K34 „Nyköping“– widzialny „niewidzialny“

00 37

W okrętach niewidzialnych (stealth) chodzi o to, aby były one trudne do wykrycia. Jest wiele możliwości maskowania okrętu, ale najważniejsze jest jednak oszukanie radaru. Stąd nietypowe formy o płaskich i nachylonych powierzchniach, odbijające fale radarowe pod innym kątem niż nadeszły. Wymyślił to pewien uczony fizyk i matematyk w roku 1962. Jak z pewnością odgadliście, był to uczony radziecki, a nazywał się Piotr Ufimcew.

Jednym z „niewidzialnych” jest korweta szwedzka „Nyköping“, która weszła wczoraj do Nowego Portu w Gdańsku. Polskie przepisy zabraniają jednak obcym jednostkom być niewidzialnym podczas pobytu w naszych portach, w związku z tym okręt w drodze wyjątku można zobaczyć, a nawet i dotknąć. Stoi przy Nabrzeżu Ziółkowskiego i pozostanie tam do 6 czerwca. Z okazji skorzystał natychmiast Henryk Żelazny, nasz człowiek do specjalnych zadań w Gdańsku, który mimo paskudnych warunków pogodowych wykonał serie arcyciekawych ujęć „Nyköpinga”, czyniąc dla nas „niewidzialnego” widzialnym.

Budowę dwudziestu korwet „stealth” planowała Szwedzka Królewska Marynarka Wojenna w latach 90-tych. Problemy gospodarcze ograniczyły jednak portfel zamówień do ośmiu jednostek, z których zrealizowano pięć. To okręty klasy „Visby”, budowane w stoczni Kockums AB w Malmö w latach 2000 – 2006. Cztery z nich, w tym również „Nyköping”, przeznaczone są do walki z łodzimi podwodnymi i minami, piąty, „Karlstad”, ma być użyty konwencjonalnie do walki z okrętami nawodnymi. Wszystkie korwety znajdują się nadal w stadium próbnym.

Zaskakująca jest bryła tych okrętów, kanciasta, połamana, bez żadnych krzywizn. Służy to do maskowania, dzięki czemu są one słabo wykrywalne przez urządzenia optyczne, podczerwone, hydroakustyczne, hydroelektryczne i magnetyczne. Radar łapie je dopiero z odległości 22 km na spokojnym, a 13 na wzburzonym morzu. Włączenie elektronicznych systemów zakłócania radarowego odległości te jeszcze redukuje. Statki mają na sobie wymyślny kamuflaż, którego działanie można jeszcze wzmocnić, wciągając lufę działka do środka okrętu. Brakuje jeszcze, żeby niemożliwy był jakikolwiek zapis „niewidzialnych” na matrycy cyfrowego aparatu – a szczęście wojskowych byłoby chyba całkowite.
U nas, zamiast całej jej skomplikowanej techniki, sprawy niewidoczności floty załatwia się tabliczką z napisem „zakaz fotografowania”. Ale to inna para kaloszy.

Materiał, użyty na kadłub „Nyköpinga” to skorupa kompozytowa z polichlorku winylu PVC (w budownictwie mieszkaniowym rozpowszechnionego przy produkcji tanich okien), wzmocnionego warstwą z włókien węglowych (CFRP, carbon fibre reinforced plastic).
Taka konstrukcja jest odporna na zgniatanie, skrecanie i uderzenia, elastyczna i antymagnetyczna. Jest to pasywne zabezpieczenie przed minami, dodatkowo okręt wyposażony jest również w aktywne urządzenia do zwalczania min.

System sterowania walką CETRIS-C3 jest jeszcze bardziej skomplikowany, niż cyfrowy aparat Henryka, więc nie piszę wam o nim, żeby nie pomylić przypadkiem jakiejś jedynki z zerem, co mogłoby wprowadzić niepotrzebny mętlik.

Niewidzialne na „niewidzialnym” jest rakietowe uzbrojenie przeciwlotnicze, a to z tej prostej przyczyny, że go na nim nie ma. Co nie znaczy, że być nie może – możliwe jest wyposażenie „Visbych” w systemy rakietowe Saab Bofors Dynamics RBS 23 BAMSE lub RIM-162 Evolved Sea Sparrow Missile. Chwilowo Szwedzi zadowalają się ośmioma sterowanymi rakietami woda-woda typu Saab Bofors Dynamics RBS15. Wyrzutnie schowane są oczywiscie w kadlubie. Do zwalczania okrętów podwodnych zainstalowano 8 wyrzutni ASW-127 mm-RPG, bomby głębinowe i cztery 400 mm wyrzutnie typu 45, wystrzeliwujące samonaprowadzające się torpedy. Do obrony przed nimi służy zaś urządzenie wielofunkcyjne ALECTRO, wyprodukowane przez Saab Dynamics. Ustrojstwo to wyrzuca za burtę różnego rodzaju bomby, a także rodzaj konfetti i inne śmieci, mające zdezorientować podczerwone sterowniki wrogich torped.
Jak widać na zdjęciu, „niewidzialny” ma także armatkę Bofors 70 SAK Mark III kalibru 57 mm. To ta z chowaną lufą! Jak akutrat nie jest schowana, może w ciągu minuty wystrzelić 220 pocisków na odległość 17 kilometrów.
Oczywiście jest tam jeszcze masa różnych sonarów, radarów i anten, które mogą się wysuwać, wsuwać, wyciągać, wciągać, okręcać i obracać.
Reszta elektronicznych cudów jest nie tylko niewidzialna, ale i dla zwykłego śmiertelnika, nie grającego w internetowe wojenne gry całkiem nie do pojęcia.
Acha, w środku „niewidzialnego” siedzi 43 dorosłych facetów.
W kolejności wdrażania do służby okręty te to: HMS „Visby” (K31) 2000,HMS „Helsingborg” (K32) 2003, HMS „Härnösand” (K33) 2004, HMS „Nyköping” (K34) 2005 i HMS „Karlstad” (K35) 2006.

Na koniec jeszcze kilka suchych technicznych informacji:
Wyporność 650 t, długość 72 m, szerokość 10,4 m, zanurzenie 2,5 m, załoga 43 osoby, 2 pędniki strugowodne KaMeWa, napędzane przez 4 turbiny gazowe Allied Signal TF 50A (w sumie 16000 kW) do osiągania prędkości maksymalnej rzędu ponad 35 węzłów oraz 2 silniki wysokoprężne MTU 16V 2000 N90 ( 2600kW) do osiągania prędkości marszowej.

Fotografie: © Henryk Żelazny 2013
Tekst: Antoni Dubowicz

Udostępnij na:

Submit to FacebookSubmit to Twitter

Komentarze   

0 #1 Damroka 2013-06-05 21:10
Super zdjecia, Henryku! Korweta jest przerazajaca, przypomina mi modne kiedys zabawki dla chlopcow -- transformersy.
Cytować

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież