08kwiecień2020     ISSN 2392-1684

Pod żaglami "Iskry" - dziennik podróży (maj-sierpień 1961) / odcinek 5

Odcinek 5

Dziennik trzymiesięcznego rejsu na ORP "Iskra" od 2 maja do 2 sierpnia 1961 roku to robione na pokładzie żaglowca zapiski 18-letniego chłopaka z niewielkiego miasta w Wielkopolsce, który trafił na studia do jednej z ówczesnych uczelni wojskowych. Jak sam pisze – z przypadku, uciekając przed medycyną, na którą nie miał ochoty. Ten chlopak to Zdzisław Straburzyński, wówczas słuchacz 1 roku WSMW, dziś kmdr.w st.spocz.

Autor notował swe wrażenia na bieżąco, „...po lub przed wachtą, często zmęczony alarmami do żagli, lub odkładał zapiski "na jutro", gdy sztorm wyrywał wnętrzności. Ale te pożółkłe już dziś kartki są ... autentyczne.
Trasa rejsu wiodła z Gdyni przez Gibraltar-Aleksandrię-Casablankę-Le Havre z powrotem do Gdyni.

Za zgodą autora publikujemy w odcinkach jego dziennik pokładowy z nowo opracowanymi przez niego przypisami. Każdy odcinek opisuje 7 dni rejsu. Przez kilkanaście tygodni będą sie one ukazywać w poniedziałkowych wydaniach Naszego Baltyku.

belka

29. 05, poniedziałek.

I znowu w morzu. Śliczna pogoda i błękit morza. Pomyślny baksztag zmusza nas do postawienia wszystkich żagli. Idziemy z prędkością 8 węzłów. Teraz już codziennie towarzyszą nam stada delfinów. Wiatr się stale wzmaga, a okręt idzie z coraz większą prędkością.

belka

30.05, wtorek.

Takiego Morza Śródziemnego się nie spodziewałem . Wiatr o sile 8 st B gna nas z prędkością 10 knotów*. Iskra pięknie tnie dziobem spienione fale. Oficerowie mówią, że taka fala na Śródziemnym nie często się zdarza o tej porze. Wśród tych spienionych fal z grzbietu na grzbiet fali skaczą zwinne delfiny. Wiatr unosi tumany wodnego pyłu. Spieniona woda raz po raz wdziera się na pokład. Gdy przy tym świeci słońce można przekonać się jak pięknie, a zarazem groźnie wygląda morze. W południe robimy zwrot przez rufę i idziemy lewym halsem,. Jesteśmy zdani na łaskę wiatru, bo znów nawalił silnik główny.

* 10 węzłów to dla Iskry było bardzo dużo, choć zdarzało się nawet 12 w.

dziennik orp Iskra odcinek5

Na zdjęciu - Iskra  pięknie tnie dziobem spienione fale.

belka

31.05, środa.

Ostatni dzień maja. Silnik udało się naprawić. Groźne morze powoli się uspokaja. Dziś padł rekord alarmów do żagli. Było ich łączne z nocnym aż 7.W końcu wytworzył się sztil. Nad okrętem przelatuje francuski samolot patrolujący algierskie wybrzeże. Zatoczywszy kilka rund nad okrętem wraca w kierunku niewidocznego wybrzeża.* Wiatr znów się wzmaga. Jutro powinien ukazać się brzeg Algierii, a potem Tunezji.

* Ten incydent miał większe znaczenie , niż się nam wydawało. Poszedł do Gdyni meldunek o naruszeniu terytorium PRL. Prawdopodobnie to, oraz sytuacja w Algierii spowodowała protest naszego kraju i wizyta w Le Havre została w ostatniej chwili odwołana. Do tego doszło wydarzenie z Casablanki, ale o tym - dalej.

belka

1.06, czwartek.

Dzień wolny od zajęć (Boże Ciało). Święto, które na okręcie odczuwa się jedynie spaniem o godzinę dłużej i brakiem zajęć. A wachty toczą się normalnie. . Mija miesiąc, jak jesteśmy na morzu. Pokazują się na horyzoncie brzegi skaliste, poszarpane. Prowadzę nawigację przy stoliku nawigacyjnym i jestem zmuszony szkicować dość długi odcinek brzegu.. Alarm do żagli! Stawiamy wszystkie żagle, łącznie z topslami i bryfokiem.
Dowództwo okrętu urządziło coś w rodzaju telewizyjnego turnieju "kółko i krzyżyk". Zagadnienia są bardzo szerokie - nawigacja, astronomia, historia morska, sygnalizacja, takielunek, RSO, MPZZNM*, geografia oraz tzw los szczęścia, obejmujący różne dziedziny wiedzy. Po bardzo zażartej walce do ostatecznej rozgrywki zakwalifikowały się dwie drużyny - reprezentacja załogi oraz reprezentacja trzeciej zmiany w składzie: bsmn.pchor. K., st.mar. pchor. B. i ja. W przyszłą niedzielę odbędą się finały. Nagrodą są Albatrosy (papierosy przydzielane załogom jednostek pływających) , czekolada i owoce cytrusowe. Jest o co walczyć. O 18 00 wiatr zdechł i musieliśmy zrzucić wszystkie żagle. Dobrze, że nie w nocy, chociaż kto wie, czy w nocy wiatr się nie pojawi. Dowódca wykorzystuje każdy powiew wiatru, aby iść na "szmatach". Chodzi o oszczędność paliwa. Jak dotychczas wiatr nam sprzyja. Może to wpływ tych setek życzeń pomyślnych wiatrów zarówno od rodzin, znajomych, kolegów, jak też od polskich statków, które nas mijały?

* Międzynarodowe Przepisy Zapobiegania Zderzeniom Na Morzu

belka

2.06, piątek.

Jeszcze tylko 10 dni do Aleksandrii. Jednak ten czas szybko leci! Dzień jak co dzień. Wiatr jest zmienny i mamy znów kilka alarmów do żagli. W odległości mili przechodzi obok nas francuski okręt patrolowy. Mijamy kilka małych wysp. Jedna z nich służy jako baza wojskowa Francji.Ale oto widoczne są już brzegi Tunezji. Ponownie przesuwam zegarek, gdyż wchodzimy w czas środkowoeuropejski. Od dziś sygnał z Krakowa i hejnał mariacki może nam podawać czas z dokładnością do 1 sekundy. Pod wieczór zbliżamy się do przylądka, półwyspu i latarni i jednej nazwie - Bon. Z tego przylądka niedobitki armii gen. Rommla ewakuowały się po rozbiciu na Sycylię. Oprócz Gibraltaru tu wiedzie najkrótsza droga z Afryki do Europy.
Noce są coraz cieplejsze, zresztą dni również. Zbliżamy się coraz bardziej do zwrotnika. Nasze cienie stają się coraz krótsze. W południe mamy kąpiel wodą zaburtową z węża. Dowódca nie chce zastopować okrętu, aby urządzić kąpiel w morzu. Woda przyjemna, ale bardzo słona. Próbuję dzisiaj spać na spardeku, ale uciekam pod pokład, bo jeszcze jest trochę chłodno.

dziennik ORP ISKRA odcinek5

Na zdjęciu -francuski eskortowiec  przeciwlotniczy, wielkości naszej "Błyskawicy, spotkany na Morzu Śródziemnym.

belka separator

3.06, sobota.

Rano jak zwykle pobudka i chociaż nasze zegarki wskazują godzinę szóstą, faktycznie jest dopiero piąta. Jeden z oficerów wskazuje na widoczny ląd, wyjaśniając, że jest to wyspa Pantalleria. Cały dzień idziemy wzdłuż brzegów Sycylii, ale samej wyspy nie widać. Mam wachtę na sterze. Umiem już wyliczać i nanosić linie pozycyjne ze słońca. Po naniesieniu na mapę pozycji okrętu odczuwa się satysfakcję*. Cały czas idziemy pod żaglami. Jakiś francuski statek przechodząc obok nas oddaje ukłon banderą jednemu z najstarszych żaglowców na świecie. W odległości 2 mili mija nas niezidentyfikowany okręt - coś w rodzaju fregaty lub korwety. Z pewnością zdąża ku Malcie. W nocy mam pieską wachtę. Ponieważ jutro jest niedziela, więc chyba odeśpię stracone godziny. Do 21 układałem w mesie oficerskiej pytania na jutrzejsze kolejne "kółko i krzyżyk". Będę jednym z członków jury. Jutro też jako zawodnik stoczę walkę z drużyną załogi. Nasza trójka będzie walczyć o pierwsze miejsce.

* Na rufie znajdowały się dwa stoliki nawigacyjne przykryte tylko brezentowym daszkiem. Na lewym prowadzili nakres drogi słuchacze, na prawym oficer wachtowy, który w każdej chwili mógł sprawdzić, jak wygląda mapa nawigacyjna słuchacza.

belka separator dziennik ORP ISKRA

4.06, niedziela.

Piękny, słoneczny dzień. Nawet po pieskiej wachcie wstaje się z ochotą. Z pokładu wołają, że fantastycznie widać brzegi wysepek leżących niedaleko Malty. W końcu i ona. Przechodzimy bardzo blisko brzegu, który powoli przesuwa się przed naszymi oczami. Na razie widoczne jest tylko skalisty brzeg. O 0930 na trawersie mamy piękne miasto - stolicę Malty - Vallettę. Valletta liczy 30 tys mieszkańców*. Tu, u wybrzeży Malty zatonął polski niszczyciel ORP Kujawiak. Stąd też wypadały na swoje korsarskie rajdy polskie okręty podwodne ORP Dzik i ORP Sokół. Na Malcie został Polsce wydzierżawiony ORP Garland jako rekompensata za zatopionego Groma.
Po południu "kółko i krzyżyk", natomiast generalna rozgrywka między załogą i słuchaczami odbędzie się podczas mistrzostw morza Śródziemnego w biegu przez wanty** Dziś były trójki mieszane. Zwycięska pierwsza zmiana otrzymała po paczce "Belwederów i po piwie!!! Zwłaszcza to ostatnie było cenną nagrodą. Na morzu pustki. Tak się złożyło że dziś miałem 8 godzin (2 x 4) wachty "na oku". Nie widziałem żadnego statku, ani żadnego światła. Pod wieczór wiatr powoli słabnie.W nocy mamy alarm do żagli. Zrzucamy topsle i bryfok.

* Mocno przestrzeliłem, bo dziś liczba mieszkańców to ok 7 tys.
** widać , że dowództwo okrętu nie pozwalało, abyśmy się nudzili nawet w niedziele, kiedy był czas wolny.

Wszystkie odcinki - Pod żaglami "Iskry" - dziennik podróży (maj-sierpień 1961) (kliknij)

© Zdzisław Straburzyński

Fotografie pochodzą z mojego albumu i zbiorów kolegów. Są to zdjęcia mojego autorstwa i moich kolegów, ale większość z nich wykonał Zbigniew Szczepanek - ówczesny wykładowca nawigacji i astronawigacji, dziś znany malarz akwarelista. Jest autorem wielu publikacji z nawigacji i astronawigacji.

Udostępnij na:

Submit to FacebookSubmit to Twitter

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież