakiety sygnałowe) i koc gaśniczy.

Imponujące wyposażenie nawigacyjne to zintegrowany z plotterem i odbiornikiem GPS radar Simrad CR 50, sprzężona z plotterem i odbiornikiem GPS echosonda Simrad CR 32 oraz kompas magnetyczny C. Plath Reflecta 5. Łączność wewnętrzną zapewnia intercom, nasłuch i nadawanie radiostacja VHF i MF/HF, na dodatkowy nasłuch pozwala radionamiernik.

Trudno to sobie wyobrazić, że niewielka „Bryza” podjąć może na pokład 75 rozbitków, przy czym w ciasnej kabince sterówki upchać ich da się aż 30! To nawet sardynki w puszkach mają większy luz! Miejmy nadzieję, że nigdy nie dojdzie do sytuacji, w której trzeba będzie zapakować kuter do pełna.

Maszt niesie antenę radaru, anteny systemów łączności oraz światła nawigacyjne i odbijacz radiolokacyjny. Łopoczą na nim aż trzy flagi. Najwyżej bandera państwowa, białoczerwona z orłem. Poniżej, pod rejkami po obu stronach masztu bandera Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa SAR (biała, z dwoma podwójnymi czerwonymmi paskami i wpisanymi w pomarańczowy okrąg czerwonym krzyżem maltańskim i niebieską kotwicą) oraz flaga statków ratowniczych i specjalnych do zwalczania zanieczyszczeń (biała, z pomarańczowym poziomym pasem oraz kotwicą i godłem państwowym w centrum).

Na tylnej ścianie sterówki umocowana jest tabliczka znamionowa, na której przeczytać można, że „Bryzę” zbudowała Stocznia Damen w Gdyni w 2002 roku.

Mniejsza tabliczka poniżej informuje nas między innymi, że zabronione jest usuwanie do morza odpadków produktów spożywczych w strefie do 12 mil morskich od najbliższego lądu. Ciekawe, czy „dary”, ofiarowywane przy większej fali Neptunowi (w razie czego pamiętajcie – zawsze po zawietrznej!) zaliczane są do odpadów tej własnie, czy jakiejś innej kategorii.

Załoga „Bryzy” w każdym razie choroby morskiej mieć nie może. Przetrzymać bowiem musi wszystko, najtrudniejszą pogodę, najcięższy sztorm, a nawet wywrotkę statku na sztormowej fali – czyli sytuacje ekstremalną, z której żaden inny statek zwykle z życiem nie wychodzi. Taką, jaka zdarzyła się już raz w sztormie w styczniu 2012 roku, ujęta przypadkowo obiektywem fotografa: http://www.youtube.com/watch?v=jmfVapXk9H0

Uwaga, film jest wyłącznie dla ludzi o silnych nerwach!

Kiedy będę robił fotoreportaż z akcji „Bryzy” na morzu (w kwietniu, mam nadzeję) mocno liczę na nieco bardziej przyjazne morze!!!

Główne dane „Bryzy”:

Kuter ratowniczy hybrydowy (kadłub ze stopu aluminium -komory wypornościowe z tworzywa sztucznego) typu SAR 1500. „Bryza” to jedna z pięciu bliźniaczych jednostek tego typu (pozostałe to Cyklon, Huragan, Szkwał i Tajfun)

Sygnał wywoławczy – SPLW, pojemność brutto (GT) 24,0; pojemność netto (NT) 7,0; nośnosść 7,0 t; długość całkowita (z komorami wypornościowymi) – 15,20 m, dlugość całkowita kadłuba - 14,60 m, długość na konstrukcyjnej linii wodnej – 11,80 m, szerokość całkowita(z komorami wypornosciowymi) - 5,39 m, szerokość kadłuba - 4,19 m, zanurzenie – 1,00 m. Napęd – dwa ośmiocylindrowe silniki wysokoprężne MAN D2848 LE – 401 o mocy 500 kW każdy, dwa pędniki strugowodne Hamilton HJ 362, sterowane za pomocą urządzenia Kobelt 2016K.

Prędkość max. 32 w, zasięg 180-200 Mm przy prędkości 28 w.

© Antoni Dubowicz 2014

Autor filmu (YouTube): Jaromir Krukowski

Udostępnij na:

Submit to FacebookSubmit to Twitter

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Sylwetki statków