18listopad2019     ISSN 2392-1684

15 lat Zjednoczenia Morskich Stoczni Remontowych ZMSR – broszura z roku 1968

broszura z roku 1968 art NB

Jako datę narodzin przemysłu remontu statków w Polsce jako wyodrębnionej branży uznać należy dzień 10 stycznia 1953, kiedy to uchwałą rady Ministrów powstał Centralny Zarząd Morskich Stoczni Remontowych. Podporządkowanych mu było siedem podmiotów – cztery stocznie i trzy przedsiębiorstwa specjalistyczne. Stocznie to Gdańska Stocznia Remontowa, wyodrębniona z części Stoczni Gdańskiej, Gdyńska Stocznia Remontowa, powstała z połączenia byłej „Nauty” i Remontowej Obsługi Statków, Szczecińska Stocznia Remontowa oraz Rybacka Stocznia Remontowa w Świnoujściu. Przedsiębiorstwa to Puckie Zakłady Mechaniczne (PZM) i Morska Obsługa Radiowa Statków (MORS) oraz utworzone na okres przejściowy Przedsiębiorstwo Demontażu Wraków.

Lata 50 były okresem bardzo trudnym ze względu na brak doświadczonej kadry fachowców oraz katastrofalne zaplecze techniczne. W końcu roku 1953 wszystkie stocznie remontowe razem wzięte posiadały 7 urządzeń podnośnych (doków i pontonów) o łącznym udźwigu zaledwie 17,5 tysięcy ton. Głównym zadaniem było więc powiększenie zdolności produkcyjnych do rozmiarów umożliwiających eliminowanie remontów naszych statków w stoczniach zagranicznych i stopniowe przejęcie ich przez stocznie krajowe. Chodziło przy tym nie tylko o obsługę statków polskich, ale i zagranicznych. Szybki rozwój gospodarki morskiej zmusił stocznie remontowe do budowy taboru pływającego mniejszych rozmiarów, jak kutry rybackie, holowniki, pogłębiarki, barki, a także stworzył konieczność produkcji silników małej i średniej mocy, urządzeń radiokomunikacyjnych i radionawigacyjnych oraz innego sprzętu. Dla przygotowania technicznego tej produkcji powołano w 1955 roku Biuro Konstrukcyjne Taboru Morskiego w Gdańsku.

Zamierzenia lat 50 zostały w pełni zrealizowane. Wyeliminowano remonty w stoczniach zagranicznych (jedynie „Batory”, z braku odpowiedniej wielkości doku, remontowany był do roku 1962 za granicą). W roku 1958 rozpoczęto remonty klasyfikacyjne statków obcych bander. Pod koniec dekady przemianowano Centralny Zarząd MSR na Zjednoczenie Morskich Stoczni Remontowych ZMSR, co wiązało się z uzyskaniem nowego statusu prawnego i nabyciem szerszych uprawnień.

Lata 60 zapoczątkowały zloty okres w historii Zjednoczenia, który trwać miał ponad dwie dekady. Związany był z niebywałym wręcz przyspieszeniem w dziedzinie budowy statków oraz radykalnie  powiększającymi się potrzebami rozwoju usług i produkcji na eksport. Szczególny wpływ miało zapotrzebowanie na remonty budowanych masowo w Polsce statków dla Związku Radzieckiego, unormowane umowami dwustronnymi w ramach RWPG (Rady Wzajemnej Pomocy Gospodarczej). Już w roku 1950 powstała w Warszawie powołana do życia przez Ministerstwo Handlu Zagranicznego „Centrala Morska Importowo-Eksportowa”, która w 1954 roku przekształciła się w CENTROMOR, przeniesiony w 1966 roku do Gdańska. By podołać nawałowi pracy, stocznie remontowe musiały się szybko modernizować i rozbudowywać. Rozpoczęła się budowa Morskiej Stoczni Remontowej w Świnoujściu, w Szczecinie utworzona została stocznia „Parnica”, w Gdańsku „Radunia” oraz „Wisła”, powstało też Przedsiębiorstwo Budowy Urządzeń Chłodniczych w Gdyni. Zakup w RFN nowego doku o nośności 11.000 ton dla Gdańskiej Stoczni Remontowej umożliwił dokowanie największych wówczas statków - z „Batorym” włącznie.

Nic więc dziwnego, że z okazji 15-lecia działalności ZMSR zdecydowało się wydać w 1968 roku obszerną broszurę reklamową. Broszura ta (egzemplarz posiadany przez nas jest w języku angielskim, lecz zakładamy, że musiała też być wersja rosyjska, być może i niemiecka) wydana została przez Wydawnictwo Artystyczno-Graficzne RSW Prasa w Poznaniu. Nie trafiła jednak na półki księgarskie, przeznaczona była wyłącznie do użytku własnego.

W roku 1968 podmiotami Zjednoczenia Morskich Stoczni Remontowych były: Gdańska Stocznia Remontowa, Gdyńska Stocznia Remontowa, Szczecińska Stocznia Remontowa, Stocznia Remontowa „Parnica” w Szczecinie, Stocznia „Pleniewo” w Gdańsku, Puckie Zakłady Mechaniczne, Morska Obsługa Statków „MORS” i Biuro Konstrukcyjne Taboru Morskiego „BEKATEMOR”. W wydawnictwie nie zapomniano też o „Centromorze”. Każdemu z tych podmiotów poświęcono kilkustronicową informację, okraszoną interesującymi fotografiami autorstwa Witolda Chromińskiego, Romualda Maurera, Edmunda Poplińskiego i Janusza Uklejewskiego. Szczególna wartość tej broszury leży jednak w dodatkowych pięciu kartkach z pastelami Antoniego Suchanka o wyjątkowych walorach artystycznych!

Skany otrzymaliśmy od mieszkającego w Stanach Zjednoczonych pana Marka Sarby, znanego dziś na świecie malarza marynisty, który w początku lat 70-tych pracował w Gdańskiej Stoczni Remontowej. Oddajmy mu głos:

„…Ja jako mistrz w GSR dostałem taką broszurę … wpisało się do niej paru mistrzów kolegów...nikt z nich już nie żyje, ja byłem wówczas najmłodszym na Stoczni … Na stronie 8 są trzy podpisy kolegów z W-9. Byli to najstarsi mistrzowie na wydziale - zarówno doświadczeniem jak i latami pracy. Ja miałem tylko 23 lata, byłem więc poniekąd „dzieckiem” na stoczni, ale szło mi nieźle, gdyż skierowano mnie do przebudowy nowego „Batorego”. Było nas tam dwóch z wydziału elektrycznego – mistrz Jan Mach odpowiadał za maszynownię (jego podpis jest jednym z trzech na stronie 8), ja prowadziłem całą resztę - od czubków masztów do maszynki sterowej oraz stabilizatorów. W końcowej fazie miałem pod sobą ponad 100 pracowników, z tego około 50 „pożyczonych” ze Stoczni Gdańskiej…

… Mistrzem zostałem zaledwie po dwóch miesiącach pracy -  jako specjalista od automatyki okrętowej. Moim najstarszym pracownikiem był pan Lucka, ślusarz precyzyjny, najlepszy na całym ponad 500 osobowym wydziale. Lucka miał już 65 lat, lecz jeszcze musiał pracować. Jako rodowity Gdańszczanin stał się bowiem z urzędu wrogiem socjalizmu i nie zaliczono mu czasu potrzebnego do emerytury. Wypracowywał więc brakujące lata. Miałem duży szacunek dla niego i czułem się trochę jak jego wnuczek. Największym moim problemem było dawanie mu pracy codziennie, to było trudne. Ale takiej dyscypliny nie widziałem w życiu. Na zdjęciu panoramicznym (ostatnia fotografia poniżej) na doku obok „Batorego” stoi trawler zamrażalnia typu B-23 m/t „Belona”. Nie mogę odczytać numeru armatora, ŚWI...?. (ŚWI-187 – przyp. red.) To była „Odra- Świnoujście”. „Belona” łowiła w Afryce. Pamiętam ten statek gdyż był on mój. Wybuchł na nim pożar w maszynowni chłodniczej (serce statku) i przyszedł do nas do naprawy. Główna tablica kontrolna była budowy brytyjskiej (bodajże BBC) i nie wolno mi było zamówić oryginalnego sprzętu angielskiego. Musiałem więc przebudować ją używając wyłącznie polskiego sprzętu, mając na to dwa tygodnie. To była makabra. Oj wspomnienia tylko Panie Antoni…”

PS:

Pan Marek zakończył wkrótce stoczniową karierę i zajął się innymi dziedzinami życia. Po latach tłustych i zadyszce lat 80tych, które okazały się być początkiem końca ery PRLu, również i Zjednoczenie Morskich Stoczni Remontowych zakończyło działalność – prawdopodobnie z końcem lat 90tych. Dokładnej daty nie ma, w każdym razie ja jej nie znam. Zakładam jednak , że ZMSR nie przeżyło po prostu przemian ustrojowych, podobnie jak wiele innych gałęzi przemysłu. Stocznie się prywatyzowały lub upadały, w Pucku zaprzestano budowy maszyn okrętowych. Niektóre firmy, jak Centromor czy Navimor, utrzymały się przy życiu, choć już tylko z nazwy przypominają firmy z lat minionych.

Szczęśliwie pozostała nam również ta okolicznościowa, zrządzeniem losu odnaleziona broszurka reklamowa ZMSR z pięcioma wspaniałymi szkicami Antoniego Suchanka. Choćby tylko dla nich opłaca się zajrzeć do środka!

NB/ Antoni Dubowicz, 14 października 2019

Skany broszury: Marek Sarba

Pisząc tekst korzystałem z książki „Polski Przemysł Okrętowy 1945-2000”

Udostępnij na:

Submit to FacebookSubmit to Twitter

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież