22styczeń2019     ISSN 2392-1684

s/y Wielkopolska - historia jachtu

jacht historia nb 00000

Budowa jachtu "Wielkopolska" zaczęła sie blisko 50 lat temu. Warto podkreslić społeczny aspekt powstania jachtu zainicjowany przez środowisko poznańskich żeglarzy. Niezbędne fundusze zebrano dzięki sprzedaży kalendarzy i pocztówek o tematyce morskiej. Wielkopolska, powstała w szczecińskiej stoczni jachtowej według planów Leona Tumiłowicza (1908-1971, jeden z pierwszych konstruktorów jachtów żaglowych. W 1934, wraz z bratem Olgierdem, założył pierwszy warsztat szkutniczy w Gdyni (późniejsza stocznia jachtowa). Zbudowano tam m.in. małe jachty balastowe typu Mewa, znane Koniki Morskie (jachty typu slup, powierzchnia ożaglowania 40 m2, długość 9,6 m, do wybuchu II wojny światowej wykonano 26 sztuk), jachty typu Tom o powierzchni ożaglowania 100 m2 wśród nich Polonia z 1958 jacht flagowy Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego. Tumiłowicz zaprojektował dla L. Teligi jacht "Opty", sławny z rejsu dookoła świata.)

Jednostki są bliźniaczo do siebie podobne. Róznią się jedynie rozwiązaniem zejściówki i materiałem poszycia. "Polonia" ma kadłub modrzewiowy, a "Wielkopolska" mahoniowy. Jacht zwodowano 22 lipca 1962 roku. W dziewiczym rejsie brała udział ekipa filmowców z Telewizji Poznań, Leszk Prorok, który opisał swoje doświadczenia w książce Cztery wiatry, a także wspomniani wcześniej autorzy artykułu o historii "Wielkopolski". Podkreślają oni solidność wykonania konstrukcji, dzielność morską a ponadto dużą autonomię jachtu, który mógł pływać niemalże w każdych warunkach pogodowych. "Jacht prowadzony przez najmłodszego kpt. ż.w. w Polsce, Zbyszka Jaszczaka (26 lat) wytrzymał napór wiatru i fal w czasie 4-ro dobowego sztormu o sile 7-miu do 12-tu stopni w skali Beauforta” – opisują rejs do Kopenhagi w sierpniu 1962 r. „– Po 48 godzinach postoju w Ystad jacht pożeglował dalej i dobił do kei w Kopenhadze."

Przez kolejne lata "Wielkopolska" pływała po Bałtyku i Morzu Północnym. W 1965 r. doszło do groźnego dla załogi i jachtu zdarzenia. Na Południe od Olandii w nocy 1 XI podczas sztormu o sile 9°B zdecydowano o ewakuacji jachtu, pomocy udzielił angielski statek "Sun Jerry", który skutecznie podjął załogę. Wielkopolska niestety wysztrandowała na plaży. Według propagatora bezpiecznego żeglarstwa - Jerzego Szychuta, który swoja opinię oparł na podstawie orzeczeń Izby Morskiej można przypuszczać, że porzucono wtedy sprawny jacht w sztormie nie przekraczającym jego możliwości nawigacyjnych. Zdaniem Szychuta "zakwestionować można sam pomysł długiego rejsu o tej porze (planowanie), jak i nieprawidłowe kierowanie jachtem w istniejących warunkach." Jacht po wypadku był w dobrym stanie, odzyskano go od Szwedów i wyremontowano w Stoczni Nauta w Gdyni.

"Wielkopolska" przepłynęła póżniej jeszcze wiele mil, między innymi w latach 1980-1995 odbyła szereg rejsów pod dowództwem kpt. Zbigniewa Ornafa do portów szwdzkich, duńskich, norweskich, fińskich, rosyjskich, estońskich, łotewskich i litewskich. Historia "Wielkopolski" kończy sie dopiero w 2002 roku, kiedy jacht spędził ostatni sezon na wodzie. Został póżniej wyslipowany w Jastarnii, gdzie przez wiele lat niszczał, wzbudzał zainteresowanie turystów.

Podjęto parę prób przywrócenia "Wielkopolsce" dawnej świetności, na kilka lat wydzierżawiono ją, pojawiały sie rozmaite inicjatywy, niestety nieudane. Dopiero zakup jednostki przez firmę 3Oceans w 2010 i przetransportowanie do szkutni w Górkach Zachodnich za pomocą dźwigu pływającego pozwoli jej w niedługiej przyszłości wrocić o własnych siłach na wodę i zasłynąć jeszcze w świecie żeglarskim.

1

2

3

4

Foto: oldtimery.3oceans.pl


Źródła: 3doceans, godpodarkamorska.pl, wikipedia, pkmlok.pl 

Udostępnij na:

Submit to FacebookSubmit to Google BookmarksSubmit to Twitter

Komentarze   

+1 #2 Marcin 2015-11-04 09:34
Płynąłem Wielkopolską następnym rejsem po Pawle. Mieliśmy do wyboru, albo zwrot kasy i powrót do domciu, albo wyciągnięcie silnika własnymi siłami, oddanie go do remontu i rejs bez niego. Oczywiście wyciągnęliśmy kloca i popłynęliśmy do Szwecji. Wspominam ten czas z łezką w oku, chwile gdy wychodziliśmy na żaglach z kolejnych portów napawają mnie dumą. Zwłaszcza pod koniec rejsu, gdy załoga już się dotarła, gdy opuszczaliśmy Hel. Wiała jakaś trójeczka, półwiatr żeby wyjść z portu, spacerowiczów mnóstwo. Obrót na cumach, odejście od mola, żagle i jazda.... I po to się żyje.
Mam nadzieję, że zobaczę jeszcze Wielkopolskę na wodzie.
Cytować
0 #1 Paweł 2015-07-14 21:03
Popłynąłem Wielkopolską w swój pierwszy rejs po Bałtyku. Był to chyba rok 98. Przy wypłynięciu z Gdyni padł silnik więc cały rejs odbywał się na żaglach. Podczas sztormu leżenie w koi bez ręcznika nie miało sensu, bo po przejściu każdej fali przez pokład mnóstwo wody przedostawało się do środka i czułem się tak jakby ktoś na mnie wiadro wody za każdym razem wylewał. Oj, wymagała on już wtedy solidnego remontu.
Cytować

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież