21wrzesień2018     ISSN 2392-1684

W poszukiwaniu ładniejszej strony „Sapphire Princess”

00 DSC 7666a

Wycieczkowce cumują na nabrzeżu Francuskim z reguły dziobem w kierunku wyjścia, czyli tyłem do widza. Stojący na Pirsie Pilotowym widzowie podziwiać więc muszą tylko zadki wielkich pasażerów. Zadki te są zwykle olbrzymie jak stodoła (jeśli kilkunastopiętrowy wieżowiec można jeszcze nazwać stodołą) i równie nieciekawe. Można odnieść wrażenie, ze stocznie prześcigają się w zawodach na najbrzydszą rufę. Dzisiejsza, należąca do statku o pięknie brzmiącej nazwie „Sapphire Princess”, należy do gatunku wyjątkowo nieudanych.

Stąd też wycieczkowiec zobaczycie w tych „kadrach” prawie wyłącznie z drugiej strony, od dziobu, który, powiedzmy to otwarcie, swoimi wysmakowanymi liniami może zadowolić nawet wybrednego estetę.

Statek odwiedził Gdynie w czwartek, 14 czerwca, lecz pobyt jego trwał tak krótko, że pasażerowie nie mieli chyba wiele okazji, by poznać piękno polskiego wybrzeża. Nie wiem też, jakie wycieczki mieli w planie. Statek należy do największej na świecie kompanii wycieczkowców Carnival Corporation & plc z siedzibą w Miami na Florydzie, a jego armatorem jest Princess Cruises z kalifornijskiej Santa Clary. Od 2014 roku pływa pod flagą Wielkiej Brytanii, a jego portem macierzystym jest Londyn. Do Gdyni przybył z Helsinek w trakcie dwutygodniowego rejsu Southampton – Zeebrüge - Copenhagen – Stockholm – Tallin – St. Petersburg – Helsinki – Gdynia – Southampton (2.06 – 16.06.2018), a na pokładzie nie było raczej niemieckich turystów. Trudno też przypuszczać, by Anglików bardzo interesowały ślady utraconego „Heimatu” w Malborku i na Kaszubach. Może dlatego wizyta jego w Gdyni była bardzo krótka. Wyjście zaplanowane było już na godzinę 15:30, należy jednak powiedzieć, że się znacznie opóźniło. Ostatni autobus dotarł pod trap dopiero o 15:15 i widać było, że załoga w ogóle nie była tym zachwycona. Nie było to też najlepsze dla widzów, do których i ja się zaliczałem, którzy chcieli popatrzeć na wyjście „księżniczki”. Zanim bowiem zwolnione zostały cumy, spadł rzęsisty deszcz i rozgonił towarzystwo.

„Sapphire Princess”, zbudowana w 2004 roku w japońskiej stoczni Mitsubishi Heavy Industries w Nagasaki, należy do największych wycieczkowców świata. Ma 290 metrów długości, pojemność 116.000 GT, 13 pokładów i zabiera 2.670 pasażerów, których obsługuje 1.100 osobowa załoga.

Głównym obszarem wypadów „Sapphire Princess” jest od lat Alaska i Daleki Wschód. Do Europy trafiła dopiero niedawno, po uprzednim dwutygodniowym pobycie w suchym doku w Sembawang Singapore między 14 do 28 marca 2018, skąd po 38 dniowym przelocie dotarła do Southampton. Port ten pozostanie bazą wyjściową europejskich rejsów do 21 października. Potem Princess wróci do Singapuru, by stamtąd w sezonie 2019 znów wyruszać na swoje utarte północne szlaki na Alasce.

Okazja więc, by zobaczyć ją w Gdyni, była jednorazowa. Kto ją jednak przegapił, niewiele w sumie stracił. Wycieczkowiec jak wycieczkowiec – duży, biały, z paskudną rufą i całkiem zgrabnym dziobem. Jakieś jego wyobrażenie oddają, mam nadzieję, poniższe zdjęcia.

© Antoni Dubowicz 2018

Udostępnij na:

Submit to FacebookSubmit to Google BookmarksSubmit to Twitter

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Przeczytaj również: