25październik2020     ISSN 2392-1684

„Mein Schiff 2” wychodzi z Gdyni

00 15 nb

Henryk Żelazny, przysyłając nam te fotografie, słusznie zauważył, że wycieczkowcom „...w Gdyni korzystniej jest trzaskać zdjęcia na pożegnanie...” To prawda, z reguły przychodzą one do portu wczesnym rankiem, ze wstającym slońcem za plecami. Pardon, za rufą, obowiązuje nas przecież morska terminologia. Uparte wpatrywanie się w słońce powoduje łzawienie i chwilową ślepotę, nie wspominając o możliwości trwałych uszkodzeń oka. Gapienie się na wchodzące do portu wycieczkowice jest więc czymś dla straceńcow, chyba że ma się nadzwyczaj ciemne okulary. Takie też jednak wychodzą wówczas i fotografie - albo bardzo ciemne i niedobre, albo potężnie prześwietlone i równie niedobre.

Ale pożegnanie wycieczkowca to już całkiem inna sprawa. Statki skąpane w ciepłych promieniach zachodzącego słońca wyglądają bardzo plastycznie, a dobry fotograf potrafi „wyciągnąć” z nich maksimum efektu. Henryk jest nadzwyczaj dobrym fotografem, więc zdjęcia jego publikujemy zawsze z niekłamaną radością. Tak też jest i tym razem. Tematem dzisiejszej partii henrykowych zdjęć jest wyjście wycieczkowca „Mein Schiff 2”. Gwoli ścisłości, w sezonie 2014 statek wychodził z Gdyni aż cztery razy, TO zaś wyjście miało miejsce 24 lipca pod wieczór (dokładniej: o 18:00)

Cóż można powiedzieć o samym statku? Jest duży, nawet bardzo duży. Przy długości 262,5 m oraz szerokości 32,2 m spełnia on kryteria tzw. „Panamaxa”, znaczy, mieści się w Kanale Panamskim. Nic dziwnego, zbudowano go bowiem w 1997 roku dla armatora Celebrity Cruises, czyli dla Amerykanów. Nazywał się wtedy „Mercury”, później „Celebrity Mercury”. W 2011 roku zakupiła go niemiecka firma TUI Cruises i po przebudowie w Lloyd Werft w Bremerhaven ochrzciła imieniem „Mein Schiff 2”. Przebudowa kosztowała podobno 50 milionów euro, w temacie ceny kupna kontrahenci umówili się na dyskrecję. I dobrze, bo i tak nic to nas nie obchodzi. Z pewnością bardziej Was zaciekawi, że na statku jest 427 kabin z balkonem, czy też z werandą, jak kto woli. Z prostego rachunku wychodzi, że na każdej burcie być ich powinno 213,5! Długo przyglądałem się zdjęciom Henryka, ale tej połówki nigdzie nie mogłem dostrzec! Ale może Wam się uda?

W sumie „Mein Schiff 2” (z czego wynika logicznie, że jest też „Mein Schiff 1”. Ale, co już z tego nie wynika , jest jeszcze „Mein Schiff 3“. Może zobaczymy go innym razem) ma 952 kabiny, z czego 652 to kabiny zewnętrzne. W podróż zabrać się może w sumie 1912 pasażerów, nie licząc pasażerów na gapę (statystyki jednak nie umieszczają ich w wykazach).

Czy statek jest ładny, czy brzydki, nie mnie osądzać. W sumie wygląda jak wszystkie inne, tyle, że kadłub pomalowany jest na ciemnoniebiesko, a na nim wypisane są różne słowa związane z tym,co pasażer ma odczuwać, podróżując właśnie tym, a nie innym statkiem. Niemieckich napisów pasażerom tłumaczyć nie trzeba, bo w 99% jest to ich język ojczysty, reszta może posłużyć się słownikiem.


fotografie : © Henryk Żelazny 2014

tekst       : Antoni Dubowicz /nb 

Udostępnij na:

Submit to FacebookSubmit to Twitter

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież