24wrzesień2017     ISSN 2392-1684

Aby dotrzeć do tak zwanej prawdy historycznej, nie można opierać się na jednym źródle

Władysław Szarski, zastępca dyrektora Muzeum Obrony Wybrzeża w Helu,Aby dotrzeć do tak zwanej prawdy historycznej, nie można opierać się na jednym źródle”
-mówi Władysław Szarski, zastępca dyrektora Muzeum Obrony Wybrzeża w Helu, jeden z czterech jego twórców obok Ryszarda Kretkiewicza- najważniejszej postaci, jeśli chodzi o to przedsięwzięcie, Wojciecha Waśkowskiego i Zbigniewa Wiekiery, który przyłączył się do tej grupy po śmierci Romana Nowaka.

- Historyk powinien porównywać różne źródła, relacje, zdjęcia. Nawet jeśli obecnie jesteśmy świadkami jakiegoś zdarzenia, to każdy z nas może zrelacjonować je inaczej. A co dopiero jeśli chodzi o bardziej odległą przeszłość opisywaną na zasadzie wspomnień przez osoby ,,bardzo wiekowe”. Ludzie często inaczej interpretują te same wydarzenia. Widać to doskonale na przykładzie chociażby śledztw policyjnych.

- Jak rozpoczęła się pana przygoda z historią Helu?

- W 1997 roku zacząłem prowadzić stronę internetową: hel.edu.pl. (Wtedy chodziło mi bardziej o nauczenie się tworzenia stron www). Nie miałem jeszcze ściśle sprecyzowanego pomysłu na nią , ale chodziło mi o to, by miała charakter edukacyjny. Ponieważ jednak jestem ,,dokładnicki” , zacząłem badać najnowszą historię Helu, o którym wtedy zbyt wiele nie wiedziałem.

Przyznam, że w to ostatnie stwierdzenie trudno było mi uwierzyć, ale zapytałam:

- Rozumiem, że stało się to pana pasją, a jaki zawód pan wykonywał wcześniej?

- Jestem inżynierem energetykiem, mam stopień podporucznika, który zdobyłem podczas przeszkolenia studenckiego. Nigdy nie pracowałem w wojsku. Jednak z zamiłowania jestem humanistą.

- Kiedy powstało Muzeum Obrony Wybrzeża?

-W 2006 roku. Pracujemy na jego rzecz społecznie. Jesteśmy my, czterej emeryci, kilku wolontariuszy oraz pracownicy fizyczni zatrudniani dorywczo.

- Czyim pomysłem było utworzenie tego obiektu?

- W 2005 roku burmistrz otrzymał fundusze unijne na renowację zabytków i zwrócił się do nas dosłownie w ten sposób: ,,Zróbcie coś z tym, żeby było ciekawie!”

- Co składa się na ten obiekt?

- Dwa pierwotne budynki, czyli wieża kierowania ogniem i stanowisko artyleryjskie B2 ,,Bruno” , poza tym: B1 ,,Anton”, B3 ,,Cezar” oraz 2 magazyny amunicji- jest to największa kiedyś bateria świata, poniemiecka, nazywająca się „Schleswig-Holstein”. Na samym cyplu znajduje się odrestaurowane przez nas jedno ze stanowisk polskiej baterii im. Heliodora Laskowskiego, gdzie także mamy swoją ekspozycję. Obie te baterie są z inicjatywy naszego Stowarzyszenia "Przyjaciele Helu" wpisane w rejestr zabytków.
Cztery działa baterii Laskowskiego przez 32 dni obrony Helu utrzymywały flotę niemiecką na dystans. W Polsce nie ma drugiego takiego zabytku militarnego i uważam, że jest on pomijany. W świecie nigdy by się to nie zdarzyło. 

- Czy muzeum rozwija się nadal?

-Co roku otwieramy nowe wystawy, organizujemy „Noce muzeów” oraz konkursy pieśni patriotycznych. Współpracujemy z naszymi sympatykami. Bierzemy udział w uroczystościach patriotycznych w mieście. Ja proszony jestem zazwyczaj o zabrnie głosu, ponieważ staram się na temat każdej historii powiedzieć zawsze coś nowego. Jestem najbardziej ,,gadulski”, ponieważ kiedyś prowadziłem wykłady, prelekcje. Pisałem również artykuły do ,,Helskiej Blizy”. Od 2005 roku bierzemy udział w ,,Nocy Muzeów”. Za każdym razem przygotowujemy inne animacje, modne teraz rekonstrukcje. W tym roku było wyjątkowo rodzinnie i sympatycznie.

Robimy wszystko dla promocji naszego muzeum. Tego wywiadu udzielam również z tego powodu. Zdecydowałem się nawet, aby nawet na Facebooku zamieszczać informacje. Dlatego też wziąłem udział w plebiscycie ,,Patriotycznie zakręceni”.

-Jakie ma pan plany związane z waszym muzeum?

- Chciałbym, aby jak najwięcej osób mogło zdobyć informacje na temat naszego muzeum. 
Naszym największym marzeniem jest to , aby na baterię Heliodora Laskowskiego wróciło oryginalne działo , które obecnie znajduje się w Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie. Chcielibyśmy, żeby był to pomnik patriotyzmu.

- Czy rzeczywiście jest na to szansa?

- Pisaliśmy w tej sprawie dosłownie wszędzie, ale nie było odzewu. Nawet ze strony Prezydenta, Premiera, Ministra Obrony Narodowej, Ministra Spraw Zagranicznych, Ministra Środowiska i innych ważnych postaci. Nie otrzymujemy odpowiedzi na nasze apele w tej kwestii.

- A co na to media?

-Informacja na ten temat pojawiła się w bardzo poważnym czasopiśmie ,,Polska zbrojna” oraz w miesięczniku ,,Morze, statki i okręty”.

- Co oprócz tego zadania jest pana priorytetem?

- Staram się wraz z kolegami, aby nasze muzeum , którego patronem jest komandor porucznik Zbigniew Przybyszewski – dowódca baterii Laskowskiego w 1939 roku, stracony po wojnie w kapturowym procesie bezpieki i pośmiertnie zrehabilitowany- rozwijało się, a wiedza na jego temat docierała do jak największej ilości odbiorców. Poszukujemy relacji naocznych świadków wydarzeń.

- Czy istnieje coś, co panów martwi?

- Najbardziej chyba brak następców, którzy będą kontynuować nasze dzieło. Zazwyczaj proponują nam współpracę osoby z innych części Polski, ale nie jesteśmy w stanie zapewnić im mieszkania. Nie możemy również zaproponować nikomu stabilizacji finansowej i zawodowej, a to przecież jest bardzo istotne dla każdego.

- Rozumiem, że praca w muzeum jest zbyt ryzykowna dla ludzi poszukujących pracy na stałe.

- Obawiam się, że na dzień dzisiejszy jest to zajęcie raczej dla pasjonatów.

- Skąd w panu takie hobby? Był ktoś , kto pana tym zaraził?

-Oczywiście mój ociec. Człowiek bardzo dokładny z racji zawodu, który wykonywał, a zajmował się redagowaniem słowników technicznych.

- O czym powinien pamiętać hobbysta?

- Ważne jest to, żeby umieć przyznać się do błędu, bo nie popełniają ich tylko ci, którzy nic nie robią.
Na naszych wystawach również zdarzały się takowe, ale zawsze je poprawialiśmy. Myślę, że każdy pasjonat powinien wiedzieć, iż nie wolno odbierać eksponatom ich wartości historycznych. Broń z czasów wojny sprzedana na bazarze nie jest tyle warta, co broń należąca na przykład do komandora Przybyszewskiego. Nie wolno pozbawiać eksponatu jego rangi historycznej.

Z Panem Władysławem Szarskim rozmawiała Wiesława Buniowska 

Udostępnij na:

Submit to FacebookSubmit to Google BookmarksSubmit to Twitter

Komentarze   

0 #1 http://www. 2015-08-12 09:29
W tej kwestii się zgadzam, chociaż nie do końca, ale przecież nie
wszystkim się muszą ludzie ze sobą zgadzać, bo ilu ludzi tyle zdań na temat.
Mimo wszystko dobrze napisane. Pozdr.
Cytować

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież