19kwiecień2019     ISSN 2392-1684

pisarz-uliczny

Pozostało ich kilku

Współpracujący z nami autor, pan Michał Sikora, jest rodowitym gdynianinem. Tu się urodził w 1934 roku, tu dorastał i tu spędził całe życie. Miasto zna więc od podszewki. Publikuje artykuły o Gdyni i Pomorzu na własnym blogu „Gdynia - w której żyję”, z którego pochodzi poniższy tekst.

  • Antoni Dubowicz
  • Odsłony: 1666
item 90097

Nieznane początki...

Współpracujący z nami autor, pan Michał Sikora, jest rodowitym gdynianinem. Tu się urodził w 1934 roku, tu dorastał i tu spędził całe życie. Miasto zna więc od podszewki. Publikuje artykuły o Gdyni i Pomorzu na własnym blogu „Gdynia - w której żyję”, z którego pochodzi poniższy tekst.

Nieznane początki...

„Dziennik Bałtycki” z 14 stycznia 1971 roku, a więc prawie miesiąc po wydarzeniach grudniowych informował, że z dniem 1 stycznia 1971 roku, na Kamiennej Górze uruchomiono nowy bar – kawiarnię. Placówka ta pod nazwą „Panorama” cieszy się dużym zainteresowaniem konsumentów. Autor notki martwi się o to, co będzie się działo tu w sezonie letnim, gdy już w zimie brakuje tu wolnych miejsc.

Ta położona na najwyższym tarasie Kamiennej Góry restauracja, a więc na poziomie 52 m n.p.m., czynna była od godzin popołudniowych do godzin późno nocnych. W ciągu dnia działała tam kawiarnia, a od późnego popołudnia restauracja z dancingiem. Położenie tego zakładu gastronomicznego, podporządkowanego Gdyńskim Zakładom Gastronomicznym (GZG) sprawiało, że rzeczywiście roztaczała się stąd panorama na port, zatokę, Kępę Oksywską i znaczną część Śródmieścia, co uzasadniało nazwę tego lokalu. Szczególnie podziwiać stąd można było port nocą, z jego portowymi światłami, bądź niezapomnianymi widokami księżyca nad Zatoką.

Pomysł zlokalizowania w tym miejscu restauracji pochodził od dyrektora GZG Zygmunta Prokopa. To on w połowie lat 60 – tych ubiegłego wieku przyszedł do mnie z pomysłem zbudowania w tym miejscu restauracji (zdjęcie Z. Prokopa znaleźć można w „Roczniku Gdyńskim” nr 17 z 2005 roku, przy moim tekście pt. „Gdyńskie bary, restauracje i kawiarnie w okresie PRL”).

O pomyśle swoim mówił z zapałem. Mówił, że zakład ten będzie dla niego „pomnikiem za życia”. Pomysł Z. Prokopa podchwyciłem i niebawem przekazałem panu Zygmuntowi Mroczkiewiczowi – tzw. resortowemu Wiceprzewodniczącemu Prezydium MRN. Jemu pomysł ten również przypadł do gustu. Dalej pomysłem tym już się nie interesowałem, bowiem zajęli się nim architekci.

„Panoramę” uruchamiał dyrektor Ryszard Chinczewski, który w tym czasie kierował gdyńską gastronomią.

I tak pod różnymi nazwami „Panorama” funkcjonuje do dziś.

© Michał Sikora, 27 marca 2014

http://gdyniawktorejzyje.blogspot.de/2014/03/nieznane-poczatki.html

foto: restauracja „PANORAMA” na Kamiennej Górze w Gdyni

  • Antoni Dubowicz
  • Odsłony: 1976
szpital

Bomby na szpital

Współpracujący z nami autor, pan Michał Sikora, jest rodowitym gdynianinem. Tu się urodził w 1934 roku, tu dorastał i tu spędził całe życie. Miasto zna więc od podszewki. Publikuje artykuły o Gdyni i Pomorzu na własnym blogu „Gdynia - w której żyję”, z którego pochodzi poniższy tekst.

  • Antoni Dubowicz
  • Odsłony: 3348
1962885 1500924796823901 7023055843313778106 n

Propaganda prasowa pierwszych wojennych dni

Współpracujący z nami autor, pan Michał Sikora, jest rodowitym gdynianinem. Tu się urodził w 1934 roku, tu dorastał i tu spędził całe życie. Miasto zna więc od podszewki. Publikuje artykuły o Gdyni i Pomorzu na własnym blogu „Gdynia - w której żyję”, z którego pochodzi poniższy tekst.

Propaganda prasowa pierwszych wojennych dni

W latach 30 – tych ubiegłego wieku telewizja nie wyszła poza studia doświadczalne, radio posiadały tylko nieliczne rodziny, tak więc informacja i dezinformacja o tym co dzieje się na frontach spadła na codzienną prasę. To ona informowała, mitologizowała, a często wręcz kłamała – a wszystko to „ku pokrzepieniu serc”, czyli podbudowania patriotycznego ducha.

Obraz bohaterskich walk naszego wojska i aliantów prezentowany przez ówczesną prasę napawał optymizmem, wręcz sugerował rychły, zwycięski koniec wojny i totalną klęskę Niemiec.

Teraz po latach, z perspektywy czasu, zderzając ówczesne doniesienia prasowe z faktami, dochodzi się do żenujących często wniosków.

Dziennik „Czas – 7 wieczór” z dnia 2 września 1939 roku, na pierwszej stronie podaje: „100 czołgów, 34 samoloty zniszczyła wrogowi nasza bohaterska armia” - to nagłówek. W trakcie notatki natomiast czytamy „...pierwszy dzień wojny narzuconej nam przez Niemcy zakończył się pełnym sukcesem naszej armii”. Tymczasem, jak wiadomo to właśnie w pierwszym dniu wojny zarysowała się wyraźna przewaga wroga nad naszą armią. Żelazne kleszcze już wtedy zaciskać zaczęły się ze wszystkich stron. Zaatakowano Westerplatte, Tczew, Chojnice, a pancerne dywizje zaatakowały z Prus Wschodnich w kierunku na Mławę i przez przełęcze górskie ze Słowacji na Śląsk i Częstochowę. Już wtedy – w nocy z 1 na 2 września prezydent Mościcki opuścił Warszawę ewakuując się do Błot w okolicy Falenicy...

Z ociąganiem, w dniu 3 września, wojnę Niemcom wypowiedziały Anglia i Francja. Jednakże Polska nadal samotnie walczyła z najeźdźcą, gdyż akt ten był tylko formalnością. „Ekspres Poranny” z dnia 4 września na pierwszej stronie podaje – oto nagłówki: „Francja i Anglia u boku Polski...”, „Wojska polskie ścigają wroga na terytorium Niemiec w rejonie Leszna i Rawicza”. Także informacje o zbombardowaniu Jasnej Góry oraz komunikat Sztabu Głównego Naczelnego Wodza nr 3 z dnia 3 września 1939 roku. W komunikacie tym między innymi czytamy „(...) W rejonie Gdyni i Gdańska przeciwuderzenie odebraliśmy Orłowo i Kack. Załoga Westerplatte broni się nadal”.

Tymczasem 4 września Wybrzeże Gdańskie odcięte zostało od reszty kraju, a z Warszawy do Paryża i Londynu ruszyły dwie polskie delegacje, których celem było zachęceniem aliantów do udzielenia nam militarnej pomocy poprzez podjęcie działań ofensywnych na zachodzie.

Prezydent Mościcki kontynuował ewakuację. W nocy z 5 na 6 września przeniósł się do Samoklęsk koło Lubartowa. W następną noc z 6 na 7 września, Warszawę opuścił także rząd i komendant Główny Policji Państwowej. Do Brześcia nad Bugiem przemieścił się także Sztab Generalny WP. W dniu 7 września skapitulowało Westerplatte, a na front pod Wejherowem wyruszył z Oksywia „Smok Kaszubski” - zaimprowizowany pociąg pancerny.

Tymczasem niemieckie dywizje pancerne zmierzały do Warszawy. W rejonie Ochoty i Woli niemieckie czołgi znalazły się już 8 września.

© Michał Sikora, 9 lipca 2014

http://gdyniawktorejzyje.blogspot.de/2014/07/propaganda-prasowa-pierwszych-wojennych.html

foto: „CHWILA – wydanie poranne” z 3 września 1939, strona tytułowa

  • Antoni Dubowicz
  • Odsłony: 1799
gallery 1404090265 240654

Trochę moich wspomnień z 1939 roku. Część 4.

Współpracujący z nami autor, pan Michał Sikora, jest rodowitym gdynianinem. Tu się urodził w 1934 roku, tu dorastał i tu spędził całe życie. Miasto zna więc od podszewki. Publikuje artykuły o Gdyni i Pomorzu na własnym blogu „Gdynia - w której żyję”, z którego pochodzi poniższy tekst.

Niemcy

Z grupy kilkunastu pojazdów dwa – trzy zatrzymały się przed barakiem. Pozostałe pognały w kierunku Dworca Morskiego i portu. Motocykliści zeskoczyli z siodełek i przyczep i z bronią gotową do strzału wbiegli do baraku. Padł rozkaz – alle raus! Wyszliśmy przed barak, czekając na dalszy rozwój wypadków. Kolejna komenda mówiła o tym, że boją się, że ktoś rzuci granat, przetłumaczyła mi mama, która perfekt mówiła po niemiecku. Tymczasem Niemcy pośpiesznie zlustrowali pomieszczenia baraku i już szykowali się do odjazdu, gdy pojawili się niemieccy piechurzy. Z gromadki osób stojących przed barakiem wygarnęli mężczyzn, ustawili z nich niewielki oddział i popędzili w stronę Placu Kaszubskiego.

  • Antoni Dubowicz
  • Odsłony: 2862