Reportaż: „Godzina trzynasta na pokładzie URSY”
- Post 01 marzec 2026
- Odsłony: 95

7 lutego 2026 roku, około godziny trzynastej, dotarłem do nabrzeża Bazy Oznakowania Nawigacyjnego. Zimowe światło odbijało się od stalowych burt zacumowanej przy kei pogłębiarki URSA. Statek stał spokojnie, jakby odpoczywał między kolejnymi zadaniami, a jednocześnie emanował gotowością do pracy.
Czekał tam na mnie Janek, mój kolega i marynarz z powołania. Morze to jego żywioł, a praca na statkach jest dla niego czymś więcej niż obowiązkiem. Zaprosił na pokład, żeby pokazać mi kawałek swojego świata.
URSA z bliska robi wrażenie swoją masywną konstrukcją i charakterystyczną sylwetką pogłębiarki ssącej nasiębiernej. To jednostka techniczna, ale w jej formie jest pewna surowa elegancja. Janek prowadził mnie po pokładzie pewnym krokiem, opowiadając o codzienności załogi, wachtach, o pracy, która wymaga precyzji i odpowiedzialności.
Wnętrze statku pachniało metalem, olejem i świeżą farbą. URSA nie jest jednostką pokazową, lecz narzędziem do ciężkiej pracy. Jej zadaniem jest utrzymanie torów wodnych i pogłębianie dna tam, gdzie wymaga tego żegluga. Została zbudowana w fińskiej stoczni "Uudenkaupungin Työvene Oy Juha Granqvist" i wyposażona tak, by sprostać wymagającym warunkom hydrotechnicznym.
Takiej pogłębiarki nie można zamówić, jako gotowego produktu z katalogu. Jest to jednostka zaprojektowana oraz zbudowana pod konkretnego klienta według konkretnej specyfikacji.
Po obejściu pokładu Janek zaprowadził mnie do mesy. W ciepłym, przytulnym pomieszczeniu kucharz postawił przede mną kubek gorącej kawy. Była prosta, ale smakowała wyjątkowo. W takich miejscach kawa jest czymś więcej niż napojem – to chwila oddechu, element rytmu dnia, moment, w którym załoga może na chwilę zwolnić.
W mesie panował spokój. Ktoś żartował, ktoś inny sprawdzał wiadomości. Zwyczajna codzienność, ale osadzona w stalowym świecie, który za chwilę znów ruszy do działania.
Kiedy schodziłem z pokładu, spojrzałem jeszcze raz na URSĘ. Wiedziałem już, że to nie tylko jednostka techniczna, ale część większej historii – o ludziach, którzy pracują na morzu, o infrastrukturze, która musi działać niezawodnie, i o statkach, które wykonują trudną, często niedocenianą pracę. URSA nadal stoi przy nabrzeżu Bazy Oznakowania Nawigacyjnego, gotowa na kolejne zadania. Dzięki Jankowi zobaczyłem ją nie jak obiekt techniczny, ale jak miejsce, w którym technologia spotyka się z ludzką pasją.
Tekst i fotografie: ©BLACHONIX - Michał Blaszke






















