Pierwszy statek stoczni „Nauta” zwodowany w Gdańsku

00 04

1 marca 2013 roku o godzinie 14:37 zszedł na wodę stojący na jedynej jeszcze czynnej pochylni B-1 kadłub promu „Bergensfjord” dla norweskiego armatora. Było to ostatnie wodowanie w Stoczni Gdańskiej. O mały włos nie zakończyło się katastrofą. Pękła jedna z cum holowniczych i trzeba było awaryjnie rzucić obie kotwice, by wyhamowac statek na tyle, by nie uderzył w przeciwległe nabrzeże na wyspie Ostrów. Statek miał jednak szczęście, rufa musnęła zaledwie drewniane zabezpieczenia nabrzeża.

Stocznia tego szczęścia nie miała. Proces likwidacji zakładu, zapoczątkowany w 1988 roku polityczną decyzją ówczesnego premiera Mieczysława Rakowskiego, dobiegł oto końca. Po tym wodowaniu pochylnia miała zostać zburzona. W przyszłości zakład produkować będzie wyłącznie konstrukcje stalowe i wieże wiatrowe.

Rozpoczął się następny etap, czyli dzika walka developerów o rozdział postoczniowych terenów. Wydawałoby się, że produkcja statków w Gdańsku zakończyła się definitywnie.

Ale rachunek ten został zrobiony bez „Nauty”.

W połowie marca tego roku zaskoczeni zostaliśmy informacją prasową o pierwszym wodowaniu statku zbudowanego na pochylni na historycznych terenach Stoczni Gdańskiej, przywróconych do produkcji przez Stocznię „Nauta”. Jak to się stało – nie będziemy wnikać, co najwyżej możemy zauważyć, że jakiś w tym udział ma działająca od 1990 roku Agencja Rozwoju Przemysłu S.A., jednoosobowa spółka Skarbu Państwa. ARP zarządza powstałym w drugiej połowie 2010 roku Funduszem Inwestycyjnym Zamkniętym MARS. Do grupy MARS Shipyards&Offshore należy zaś "Nauta".

Z drugiej strony, ARP jest jednocześnie udziałowcem Stoczni Gdańsk – mniejszościowym - po tym, jak rząd premiera Kaczyńskiego „na odchodnym” sprzedał po cichu 70% akcji ukraińskiemu oligarchowi Serhijowi Ołeksijowyczowi Tarucie. Taruta to założyciel i prezes Grupy Donbas, kilka tygodni temu powołany przez ustanowiony na Majdanie „rząd” na stanowisko gubernatora obwodu donieckiego. Problem w tym, że od lat Taruta i ARP nie mogą się porozumieć, co gdańskiej stoczni na dobre nie wyszło.

Lecz ...gdzie diabeł nie może, tam Nautę poślij! (przysłowia, jak wiadomo, są mądrością narodu).

Na przejętych od "Synergii 99" terenach gdańskiej pochylni „Nauta” (z pomocą ARP) odbudowała w ciągu kilku miesięcy infrastrukturę stoczniową, dzięki czemu 14 marca 2014 możliwe stało się to pierwsze wodowanie.

A my, dzięki temu, że mamy w Gdańsku niezastąpionego Henryka Żelaznego, obejrzeć możemy wspaniałą fotorelację z tego wydarzenia. Rzadko kiedy ma się okazję widzieć statek od spodu, z perspektywy ryby. Jak wygląda schowana zazwyczaj w wodzie gruszka dziobowa, jak wloty sterów strumieniowych, jak konstrukcja wózków, do których statek jest przyczepiony i na ktorych zjeżdża na szynach do wody? Wszystko to na zdjęciach Henryka. I przy całej kompleksowej elektronice – widzimy też na nich facetów, schylonych w ciasnej przestrzeni pod kadłubem, którzy na dany znak ciężkimi młotami wybijają klocki hamulcowe, wprowadzając statek w ruch. Wiele mówiący, w świetle zdarzeń, które miały miejsce przy wodowaniu „Begensfjorda” jest też widok umocowanych na specjalnych pochylniach na tylnym pokładzie olbrzymich kotwic ze zwieszającymi się przy burtach sznurami ciężkich łańcuchów. Nigdy nie wiadomo, czy nie trzeba będzie ich użyć! Jak wiadomo, strzeżonego...

Imponujące wydarzenie, wspaniałe fotografie! Henryk świetnie wie, co jest naprawdę ciekawe,a co najważniejsze – jest zawsze dokładnie tam, gdzie trzeba!

Zwodowany w piątek, 14 marca 2014 statek (a ściśle rzecz biorąc - częściowo wyposażony kadłub) to wielozadaniowa jednostka typu PSV (Platform Supply Vessel) – służąca do obsługi platform wiertniczych. Podstawowym zadaniem statku będzie transport ładunków wykorzystywanych na platformach oraz dostarczanie zaopatrzenia dla załogi. Możliwe jest także użycie go do gaszenia pożarów na platformach i zbierania rozlewów olejowych.

Statek powstał we współpracy z biurem projektowym Wärtsilä ( Design VS 4411 DF). Zastosowano na nim szereg innowacyjnych rozwiązań. Przykładowo siłownię wyposażono w napęd typu Diesel / Electric z silnikami podwójnego paliwa Marine Diesel Oil oraz LNG.

Wodowana jednostka nazywa się „Siem Symphony” (Numer IMO 9690066). Jej właścicielem i armatorem jest firma SIEM Offshore, portem macierzystym Kristiansand w Norwegii.

Długość całkowita wynosi 89,20 m (pomiędzy pionami 80,40 m), szerokość 19,00 m, zanurzenie 7,40 m, powierzchnia pokładu roboczego 980 m², pojemność brutto (GT) 4.806, nośność (DWT)5.500 t. Załoga składa się 25 osób.

Zapomniałem o czymś?

No tak, faktycznie. Zaglądając do oficjalnych dokumentów statku dowiecie się, że zbudowała go stocznia Hellesøy Verft AS w Lofallstrand w Norwegii ( numer kadłuba 152).

A „Nauta”?

„Nauta” była tylko podwykonawcą, więc w papierach nie doczeka się żadnej wzmianki. Jej sukcesem cieszyć się będzie tylko wąski krąg zainteresowanych i wtajemniczonych.

Ale teraz i Wy wiecie, więc to już coś!

Fotografie: © Henryk Żelazny 2014

Tekst: Antoni Dubowicz              

Udostępnij na:

Submit to FacebookSubmit to Twitter

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież