08kwiecień2020     ISSN 2392-1684

Pod żaglami "Iskry" - dziennik podróży (maj-sierpień 1961) / odcinek 7

Dziennik ORP ISKRA okładka odcinek 7

Dziennik trzymiesięcznego rejsu na ORP "Iskra" od 2 maja do 2 sierpnia 1961 roku to robione na pokładzie żaglowca zapiski 18-letniego chłopaka z niewielkiego miasta w Wielkopolsce, który trafił na studia do jednej z ówczesnych uczelni wojskowych. Jak sam pisze – z przypadku, uciekając przed medycyną, na którą nie miał ochoty. Ten chlopak to Zdzisław Straburzyński, wówczas słuchacz 1 roku WSMW, dziś kmdr.w st.spocz.

Autor notował swe wrażenia na bieżąco, „...po lub przed wachtą, często zmęczony alarmami do żagli, lub odkładał zapiski "na jutro", gdy sztorm wyrywał wnętrzności. Ale te pożółkłe już dziś kartki są ... autentyczne.
Trasa rejsu wiodła z Gdyni przez Gibraltar-Aleksandrię-Casablankę-Le Havre z powrotem do Gdyni.

Za zgodą autora publikujemy w odcinkach jego dziennik pokładowy z nowo opracowanymi przez niego przypisami. Każdy odcinek opisuje 7 dni rejsu. Przez kilkanaście tygodni będą sie one ukazywać w poniedziałkowych wydaniach Naszego Baltyku.


belka

12.06, poniedziałek.

Dzień wejścia do Aleksandrii. Pobudka o 05 00 i to samo, co przed Gibraltarem - mycie pokładu, klarowanie lin, sprzątanie. Następnie przebieramy się w tropiki i czekamy na wejście do portu.
Salutu armatniego nie było. Nie wiemy dlaczego.* Ale oto zbliżamy się do portu. Woda w morzu zmienia kolor - z błękitnej staje się zielona, a potem raptownie brunatnieje. To wpływ Nilu niosącego ogromne ilości mułu. Woda w porcie też niezbyt czysta, wręcz brudna. Mijamy egipskie niszczyciele, które oddają nam honory.

Dziennik ORP ISKRA

Na zdjęciu:  Mijamy egipskie niszczyciele, które oddają nam honory

 

Po lewej burcie widzimy ogromny pałac ostatniego króla Egiptu - Faruka, który obecnie mieszka w Monako. Być może będę miał okazję obejrzeć go od wewnątrz. Podobno panuje w nim ogromny przepych.**

 

dziennik7 26

Na zdjęciu - pałac ostatniego króla Egiptu - Faruka

Punktualnie o 12 00 cumujemy przy kei. Natychmiast pojawiają się natrętni arabscy sprzedawcy i rozkładają na nabrzeżu swoje towary. Po południu moja burta wychodzi do miasta. Też, jak w Gibraltarze, bez miejscowej waluty. Aby dostać się do miasta, musimy przejść przez dzielnicę arabskiej nędzy***. Widok nieciekawy. Brudne arabskie dzieci żebrzą o papierosy. Biorą nas za Włochów, Jugosłowian, Amerykanów. Sprzedawcy bardzo natrętni, a my bez grosza przy duszy. Docieramy wreszcie do pięknego nadmorskiego bulwaru.

dziennik7 27

Na zdjęciu: Bulwar nadmorski

Podziwiamy wspaniałe widoki. Orientalistyczna architektura w powodzi palm wygląda niesamowicie. Robimy kilka zdjęć.

dziennik7 28

Na zdjęciu - Orientalistyczna architektura i egzotyczna roślinność

dziennik7 29

Na zdjęciu - Uliczny sprzedawca obwarzanek

Olbrzymie kontrasty nędzy i bogactwa. Egipcjanie leżą wprost na chodnikach, gdy obok przemykają wspaniałe limuzyny. W sklepach drożyzna wynikająca z dewaluacji egipskiego funta. Straszny upał wprost zwala z nóg. Ponad 40 st. C to za dużo na naszą wytrzymałość. Powracamy na okręt zmęczeni, ale pełni nowych wrażeń. Obeszliśmy spory kawał tego miasta - olbrzyma. Jutro nasza zmiana ma wachtę. Pod pokładem piekło.

dziennik7 30

Na zdjęciu - Widok uliczny. Nosiwoda, dwukółki z osiołkami, na wypalonej trawie leżą ludzie.

dziennik7 31

Na zdjęciu - Pomnik twórcy potęgi Egiptu - wicekróla Muhammada Alego

dziennik7 32

Na zdjęciu - Autor (z lewej) z kolegą na placu z pomnikiem Muhammada Alego.

dziennik7 33

Na zdjęciu - jeszcze jedno ujęcie pomnika.

* Nieco później dowiedzieliśmy się, że w stosunkach egipsko-radzieckich coś się popsuło, więc i na nas się to odbiło . Wycieczka do Kairu i piramid została odwołana.
** I tak też się stało - zorganizowano nam wycieczkę do pałacu.
*** Dziś wiem, że stara arabska zabudowa miast to medyna. Aleksandryjska medyna była niezbyt ciekawa, jak np ta w
marokańskim Fezie, czy tunezyjskiej Susie.

belka

13.06, wtorek.

Wypłacono nam pieniądze, ale wydać możemy je dopiero jutro. Koledzy z burty, która ma wyjście na ląd, zabrali nasze "Albatrosy" i poszli je przehandlować. "Albatrosy" idą po 4 piastry za paczkę. Mam dwa kartony, a to blisko funt. Będę mógł coś za to kupić.

dziennik7 34

Na zdjęciu - Policja portowa pilnuje porządku na kei

dziennik7 35

Na zdjęciu - Niedaleko nas zacumował m/s Kalisz, na którego poszliśmy porozmawiać z rodakami.

belka

4.06, środa

Dziś mam dzień zakupów. Opchnąłem swojego buksiaka*, 2 kartony Albatrosów i mam w sumie ponad trzy funty. Po targowaniu się do upadłego kupuję piękną dużą, skórzaną torbę na zakupy dla mamy, kilka par elastycznych kolorowych skarpet, ładny skórzany portfel dla ojca, zabawkę - wielbłąda - też ze skóry dla 4 letniego braciszka, a dla siebie zamszowy album na zdjęcia.

dziennik7 36

Na zdjęciu - Album, który mam do dziś

Arabowie przy sprzedaży podają trzykrotnie wyższą cenę. Z jednego funta potrafią zejść do 30 piastrów.
Dziś mam okazję obejrzeć pałac Faruka. Zdjęć nie wolno robić, gdyż jest to teren wojskowy. Wnętrze urządzone jest z ogromnym przepychem. Piękne mozaikowe parkiety, wszystkie sale ze złoconą, bogata ornamentyką. Schody z marmuru. Pokazują nam pomieszczenia, w których urzędował król i królowa. Wszystkie zegary zatrzymane na godzinie szóstej - godzinie podpisania abdykacji króla. Kalendarze pokazują ostatni dzień panowania ostatniego króla Egiptu**
Po południu dalsze zwiedzanie Aleksandrii. Udajemy się na jeden z bazarów. Można oszaleć od dzikiego wrzasku arabskich sprzedawców. Nigdzie nie spotykamy kobiet w czadorach. Dopiero wieczorem zauważamy zakwefioną Egipcjankę.

dziennik7 37

Na zdjęciu - Nigdzie nie spotykamy kobiet w czadorach

Na ulicach kręcą się czarni jak smoła Sudańczycy. Można spotkać Rosjan i oczywiście Polaków z naszego M/s Kalisza który pływa na liniach lewantyńskich i rzadko zawija do Polski. Nasi rodacy skarżą się na ciężkie warunki pływania. Klimat, ciężka praca styczność z uciążliwymi Arabami robi swoje.
Dowództwo i kadra zawodowa pojechali zwiedzać Kair za własne funty. No cóż - nam się to nie udało.Wracamy wieczorem na okręt potwornie zmęczeni, ale zadowoleni z możliwości zobaczenia tego miasta. Podróże kształcą.

dziennik7 38

Na zdjęciu - Gdy moja burta miała wyjście na ląd z wizytą przybył na okręt egipski admirał - dowódcy bazy.

* Był to NRD -owski zegarek marki Ruhla (bezkamieniowy), kosztujący wówczas bodaj 150 - 200 zł. (dolar na czarnym rynku 100 zł). Zegarek miał pasek z małym kompasem, który pokazywał wszystkie strony świata z wyjątkiem północy oraz wpiętą kotwiczkę z marynarskiego orzełka. Kupujący strasznie się na niego napalił, więc "uległem" :)
**Faruk I podpisał abdykację 26 lipca 1952 roku po przewrocie wojskowym Nasera, na rzecz półrocznego (!) syna Fu’ada II. Ten z kolei "rządził" niecały rok.

separator

15.06, czwartek.

Cały dzień siedzimy na okręcie. Gorąco. Handel odchodzi przez burtę - za puszkę szprotek w pomidorach - butelka Coca Coli.

belka

16. 06, piątek

I znów w morzu. Przyjemny wietrzyk chłodzi nasze ciała. Zamilkł za rufą wrzask i zginął zaduch arabskiego portu. Od kei odbiliśmy w południe. Polacy z "Kalisza" życzą pomyślnych wiatrów. Statek oddaje ukłon banderą. Gdy z pokładu schodzi pilot, przebieramy się w drelichy lub w "stroje afrykańskie" . Zaczyna się normalna służba i praca na okręcie,. Bierzemy kurs na Kretę. Robi się gorąco, gdyż wiatr słabnie. Morze się wygładza. Na stałe przenoszę się na spardek i śpię pod gwiazdami. Pod pokładem trudno jest oddychać. Teraz, gdy budzę się rano, jestem wypoczęty.

dziennik7 39

Na zdjęciu - I znów w morzu.

separator

17. 06, sobota.

Dzień, jak co dzień. Ładna pogoda i dużo pracy. Moja zmiana jest dziś bowiem zmianą gospodarczą. Pod pokładem trudno wytrzymać, gdyż nie pozwala na to plaga much.

belka

18.06, niedziela.

Jesteśmy coraz bliżej Krety. Cały dzień wykreślamy pozycje astronomiczne. Nawet w przerwie obiadowej. Mimo, że dziś niedziela, nie odczuwa się tego, że jest to dzień wolny od zajęć. Pogoda dość dobra, tylko znów martwa fale mocno rzuca Iskrą. Trzymam pieską wachtę na oku. Dookoła pustki. Trzeba uważać, aby się przypadkowo nie zdrzemnąć, gdyż za to grozi surowa kara. Wczoraj np. jeden z nas podpadł za spanie. Dowódca ukarał go zakazem wyjścia na ląd do końca
rejsu! *
Prawie całe dwa miesiące bez zejścia na ląd! Niezbyt różowe perspektywy. Prawie wszyscy słuchacze śpią na pokładzie. Noce są bowiem coraz cieplejsze.

* Tym nieszczęśnikiem był słuchacz - oficer w stopniu podporucznika. Mieliśmy takich czworo - oficerów-słuchaczy. W Casablance nie zszedł na ląd, a pieniądze, które mu się należały (o wiele większe niż te nasze podchorążackie grosze), wziął jego kolega - oficer - i coś tam mu za to kupił.

 

Wszystkie odcinki - Pod żaglami "Iskry" - dziennik podróży (maj-sierpień 1961) (kliknij)

© Zdzisław Straburzyński

Fotografie pochodzą z mojego albumu i zbiorów kolegów. Są to zdjęcia mojego autorstwa i moich kolegów, ale większość z nich wykonał Zbigniew Szczepanek - ówczesny wykładowca nawigacji i astronawigacji, dziś znany malarz akwarelista. Jest autorem wielu publikacji z nawigacji i astronawigacji.

Udostępnij na:

Submit to FacebookSubmit to Twitter

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież