25październik2020     ISSN 2392-1684

Śledzenie „Minervy”

00 288

Śledzeniem „Minervy” zajął się Henryk Żelazny, co w zasadzie mówi samo za siebie.

Większości z Was przedstawiać go bowiem nie trzeba. Pozostałym zaś dość powiedzieć, że Henryk, nasz człowiek do specjalnych zadań, potrafi dosłownie wszystko! Bo czy znacie kogokolwiek, kto byłby w stanie zobaczyć niewidzialne? Nie? No właśnie. A Henryk potrafi. Ba, potrafi nie tylko zobaczyć, ale jeszcze sfotografować. Najlepszym dowodem są zdjęcia „niewidzialnej” korwety „Nyköping”, goszczącej w Nowym Porcie w czerwcu ubiegłego roku: http://naszbaltyk.com/wszystkie-kategorie/baltyckie-fotografie/482-k34-nykoeping-widzialny-niewidzialny.html

Pozostawmy więc lepiej osobę Henryka w spokoju, zajmijmy się śledzoną przez niego Minervą!

„Minerva” żaglowcem stawała się dwa razy. Po raz pierwszy w 1935 roku, kiedy zbudowano ją w stoczni C.Luhrig w niemieckim Brake/Hammelwarden. Była wtedy trzymasztowym szkunerem towarowym o pojemności brutto 176 (BRT) i 89 netto (NRT). Jej stalowy kadłub miał 30,90 m długości, 7,03 szerokości i 2,68 m zanurzenia. Na masztach nieść mogła 243 m² żagla, dodatkowo wyposażona była w wysokoprężną maszyne MAK o mocy 150 KM. Nazywała się „Uwe Ursula” i była jedną z pięciu bliźniaczych jednostek.

Właścicielem „Uwe Ursuli” był Johann Peter Henning. Dbał on o swój statek, w październiku 1936 roku przedłużył go o niespełna 4 m do 34,8 m, zwiększając tym samym zarówno pojemność (199 BRT i 104 NRT) jak i ciężar własny żaglowca, który wyniósł 320 tony. Kolejna zmiana dokonała się w 1951 roku, kiedy „Uwe Ursula” otrzymała nowy silnik o mocy 180 KM. W 1957 roku jednak Johann Peter Henning zmarł, a wdowa po nim statek sprzedała.

W sierpniu 1959 roku nabył go Albert Peter Behrmann z Hamburga, pozbawiając żagli i masztów i eksploatując „Uwe Ursulę” jako statek motorowy. Alberta zastąpił w 1964 Heinrich J. Bergmann. Kolejni właściciele to Peter Funk z Hamburga (od maja 1976) i Horst Brey (od 1979). Przez następne dziewięć lat dni motorowca były równie pracowite jak i bezbarwne. Aż do końca.

Jednak zdarzają się jeszcze cuda. W 1987 roku wysłużony, odstawiony i sypiący się statek odnalazła i kupiła grupa Holendów, postanawiając odrestaurować i przebudować go z powrotem na żaglowiec. Tak oto narodzila sie „Minerva”, piękny trzymasztowy szkuner o powierzchni żagli 900 m², przeszło trzy razy większej, niż w pierwszym żaglowym wcieleniu. Kadłub urósł do 40 metrów, wraz z bukszprytem nawet do 50,5 m. Szerokość wynosi dziś 7,10, a zanurzenie 2,2 m. Z holenderskiego Scheveningen, swego macierzystego portu, „Minerva” wychodzi na krótkie rejsy po Morzu Północnym i Bałtyku, poza tym pełniąc funkcje ekskluzywnej restauracji oraz ośrodka konferencyjnego. Od 2006 roku czarterem zajmuje się firma „A La Carte Cruises” z Oostzaan w Holandii.

W lipcu 2013 roku „Minerva” przypłynęła do Gdańska na szesnasty już zlot Baltic Sail. To zainicjowane przez niemiecki port Rostock w 1991 roku międzynarodowe porozumienie miast regionu Morza Bałtyckiego, którego celem jest promowanie morskiego dziedzictwa regionu oraz wspieranie tradycyjnej żeglugi bałtyckiej od portu do portu. Obecnie do Baltic Sail należą: Rostock,Sassnitz, Halmstad, Karlskrona, Kłajpeda, Świnoujście i właśnie Gdańsk.

W czterodniowym zlocie uczestniczyła wielka masa jachtów turystycznych i kilkanaście „dorosłych” żaglowców, między innymi rosyjski bark „Kruzenshtern”, jeden z trzech największych żaglowców świata, cumujący przy kapitanacie Portu. Jednak wśród aktywnych uczestników zlotu to właśnie „Minerva” była chyba najpiękniejszym, a z pewnością jednym z największych żaglowców, jakie kiedykolwiek wpłynęły na Motławę, w ostatnim dniu zlotu dochodząc nawet POD ŻAGLAMI aż pod sam Żuraw!

 

Właśnie ten wyczyn prześledził Henryk Żelazny, okiem kamery prowadząc „Minervę” od ujścia Motławy najpierw z Siennej Grobli, Na Stępce, Szafarni aż po gdańską Marinę.

Na zdjęciach widoczne są w planie tereny dawnego Elmoru i remontowanego obecnie pobrzeża ulicy Wiosny Ludów. Dobrze zdać sobie z tego sprawę, ponieważ praktycznie są to już fotografie archiwalne. Tereny te bowiem przygotowywane są pod deweloperską zabudowę i przeprawę tunelową pod Motławą dla ulicy Nowa Wałowa, która właśnie powstaje na terenach dawnej Stoczni Gdańskiej im. Lenina.

Nie zobaczylibyście tego wszystkiego bez Henryka. Oj, dobrze mieć swojego „śledczego” na miejscu zdarzeń!

Fotografie: © Henryk Żelazny 2013

Tekst: Antoni Dubowicz 2014        

Udostępnij na:

Submit to FacebookSubmit to Twitter

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież