18listopad2019     ISSN 2392-1684

185 / Poznań z dostępem do morza / Na PÓŁNOC i na ZACHÓD

00 nb nb 08082

Nieprzypadkowo okładkę wrześniowego MORZA z roku 1959 zdobi zdjęcie drobnicowca „Jan Matejko” (fotografia Tadeusza Linka)

„… Gdzieś daleko na wodach Morza Japońskiego znajduje się obecnie piękny motorowiec pod biało-czerwoną banderą. To „Jan Matejko”, pierwszy „dziesięciotysięcznik” wyposażony w silnik zmontowany w Poznaniu. Po morzach i oceanach świata niesie on sławę polskich marynarzy, stoczniowców i robotników „Cegielskiego” – napisał w artykule „Poznań z dostępem do morza” autor, Henryk Jantos.

Mowa w nim o rozpoczęciu produkcji silników okrętowych 6-RSAD-76 na licencji Sulzera w Poznańskich Zakładach „H. Cegielski” – przedsiębiorstwie, założonym w 1846 roku przez Hipolita Cegielskiego przedsiębiorstwie, słynącym przez 100 lat z okładem z budowy parowozów i wagonów (a dziś już – niestety – nie słynącym z niczego)

Ta „… maszyna, o której mówimy – to serce statku, pierwszy silnik okrętowy o mocy 7 800 KM zbudowany w kraju. Podczas jego rozruchu ktoś z obecnych powiedział słowa, które przypadły do gustu całemu miastu, ba nawet w kraju już się coraz częściej je powtarza: Poznań z dostępem do morza…” – pisał autor.

To były czasy!!!

Pozostając w tematyce wrześniowej – oto prawdziwa historia, zrelacjonowana przez kapitana Czesława Maciejewskiego, przedwojennego dowódcę należącego do Polbritu parowca „Lida”. Dotyczy ona ostatnich dni przed wybuchem jak najbardziej spodziewanej wojny, kiedy trzon naszych okrętów wojennych wysłano rozkazem dowództwa do Anglii i rozpoczęła się również masowa ucieczka statków handlowych z Gdyni w kierunku – no właśnie „na PÓŁNOC i na ZACHÓD”.

„… Wieczorem 25 sierpnia spotkaliśmy w Sundzie kolejno „Batorego” oraz parowce „Lech”, „Lublin”, „Narocz”, „Wilno” i wreszcie – „Pułaski”. Ten stadny ciąg statków w jednym kierunku nasunął mi myśl, że statki opuszczają Gdynie w zorganizowany sposób. Szczególnie s/s „Pułaski” wprawił mnie w kompletne osłupienie, statek był już postawiony „na sznurku”, a tu patrzę – ciągnie pełną parą naprzód, zamykając szereg napotkanych jednostek…”

„…Po minięciu Helu ze zdumieniem spostrzegamy, że Gdynia jest całkowicie zaciemniona i świecą tylko latarnie wejściowe (…) Nie mając żadnej dyspozycji wszedłem do portu na własne ryzyko,  stawiając statek przy nabrzeżu holenderskim,  gdzie zazwyczaj wyładowywano złom. Było to 27 sierpnia o godzinie 02.00.

Po dobiciu do nabrzeża na statku zjawili się natychmiast: dyżurny oficer portu M. Domaradzki – już w mundurze porucznika Marynarki Wojennej, oraz celnicy. Wszyscy wyrażali swoje zdziwienie, że „Lida” przyszła do Gdyni, skoro wszystkie statki z wyjątkiem „Torunia” otrzymały rozkaz opuszczenia portu. – Czy to już oznacza wojnę? – zapytałem…”

Przeczytajcie koniecznie!

00 nb

01 nb

02 nb

03 nb

04 nb

Opracował i skanował: Antoni Dubowicz, wrzesień 2019

Udostępnij na:

Submit to FacebookSubmit to Twitter

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież