23listopad2020     ISSN 2392-1684

68/ Nowy tonaż polskiej floty handlowej

00-front-nb

„... polska flota handlowa powiększy się o około 40.000 brt. Jest to bardzo dużo w stosunku do stanu tymczasowego, lecz mało wobec potrzeb obsługi naszych obrotów towarowych, tym bardziej, że dwie największe jednostki są statkami pasażerskimi, które mają zastąpić dotychczasowe statki o tonażu pona d 13.000 brt...” – pisał J. Korolkiewicz w artykule „Nowy tonaż” w listopadowym numerze „Morza” z 1937 roku.

00-front-nb

01-nb

02-nb

03-nb

04-nb

___________________________________________________________________________________________________________________________________

Interesującym może być wyjaśnienie, jakie to były wspomniane w artykule statki, które zamówiono w różnych stoczniach w 1937 roku i jak potoczyły się ich losy.

Otóż zamówione przez Towarzystwo „Gdynia-Ameryka Linie Żeglugowe” dwa bliźniacze motorowce pasażersko-towarowe – to późniejsze „Sobieski” i „Chrobry”.

Zbudowany w Wielkiej Brytanii „Sobieski” w dziewiczą swą podróż do Ameryki Południowej wyruszył z Gdyni w połowie czerwca 1939 roku. Wybuch wojny zastał go w Dakarze, w trakcie odbywania drugiej podróży. Jako transportowiec wojska uczestniczył w prawie wszystkich ważniejszych operacjach inwazyjnych. Powrócił do kraju w marcu 1946, przywożąc do Gdańska wracających z Angii żołnierzy. Przebudowany w 1947 z powrotem na statek pasażerski, z powodu braku zatrudnienia w Polsce pływał na linii Neapol-Nowy Jork. Załogę jego stanowili przeważnie Włosi. W marcu 1950 „Sobieskiego” sprzedano Rosjanom, którzy eksploatowali go na Morzu Czarnym pod nazwą „Gruzja”.

Gościła ona kilka razy w Gdyni w latach 50tych, ale polskiego wątku przy tej okazji jakoś nie podnoszono. W 1975„Gruzję” pocięto na złom we włoskiej stoczni LaSpezia.

Prawie bliźniaczy z „Sobieskim” „Chrobry”, zbudowany jednak nie w Wielkiej Brytanii, tylko w Danii, wszedł do służby 27 lipca 1939 roku, wyruszając w dwa dni później w dziewiczą podróż do Brazylii, z której już nigdy do kraju nie powrócił. Przebudowany w październiku 1939 na transportowiec wojskowy, został w maju 1940 zbombardowany przez niemieckie w pobliżu Norwegii, w wyniku czego statek wypalił się doszczętnie i zatonął. Zginęło 12 osób załogi i znaczna liczba przewożonych żołnierzy.

Dwa inne zamówione na „Stoczni Gdańskiej” (oryginalna pisownia) statki towarowe to „Łódż” i „Bielsko”. Miały być oddane do użytku jesienią 1939 roku, nie dotarły więc przed wojną do Polski.

Niedoszła „Łódź” wykończona została dopiero w 1943 jako niemiecki „Minden”. Po wojnie statek przechodził przez ręce Anglików i Rosjan, aż zwrócony został Polsce w maju 1947 roku. Nazwano go „Generał Walter”. Plywał w rejsach do Ameryki Południowej i na Daleki Wschód. Był to pierwszy polski statek, który po II wojnie światowej przepłynął Kanał Suezki (w 1949 roku). 110 rejs pod polską banderą zakończył w lipcu 1970 w Hongkongu, gdzie został sprzedany na złom.

Bliźniaczy statek „Bielsko” polskiej bandery nie wywiesił nigdy. Zwodowany w końcu 1939 roku jako „Bonn” przebudowany został krótko później w Kilonii na krążownik pomocniczy „Michel”. Wyposażony w zamaskowane, potężne uzbrojenie pływał w samotnych rajdach po wodach Atlantyku, Oceanu Indyjskiego i Pacyfiku. Zakamuflowany jako statek handlowy, z fałszywą flagą na drzewcu, podchodził do innych statków, by je następnie ostrzelać i zatopić. Wg źrodeł angielskich w pierwszym rajdzie w 1942 roku posłał na dno 14 statków o łącznym tonażu 94365 BRT. W drugim rajdzie w 1943 roku, po zatopieniu trzech statków o tonażu 27632 BRT został wreszcie wytropiony i storpedowany przez amerykański okręt podwodny „Tarpon”. Był to z pewnością najbardziej rozsławiony z zamówionych przez Polskę statków, ale nie była to sława dobra.

Wspomniane w artykule dwa statki po 1000 ton, zamówione w Finlandii przez „Żeglugę Polską”, to późniejsze „Oksywie” i „Rozewie” . Weszły do służby w 1938 roku, chodząc na liniach regularnych w żegludze małej.

„Oksywie” przetrwało wojnę, przechodząc czasowo pod banderę francuską i wróciło do kraju w maju 1946. W barwach Żeglugi Polskiej i PŻM pływało do 1969 roku, użytkowane później jako magazyn pływający w Szczecinie. Na złom pocięto je w Gdańsku w 1992 roku.

„Rozewie” nie miało aż tyle szczęścia. Wprawdzie w czasie wojny również znalazło się na Zachodzie, udała mu się nawet brawurowa ucieczka z Dakaru po kapitulacji Francji w lipcu 1940 roku, lecz w sierpniu 1943 trafiła je torpeda z niemieckiego U-Boota kolo wyspy Trinidad. Kapitan J.Lewandowski został przez Niemców wzięty do niewoli, załoga dryfowała w szalupie przez 4 dni, zanim znalazł ją i uratował przypadkowo przechodzący w pobliżu statek.

Kolejny statek to zamówiony przez przedsiębiorstwo „Polskarob – Polsko-Skandynawskie T-wo Transportowe” w Anglii tramp do przewozu węgla o tonażu 2.800 brt. Statek ten wszedł do eksploatacji w lipcu 1938 jako „Robur VIII”. We wrześniu 1939 wiózł transport samolotów angielskich dla Polski, został jednak na czas zawrócony z drogi. W 1949 przemianowany na „Zagłoba”, uczestniczył w konwojach północnoatlantyckich. W lutym 1943 roku zaginął wraz z całą załogą w niewyjaśnionych okolicznościach kilkaset mil od brzegów angielskich. Była to jedna z najboleśniejszych strat polskiej marynarki handlowej w II wojnie światowej.

Ostatnie z nie nazwanych w artylule statków to pięć większych lugrów rybackich, zamówionych w Niemczech (dwa statki) i na „Stoczni Gdańskiej” (trzy statki).

Zbudowane w 1938 roku w Gdańsku lugry to „Delfin I” (GDY-112), „Korab III” (Gdy 116) oraz „Delfin II” (GDY-113). Lugry te pływały z częściowo holenderskimi załogami, łowiąc na Morzu Północnym w oparciu o bazę pomocniczą w Scheveningen. Po wybuchou wojny przeniesione zostały z Holandii do Boulogne-sur-Mer, a następnie, już po rozpoczęciu ofensywy niemieckiej na Francję – do La Rochelle. W czerwcu 1940 dwa pierwsze wpadły w ręce Niemców i ich dalsze losy nie są znane. „Delfinowi II” udało się dotrzeć do Wielkiej Brytanii, gdzie wcielono go jako jednostkę pomocniczą do Royal Navy. Wrócił do Polski późno, dopiero w 1949 roku. Eksploatowany był najpierw przez będące w likwidacji towarzystwo „Delfin”, później przez gdyński „Dalmor”, świnoujską „Odrę” (SWI-102) i szczecińskiego „Gryfa” (Szn-40).

Dwa pozostałe lugry to zbudowane w niemieckim Pappenburgu „Korab I” (GDY-114) i „Korab II” (GDY-115). Ich losy przebiegały podobnie jak pozostałych trzech. Udało im się uciec z Fancji i przedostać do Wielkiej Brytanii, skąd wróciły w 1949 do Polski, eksploatowane zrazu przez przedsiębiorstwo „Delfin”, później przez „Dalmor” i „Odrę” ( SWI-103 i SWI-104), a wreszcie przez szczecińskiego „Gryfa” (SZN-38 i SZN-39). W 1963 roku wszystkie 5 lugrów oddano do kasacji.

Czasem dobrze jest prześledzić, o czym się naprawdę czyta w starych czasopismach, co zdarzyło się później, jaki byl dalszy ciąg opisanej historii.

Opracował i skanował: Antoni Dubowicz, listopad 2014

Udostępnij na:

Submit to FacebookSubmit to Twitter

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież