19listopad2018     ISSN 2392-1684

178 / Nowy polski transatlantyk / Polska specjalność - bazy rybackie

00 nb

Pod koniec lat 60-tych nasza gospodarka morska miała się świetnie. Mieliśmy wielkie ambicje i jeszcze większe plany. Wprawdzie nie spełniły się wielkie marzenia o budowie następcy „Batorego” w krajowych stoczniach, lecz wiedzieliśmy już, ze statek, który go zastąpi, już jest i jak będzie wygladał, gdy zaczniemy go eksploatować.

Przyszłego „Króla” (już z prawdopodobną nazwą „Stefan Batory”) przedstawił redaktor Jerzy Miciński w czerwcowym numerze Morza z 1968 roku. Artykuł zatytułowany jest, skromnie i rzeczowo, „Nowy polski transatlantyk”.

Naprawdę było się czym chwalić!

O „Polskiej specjalności” na polu światowego budownictwa okrętowego, budowie statków rybackich, a szczególnie przemysłowych baz, „… które stanowią – nie ma w tym krzty przesady – o dobrej pozycji i specyfice polskiego przemysłu okrętowego, dając najlepsze świadectwo jego wielkich, światowych możliwości…”, relacjonował w tym samym numerze Alojzy Męclewski. Dowiedzieć się więc możemy wszystkiego o historii i rozwoju takich specjalistycznych jednostek, których produkcją zajmowała się Stocznia Gdańska im. Lenina. Autor opisał zarówno „śledziowe” bazy B-62, jak i nowoczesne, nowatorskie koncepcje baz typu B-64 i jeszcze nowsze jednostki typu B-69. Niemało miejsca poświęcono też statkom zbudowanym dla nas, czyli dwóm jednostkom serii B-67 – nazwanych „Pomorze” i „Gryf Pomorski”. Interesujący w tym tekście jest ton krytyczny, którego trudno było się spodziewać w obowiązującej w czasach gierkowskich propagandzie sukcesu.

„… projektując te statki w zbyt małym stopniu oparto się na kalkulacji ekonomicznej, uwzględniającej koszty ich eksploatacji. Prawidłowe wykorzystanie obu statków i ich prawidłowe wyposażenie w urządzenia przetwórcze powinno doprowadzić do obniżenia kosztu każdego kilograma ryb, m.in. przez wzrost zdolności połowowej trawlerów, które po zapełnieniu ładowni nie muszą odbywać bardzo długiej drogi do portu krajowego.

Można przypuszczać, że przed zaprojektowaniem dalszych jednostek – a będzie to konieczne ze względu na planowaną na najbliższe lata rozbudowę polskiej floty rybackiej – poprzez rachunek ekonomiczny uwzględni się obecne doświadczenia…”

Jak wiadomo, kolejnych baz rybackich już nie było, choć wówczas nie zaczęliśmy się jeszcze odwracać od morza.   

Na okładce – okręt podwodny. Jaki ? Nieważne. Mieliśmy ich wtedy pod dostatkiem.

00 nb

01 nb

02 nb

03 nb

04 nb

Opracowanie: Antoni Dubowicz, czerwiec 2018

Udostępnij na:

Submit to FacebookSubmit to Google BookmarksSubmit to Twitter

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież