08kwiecień2020     ISSN 2392-1684

Pod żaglami "Iskry" - dziennik podróży (maj-sierpień 1961) / odcinek 9

Dziennik ORP ISKRA - część 9

Dziennik trzymiesięcznego rejsu na ORP "Iskra" od 2 maja do 2 sierpnia 1961 roku to robione na pokładzie żaglowca zapiski 18-letniego chłopaka z niewielkiego miasta w Wielkopolsce, który trafił na studia do jednej z ówczesnych uczelni wojskowych. Jak sam pisze – z przypadku, uciekając przed medycyną, na którą nie miał ochoty. Ten chlopak to Zdzisław Straburzyński, wówczas słuchacz 1 roku WSMW, dziś kmdr.w st.spocz.

Autor notował swe wrażenia na bieżąco, „...po lub przed wachtą, często zmęczony alarmami do żagli, lub odkładał zapiski "na jutro", gdy sztorm wyrywał wnętrzności. Ale te pożółkłe już dziś kartki są ... autentyczne. 
Trasa rejsu wiodła z Gdyni przez Gibraltar-Aleksandrię-Casablankę-Le Havre z powrotem do Gdyni.

Za zgodą autora publikujemy w odcinkach jego dziennik pokładowy z nowo opracowanymi przez niego przypisami. Każdy odcinek opisuje 7 dni rejsu. Przez kilkanaście tygodni będą sie one ukazywać w poniedziałkowych wydaniach Naszego Baltyku.

belka

26.06, poniedziałek.

Nie co dzień jest święto. Znów nastały szare dni, tak bardzo podobne do poprzednich. Po południu ujrzeliśmy na horyzoncie Sardynię. Do Casablanki już z tylko 10 dni!

belka

27, 06, wtorek.

Nadal trzaskam pozycje astronomiczne okrętu. Pogoda nieco się popsuła. Pojawia się coraz większa fala. Postawiliśmy żagle. Słońce raz po raz niknie za chmurami. Zrobiło się nawet chłodno. Mimo to śpię nadal na spardeku, pod gołym niebem. W dusznym pomieszczeniu trudno by mi było zasnąć. Już blisko dwa miesiące jesteśmy na morzu. Tyle tylko, że teraz, gdy nie ma czasu wolnego, dni biegną jakoś szybciej.

belka

28.06, środa.

Znajdujemy się gdzieś na trawersie Majorki. Samej wyspy jednak nie widać. Sprzyja nam wiatr i cały dzień idziemy pod żaglami. Wykreślanie kolejnych pozycji jest niemożliwe, gdyż niebo zasnute jest chmurami.

belka

29. 06, czwartek.

Dni stały się tak monotonne, że właściwie nie ma o czym pisać. Nadal utrzymuje się dość silny, sprzyjający wiatr.W nocy na pieskiej wachcie ujrzałem ponownie hiszpański ląd.

belka

30.06, piątek.

Dziś mija okrągły rok, jak jestem w wojsku*. 30 czerwca ubiegłego roku zostałem przyjęty do WSMW. Od dziś jesteśmy właściwie już drugim rocznikiem.** Dzisiaj idziemy wzdłuż brzegów Hiszpanii. Francuska fregata patrolująca w tym rejonie pyta się kim jesteśmy. Odpowiedź brzmi: "polish training ship Iskra". Nasza prędkość przez cały dzień to 7-8 w., czyli nieźle. Pod wieczór wiatr się wzmaga. Wreszcie rzecz niecodzienna - okręt osiąga 12 w. czyli prędkość maksymalną. Dziób rozcina spienione fale. Od czasu do czasu ponad fale wyskakuje i przez chwilę szybuje w powietrzu latająca ryba. Wiatr raptownie ucicha i nie wiadomo, czy to nie jest zapowiedź potężnej burzy, zwłaszcza, że na zachodzie niebo rozcinają potężne błyskawice. Mam dziś wachtę na oku. Brrrr.

*Trochę, bo o dwa tygodnie, pospieszyłem się z tym wojskiem. Owszem, przyjęto mnie po egzaminach do WSMW 30 czerwca, ale służbę rozpocząłem po krótkich wakacjach 15 lipca 1960,
** Pozostały nam tylko egzaminy związane z praktyką - locja, nawigacja i astronawigacja, znajomość okrętu, morskie przepisy zapobiegania zderzeniom- MPZZNM, RSO, sygnalizacja.

belka

1.07, sobota.

W nocy przyszedł niezwykle silny szkwał. Kilku ludzi o mały włos nie wypadło za burtę. Całe szczęście że wcześniej zrzucono żagle, bo byłoby z nami krucho. Wiatr był tak silny, że wygiął mosiężne blachy przy stolikach nawigacyjnych. Wszystko trwało kilka minut, po czym zupełnie ucichło. Rano na morzu panował niepodzielnie sztil. Stanęliśmy w dryfie i marynarze z załogi stałej podmalowywali burty. Wieczorem włączono silnik główny i małą naprzód ruszyliśmy w kierunku Gibraltaru.

belka

2. 07, niedziela.

Mijamy po raz drugi Gibraltar. Morze Śródziemne żegna nas sprzyjającym baksztagiem. Być może nigdy już tu nie wrócę*.
Raz jeszcze spoglądam na niknącą w oddali potężną skałę gibraltarską. Trzeba stwierdzić bezstronnie, że Morze Śródziemne było dla nas przychylne. Mijamy Cieśninę Gibraltarską. Po chwili ponownie owiewa nas atlantycki wiatr. Mamy dziś bardzo przyjemne spotkanie z polskim dziesięciotysięcznikiem "Jankiem Krasickim". Zgrabny statek opływa dwukrotnie "Iskrę" idącą pod pełnymi żaglami.

M/S Janek Krasicki

Na zdjęciu: M/S Janek Krasicki spotkany na Atlantyku.

Radiotelegrafiści rozmawiają na UKF. Wymieniają wzajemne pozdrowienia. Okazuje się że 10-tysięcznik udaje się w 5-miesięczny rejs do Japonii. Długo machamy za nimi rękoma. Ponieważ nadrobiliśmy trochę czasu, ruszamy w głąb Atlantyku.

*a jednak wróciłem i do Gibraltaru (autokarem)  i na Morze Śródziemne - w charakterze pasażera na statku wycieczkowym w Tunezji:)

Wszystkie odcinki - Pod żaglami "Iskry" - dziennik podróży (maj-sierpień 1961) (kliknij)

© Zdzisław Straburzyński 

Fotografie pochodzą z mojego albumu i zbiorów kolegów. Są to zdjęcia mojego autorstwa i moich kolegów, ale większość z nich wykonał Zbigniew Szczepanek - ówczesny wykładowca nawigacji i astronawigacji, dziś znany malarz akwarelista. Jest autorem wielu publikacji z nawigacji i astronawigacji

 

Udostępnij na:

Submit to FacebookSubmit to Twitter

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież